Analizy

Europa z obawami, a Wall Street pełne optymizmu

źródło: Michał Dąbrowski młodszy analityk rynków finansowych XTB

  • 10 kwietnia 2017
  • 16:51
  • 0
  • Tagi: G7 GPW inwestowanie pieniędzy polityka rynek kapitałowy
  • Powiększ tekst

Rynki akcyjne w Europie niemrawo rozpoczęły Wielki Tydzień. Słabszy sentyment jest powodowany głównie polityką. Po ataku na Syrię rośnie napięcie na linii USA-Rosja, a dziś rozpoczyna się szczyt państw G7, który także może zaowocować ważnymi deklaracjami. Do tego wszystkiego kampania prezydencka we Francji wchodzi w końcową fazę.

Dziś we Włoszech rozpoczyna się szczyt ministrów ds. zagranicznych państw z grupy G7. Spotkanie potrwa dwa dni. Japonia wraz z krajami europejskimi będą chciały uzyskać więcej wyjaśnień ze strony USA ws. ataku na Syrię. Włochy liczą także, że uda się w końcowym komunikacie zawrzeć zobowiązanie, iż ONZ będzie dążyć do zakończenia syryjskiej wojny domowej, która trwa już od 6 lat. Natomiast we Francji oficjalnie rozpoczyna się kampania prezydencka.

Pierwsza tura wyborów zacznie się już za niespełna dwa tygodnie, w niedzielę 23 kwietnia, a druga 7 maja. W ostatnich tygodniach na prowadzeniu w sondażach wykrystalizowała się trójka kandydatów. O zwycięstwo w pierwszej turze powalczy przede wszystkim Marine Le Pen, która stoi na czele eurosceptycznego Frontu Narodowego, z Emmanuelem Macronem, kandydatem niezależnym wspieranym przez środowiska centrolewicowe. Jest on także faworytem rynków. Na trzecim miejscu znajduje się Francois Fillon, jednak po oskarżeniu o sprzeniewierzenie środków publicznych, raczej nie ma on szans na triumf. Ponadto w ostatnich dwóch debatach telewizyjnych bardzo dobrze zaprezentował się Jean-Luc Melenchon, który reprezentuje rządzących socjalistów. Jego kampania jest wyraźnie na fali i niewykluczone, że przed 23 kwietnia zbliży się do głównych uczestników wyścigu o fotel w Pałacu Elizejskim. Może to budzić pewien niepokój inwestorów, gdyż jego zwycięstwo w ewentualnym starciu z Le Pen nie jest pewne, a co więcej jego skrajnie lewicowe poglądy także nie budzą zaufania rynku.

W efekcie widzimy dziś cofniecie na głównych parkietach Starego Kontynentu, gdzie skala spadków sięga od około 0,25% na niemieckim indeksie DAX, po 0,5% na francuskim CAC40, kończąc na wyprzedaży na hiszpańskim benchmarku IBEX35 dochodzącej do 1%. Odmiennie wygląda sytuacja za oceanem. Po ponad godzinie od startu notowań na nowojorskiej giełdzie tamtejsze indeksy rosną o około 0,3-0,4%. Warto zauważyć, że Tesla przekroczyła kolejny kamień milowy. Kapitalizacja rynkowa producenta aut elektrycznych przekroczyła już wartość General Motors, czyli największego amerykańskiego koncernu samochodowego. Ponadto w tym tygodniu rozpoczyna się nowy sezon wyników. Spółki wchodzące w skład indeksu S&P500 miały w I kwartale zwiększyć zyski o 8,9% r/r.

Sesja na warszawskim parkiecie początkowo zapowiadała się całkiem nieźle. Na półmetku niemal wszystkie indeksy GPW mogły się pochwalić wzrostami. Jednak tuż przed zamknięciem, na minimalnym plusie jest tylko WIG20, który nadal tkwi w konsolidacji pomiędzy poziomem 2180-2300 pkt i na razie nie zapowiada się na większe zmiany. Spośród blue chipów przyzwoitymi wzrostami może pochwalić się Asseco (+2,49%) oraz JSW (+1,95%). W przypadku drugiej z wymienionych spółek, jej kurs wybił już tegoroczne maksima, więc część inwestorów coraz śmielej wskazuje na możliwość powrotu do szczytów z listopada ubiegłego roku. Po przeciwnej stronie rynku znajduje się KGHM (-1,89%), któremu szkodzą spore spadki cen metali przemysłowych, w tym miedzi.

Komentarze