Analizy

Makler  Seulu sledzi notowania, fot. PAP/EPA/JEON HEON-KYUN
Makler Seulu sledzi notowania, fot. PAP/EPA/JEON HEON-KYUN

Rynki w środę: pod presją atomu

źródło: Kornel Kot, Dom Maklerski TMS Brokers

  • 9 sierpnia 2017
  • 23:07
  • 0
  • Tagi: giełda Kursy walut ropa naftowa rynek walutowy surowce TMS Brokers USA
  • Powiększ tekst

Przebieg środowej sesji został zdominowany przez intensyfikację napięć politycznych pomiędzy Waszyngtonem oraz Pjongjangiem. Koreańskie plany ataku rakietowego na wyspę Guam, zamorskie terytorium USA, wywołały falę komentarzy Donalda Trumpa, który zagroził wykorzystaniem arsenału nuklearnego. Beneficjentami wywołanej awersji do ryzyka tradycyjnie były bezpieczne przystanie, do których zalicza się szwajcarskiego franka (1,0 proc.), japońskiego jena (0,3 proc.) oraz metale szlachetne.

W gronie walut G10 wyższość względem amerykańskiej waluty próbuje manifestować funt szterling, którego 0,1 proc. aprecjacja ponownie wypycha kurs GBP/USD w okolice poziomu 1,3000. Najsilniej tracącą walutą w koszyku pozostaje australijski dolar (-0,5 proc.) mający za sobą gorsze wskazanie indeksu zaufania konsumentów Westpac (-1,2 proc. m/m, poprzednio: 0,4 proc.). W przypadku euro należy mówić o zdecydowanie słabszym ruchu. Obecnie eurodolar balansuje przy poziomie 1,1750, znajdując się tym samym zaledwie 0,1 proc. niżej.

W gronie walut Emerging Markets liderem pozostaje chińskie renminbi (0,5 proc.). Po drugiej stronie zestawienia wyraźnie króluje południowokoreański won (-0,9 proc.), któremu towarzyszą meksykańskie peso (-0,6 proc.) czy południowoafrykański rand (-0,6 proc.). Przecena ostatniej z walut to pokłosie wczorajszej decyzji Zgromadzenia Narodowego, które zdecydowało się utrzymać prezydenta Jacoba Zumę przy władzy. W przypadku złotego (-0,2 proc.) należy mówić o zdecydowanie słabszej deprecjacji. Na koniec dnia EUR/PLN przebija się przez poziom 4,2700, USD/PLN wraca w okolice 3,6370, CHF/PLN jest ponownie kwotowany po 3,7720, a GBP/PLN stabilizuje się przy 4,7280.

W dość skąpym kalendarzu makroekonomicznym szczególną uwagę zwracała nocna publikacja chińskiej inflacji CPI (1,4 proc. r/r), która uplasowała się tuż pod rynkowym konsensusem. Oczy inwestorów były zdecydowanie zwrócone ku amerykańskiej gospodarce notującej wyraźny skok produktywności w II kwartale (0,9 proc. kw./kw., poprzednio: 0,1 proc.). Z punktu widzenia atrakcyjności inwestycyjnej oraz procesów cenowych uwagę przykuwała solidna rewizja jednostkowego kosztu pracy. W pierwszych trzech miesiącach roku odnotował on zannualizowany skok rzędu 5,4 proc. wobec uprzednio podanych 2,2 proc.

Nuklearne scysje wyraźnie przyczyniły się do odpływu kapitału z giełd. W gronie największych indeksów Starego Kontynentu najsilniej tracił CAC 40 (-1,4 proc.), który przebijając średnią ruchomą z ostatnich 50 sesji odnotował najsilniejszy ruch od 29 czerwca. Paryską listę komponentów zamknęły Schneider Electric (-3,1 proc.) oraz Société Générale (-3,0 proc.). We Frankfurcie spadkowym nastrojom przeciwstawił się Continental (0,5 proc.) po zmianie rekomendacji przez Deutsche Bank (-3,8 proc.) na „kupuj” z ceną docelową na poziomie 230 EUR (obecnie: 190,85 EUR). Zwyżkę producenta opon przebiły spółki z sektora energetycznego. Na czele indeksu DAX (-1,1 proc.) uplasował się E.ON (3,7 proc.) dzięki publikacji fenomenalnego sprawozdania za minione półrocze oraz wczorajszej zmianie polityki dywidendowej. Po publikacji zysku netto na poziomie 881 mln EUR (konsensus: 744,7 mln) nastroje podbił prezes spółki, który wspomniał o obecności jeszcze lepszych perspektyw w nadchodzących kwartałach. Na dnie niemieckiej giełdy niepodzielnie rządził Commerzbank (-4,1 proc.) mający za sobą wczorajszą rewizję ratingu przez S&P.

Na awersji do ryzyka istotnie zyskały spółki z sektora wydobywczego. Na czele spółek wchodzących w skład indeksu FTSE 100 (-0,9 proc.) znalazły się Fresnillo (4,9 proc.) oraz Randgold Resources (2,8 proc.). Na londyńskim parkiecie najsilniej traciło G4s (-7,5 proc.), które opublikowało sprawozdanie mogące sygnalizować poprawę kondycji spółki. Przy Książęcej miano lidera należało do Jastrzębskiej Spółki Węglowej (1,7 proc.) mającej w swoich szeregach nowego członka zarządu do spraw strategii i rozwoju. Nieco niżej znalazło się Orange Polska (0,5 proc.), którego wzrosty gonił Eurocash (0,3 proc.) po zmianie rekomendacji przez Raiffeisen na „kupuj” z ceną docelową na poziomie 41 PLN (obecnie: 34,21 PLN). Wypowiedź prezesa Alior Banku (-0,1 proc.) odnośnie braku prowadzenia rozmów dotyczących potencjalnych fuzji oraz przejęć pozwoliła walorom utrzymać się dość blisko wczorajszego zamknięcia, ale istotnie godziła w nastroje inwestorów Banku Pekao (-1,5 proc.). Na dnie indeksu WIG 20 (-0,7 proc.) należał do mBanku (-3,1 proc.), który znalazł się pod presją po potwierdzeniu ratingu na poziomie BBB+/A-2.

Na rynku ropy pierwsze skrzypce grał raport amerykańskiego Departamentu Energii, który wskazał na skurczenie się zapasów surowca o 6,5 mln baryłek. Powyższą tendencję sygnalizowały dane opublikowane przez API, gdzie szacowany spadek rezerw wyniósł 7,8 mln baryłek. Na koniec dnia baryłka ropy WTI balansuje przy poziomie 49,40 USD, tj. 0,4 proc. wyżej względem wczorajszego zamknięcia. Bardziej spektakularny skok odnotowały złoto (0,9 proc.) oraz srebro (2,4 proc.), które na koniec dnia są wyceniane odpowiednio po 1 272,40 USD oraz 16,86 USD za uncję. Na czele surowców obecnie znajdują się wrześniowe kontrakty na gaz ziemny ze zwyżką rzędu 2,7 proc.

Kornel Kot, Dom Maklerski TMS Brokers

Komentarze