Analizy

Porozumienie w Niemczech szansą dla złotego

Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB

  • 3 lipca 2018
  • 09:28
  • 0
  • Tagi: EUR finanse PLN USD waluty
  • Powiększ tekst

Lipiec nie zaczął się dobrze dla notowań złotego. Wyprzedaż na giełdach, euro pod presją, ucieczka z rynków wschodzących – wszystkie te czynniki sprawiły, że złoty nadal tracił mimo pozornego braku podstaw do takiego ruchu. Ogłoszone wczoraj wieczorem porozumienie na niemieckiej scenie politycznej jest szansą na uspokojenie sytuacji, ale nie stanowi gwarancji umocnienie polskiej waluty.

Zacznijmy od sytuacji w Niemczech. Przypomnimy, że kryzys na tamtejszej scenie politycznej ma źródło w Bawarii, gdzie CSU – mniejsza partia z duetu CDU/CSU, który rządził w Niemczech przez większość czasu od II Wojny Światowej, zażądała zdecydowanego rozwiązania problemu imigrantów obawiając się spadku poparcia w wyborach lokalnych. Jej szef zagroził podaniem się do dymisji i wyjściem z koalicji. Dla inwestorów był to pewien szok, gdyż Niemcy zazwyczaj przyzwyczaiły do stabilności na scenie politycznej, a potencjalnych napięć można było oczekiwać raczej na linii z SPD, która to partia była największym przegranym ostatnich wyborów i niechętnie przystąpiła do koalicji. Do rozpadu koalicji ostatecznie nie doszło bo nie jest to w interesie partii rządzących – nowe wybory niemal na pewno oznaczałyby zysk dla skrajnej AfD, a dodatkowo sondaże pokazywały, że wyborcy krytycznie patrzą na manewr wykonany przez CSU. Mamy zatem porozumienie w myśl którego na granicy Niemiec z Austrią mają powstać centra dla uchodźców, gdzie będzie weryfikowany ich status azylowy. Dla rynków oznacza to zdjęcie bezpośredniej presji z euro, a to dobra wiadomość dla złotego. Oczywiście nie rozwiązuje to w istotny sposób problemów migracji w Europie, które już zaowocowały bardzo poważną polityczną zmianą we Włoszech i trzeba się przygotować na kolejne potencjalne napięcia.

Uspokojenie sytuacji politycznej w Niemczech nie jest też gwarancją poprawy koniunktury na rynku złotego. Presja na waluty rynków wschodzących bierze się przede wszystkim z kombinacji mocnego dolara i obaw o wpływ wojen handlowych. Dobrze widać to w kursie chińskiego juana, który tylko w czerwcu osłabił się wobec dolara o 4%, a jest to waluta względnie stabilna (jej kurs jest powiedzmy „moderowany” przez bank centralny). Jest to zarazem wyraz obaw o to jak cła wpłyną na chiński eksport, ale być może też celowe działanie chińskich władz, które chcą w ten sposób zwiększyć konkurencyjność eksportu. Efekt jest jednak taki, że obserwujemy zdecydowany odwrót z wszystkich rynków wschodzących, a sytuacja na złotym i tak jest względnie dobra. Nie wspominając o takich rynkach jak Trucja, Argentyna czy Brazylia, które przeżywają lub otarły się w tym roku o kryzys walutowy warto wspomnieć choćby o Węgrzech, gdzie kurs euro wobec forinta wczoraj wspiął się po raz pierwszy w historii powyżej poziomu 330. Kluczowe zatem będzie uspokojenie sytuacji na froncie globalnym, co mogłoby przynajmniej zahamować odpływ kapitału z rynków wschodzących, potrzebne jest jednak przekonanie, że etap eskalacji napięć handlowych jest już zakończony. We wtorek o 9:00 euro kosztuje 4,3996 złotego, dolar 3,7771 złotego, frank 3,7999 złotego, zaś funt 4,9666 złotego.

Komentarze