Analizy

Dane w cieniu polityki

Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB

  • 30 maja 2018
  • 09:25
  • 0
  • Tagi: CHF EUR finanse GBP PLN USD waluty
  • Powiększ tekst

Środa to tak naprawdę dopiero początek bieżącego tygodnia jeśli chodzi o kalendarz ekonomiczny. Dziś otrzymamy istotne publikacje z Polski, Niemiec i USA. Pytanie tylko, czy wobec napięć w sferze politycznej inwestorzy zwrócą na nie uwagę?

Wczoraj mogliśmy widzieć apogeum włoskiego kryzysu. Samonapędzająca się wyprzedaż a rynku obligacji sprawiła, że w pewnym momencie rentowność włoskich obligacji 2-letnich wyniosła blisko 3 proc. Żeby unaocznić jak gigantyczny jest to zwrot dodajmy, że przed dwoma tygodniami była ona ujemna - trzeba było płacić za przechowanie euro we włoskich obligacjach przez 2 lata! Tak skokowego wzrostu rentowności nie widzieliśmy nawet podczas apogeum euro kryzysu, choć wtedy sam ich poziom był znacznie wyższy. Inwestorom puściły nie tylko nerwy, ale zapewne przede wszystkim zlecenia zabezpieczające – kiedy było bowiem spokojnie fundusze traktowały włoski dług jako nieco lepiej oprocentowany od niemieckiego, a lata interwencji EBC stworzyły iluzję braku ryzyka. Jednak to przede wszystkim EBC sprawia, że teraz sytuacja Włoch (przynajmniej krótkoterminowo) wygląda inaczej niż przed kilku laty. Bank centralny ma całą masę narzędzi, za pomocą których może interweniować na rynku długu. Choć najpotężniejsza broń w postaci OMT wydaje się mało prawdopodobna, gdyż populistyczny rząd musiałby zgodzić się na program reform (niejako zaprzeczając swojej ideologii), EBC może teoretycznie skupić jeszcze nawet włoski dług wart 150 mld euro w ramach programu QE. Ten co prawda ma zakończyć się w tym roku, ale pamiętajmy, że EBC reinwestuje cały czas odsetki oraz zapadające obligacje. Ponadto sytuacja w polityce powoli staje się klarowna – techniczny rząd Carlo Cottarelliego nie uzyska wotum zaufania i potrzebne będą nowe wybory, które mają odbyć się na początku września (choć mówiło się wczoraj nawet o lipcowym terminie). Co prawda kolejne wybory mogą zaowocować kolejnym patem politycznym, ale tym rynki martwić się będą za kilka miesięcy. Naszym zdaniem w kolejnych tygodniach temat włoski zostanie nieco wyciszony.

Donald Trump ma marne wyczucie rynków – informacja o nałożeniu na Chiny ceł pokrywających 50 mld USD importu nie mogła trafić w gorszym momencie. Warto przypomnieć, że USA zszokowały rynki przed kilkoma tygodniami informacją o 25 proc. cłach na chiński import o wartości 100, a następnie nawet 150 mld dolarów. Doprowadziło to do zapowiedzi retorsji ze strony Chin i nerwowej reakcji rynków obawiających się Wojen Handlowych. Potem jednak strony zaczęły rozmawiać, więc o ile wartość importu podlegającemu cłom jest mniejsza, dla rynków i tak jest to rozczarowanie ponieważ liczono, że w ogóle uda się uniknąć barier handlowych. Chiny zdecydowały o obniżeniu ceł na import samochodów (z 25 do 15 proc.), a także sygnalizowały gotowość do większych zakupów amerykańskich surowców energetycznych i rolnych i w najbliższych dniach ma odbyć się kolejna runda negocjacyjna. Skąd zatem taki ruch administracji Trumpa? Amerykański prezydent jest pod presją, aby utrzymywać twarde stanowisko wobec Chin przed wyborami uzupełniającymi (6 listopada), jednak taki ruch może oznaczać zaostrzenie stanowiska Chin, a to oznaczałoby negatywną reakcję rynków. Już dziś na chińskich giełdach widzieliśmy istotne spadki. Cła mają być ogłoszone 14 czerwca, zaś do końca kolejnego miesiąca mają być znane restrykcje odnośnie chińskich inwestycji w USA.

Przechodząc do publikacji danych, dziś czekają nas przede wszystkim dane o inflacji w Niemczech (14:00) oraz raport ADP dotyczący zatrudnienia w USA (14:15). Publikacji inflacji w Hiszpanii pokazała mocny wzrost cen (2,1 proc. r/r), co sugeruje również wyższy odczyt dla Niemiec i może stanowić pewne wsparcie dla euro. Warto przypomnieć, że w USA najważniejsze raporty poznamy podczas naszego długiego weekendu – jutro inflację PCE, zaś w piątek rządowy raport z rynku pracy. W Polsce dziś wstępne dane o inflacji za maj (naszym zdaniem wzrośnie ona do 1,8-1,9 proc. r/r) oraz szczegółowy szacunek PKB za pierwszy kwartał, główny nacisk zostanie tu położony na dynamikę inwestycji. O 9:15 euro kosztuje 4,3196 złotego, dolar 3,7312 złotego, frank 3,7608 złotego, zaś funt 4,9527 złotego.

Komentarze