Analizy

Fot. PAP/EPA
Fot. PAP/EPA

Referendum to dopiero początek...

źródło: Marcin Kiepas, główny analityk easyMarkets

  • 5 grudnia 2016
  • 08:56
  • 3
  • Tagi: dolar Euro frank szwajcarski rating referendum Standard & Poor's Włochy Złoty
  • Powiększ tekst

Tydzień rozpoczął się od trzęsienia ziemi. Włosi w niedzielnym referendum powiedzieli NIE dla reformy Senatu, mówiąc jednocześnie NIE także premierowi Renziemu. To przeceniło euro, zwiększyło awersję do ryzyka i stało się impulsem do dalszej wyprzedaży złotego. Teraz, jak w filmach Hitchcocka, napięcie na rynkach finansowych będzie już tylko rosło.

Poniedziałkowy poranek przynosi spadek kursu EUR/USD. Jednocześnie mocno też traci polski złoty, a zyskują uważane za tzw. bezpieczne przystanie japoński jen i szwajcarski frank.

O godzinie 07:26 kurs EUR/USD testował poziom 1,0560 wobec 1,0665 w piątek na koniec dnia, podczas gdy notowania EUR/CHF spadły do 1,0724 z 1,0774. Koreluje to z przeceną złotego w relacji do głównych walut. Rano za euro trzeba było zapłacić 4,4890 zł, dolar kosztował 4,25 zł, szwajcarski frank 4,1830 zł, a brytyjski funt 5,3940 zł. To oznacza, że kursy EUR/PLN, CHF/PLN i GBP/PLN testują poziomy najwyższe od ponad 5 miesięcy, a USD/PLN penetruje poziomy nieoglądane od 2002 roku.

Przecena euro i złotego, wzrost awersji do ryzyka i ucieczka ku bezpiecznemu frankowi, to reakcja na wyniki niedzielnego referendum konstytucyjnego we Włoszech. Wczoraj Włosi powiedzieli NIE dla rządowej propozycji reformy Senatu. Tym samym powiedzieli również NIE premierowi Renziemu. Wprawdzie w odróżnieniu od BREXIT-u i wygranej Donalda Trumpa, wynik referendum nie zaskoczył, niemniej jednak oznacza on dymisję premiera Włoch, wspiera populistów, a przede wszystkim zwiększa niepewność przed kolejnymi politycznymi rozstrzygnięciami w Europie (zwłaszcza przed przyszłorocznymi podwójnymi wyborami we Francji). Tej niepewności w żaden sposób nie ogranicza wygrana Van der Bellena nad uważanym za populistę Hoferem w niedzielnych wyborach prezydenckich w Austrii

Innym wartym wspomnienia wydarzeniem, aczkolwiek nie weekendu, ale piątkowego wieczoru, jest dość zaskakująca decyzja agencji S&P ws. oceny wiarygodności kredytowej Polski. W piątek wieczorem agencja S&P poinformowała o pozostawieniu ratingu Polski na poziomie BBB+ (po jego obniżce w styczniu), ale dość nieoczekiwanie podwyższyła jego perspektywę z negatywnej do stabilnej. I o ile taki krok mógłby wspierać notowania złotego, to już wczytanie się w szczegóły komunikatu agencji każe patrzeć na samą decyzję dość sceptycznie. Przede wszystkim dlatego, że S&P publikuje dość odbiegające od rzeczywistości, żeby nie powiedzieć nieaktualne, prognozy na ten rok. I tak S&P oczekuje wzrostu inwestycji w całym 2016 roku, co jest już nierealne. Zakłada też wzrost PKB na poziomie 3%, podczas gdy nawet bardzo optymistycznie nastawiony wicepremier Morawiecki szacuje, że będzie to między 2,5 a 3%. Mając to wszystko na uwadze można dojść do wniosku, że nie tylko piątkowa decyzja S&P nie wesprze w poniedziałek złotego, ale też nie zmniejsza obaw przed ewentualnym cięciem ratingu Polski przez kolejne agencje.

Włoskie referendum to dopiero początek. W kolejnych dniach, podobnie jak w filmach Hitchcocka, napięcie na rynkach finansowych będzie już tylko rosło. Punktem kulminacyjnym będzie czwartkowe posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego (ECB). Stopy procentowe w strefie euro oczywiście nie zostaną zmienione, co oznacza utrzymanie przez ECB głównej stopy na poziomie 0%, a stopy depozytowej na poziomie -0,40%. Zostaną natomiast opublikowane najnowsze prognozy wzrostu gospodarczego i inflacji, a także oczekiwane jest wydłużenie trwania programu skupu aktywów o pół roku do września 2017 roku (sama wartość skupowanych miesięcznie aktywów pozostanie bez zmian). Inwestorów zapewne będą też interesować komentarze prezesa ECB Mario Draghi odnośnie możliwych przyszłych zmian programu QE (zwłaszcza jego ograniczenia) i odnośnie niedzielnego referendum we Włoszech.

W oczekiwaniu na czwartek i na ECB, w centrum uwagi znajdzie się jeszcze brytyjski Sąd Najwyższy, który w dniach 5-8 grudnia ma zająć się odwołaniem tamtejszego rządu wobec decyzji Wysokiego Trybunału uniemożliwiającej rządowi uruchomienie art. 50 Traktatu Lizbońskiego (czyli uruchomienie BREXIT-u) i przekazanie tej kompetencji brytyjskiemu parlamentowi. Ponadto, jak co tydzień, uwaga rynków będzie skoncentrowana na napływających danych makroekonomicznych. Dziś będą to usługowe indeksy PMI i ISM. We wtorek dane o zamówieniach przemysłowych w Niemczech i USA oraz amerykańskim bilansie handlowym. W środę dane o produkcji przemysłowej w Niemczech i Wielkiej Brytanii, zapasach paliw w USA, a w Polsce posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej (polityka monetarna nie zmieni się, ale ciekawe będą komentarze RPP do ostatnich słabych danych o PKB i zakończenia wielomiesięcznej deflacji). W piątek zaś raport o inflacji w Chinach oraz indeks Uniwersytetu Michigan.

Komentarze