Analizy

Czy Turcja podpali rynki wschodzące?

Kamil Cisowski, dyrektor Zespołu Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego, Dom Inwestycyjny Xelion

  • 13 sierpnia 2018
  • 18:44
  • 4
  • Tagi: biznes dolar finanse lira rynki wschodzące Turcja
  • Powiększ tekst

W poniedziałek rano głównym pytaniem było oczywiście czy nastroje wokół sytuacji w Turcji zaczną się uspokajać, czy też pożar zacznie się rozprzestrzeniać na inne rynki wschodzące. Wprawdzie jest jeszcze zbyt wcześnie, by rzucać ręcznik, ale wszystko wskazuje, że jesteśmy bliżej tego drugiego scenariusza.

Rynki azjatyckie notowały wyraźne straty, Nikkei spadło o -2%, a Hang Seng o -1,5%. Nieco podejrzane wydaje się zachowanie giełdy w Szanghaju, która przez pierwszą połowę sesji zachowywała się tak samo jak reszta kontynentu, by bardzo znacząco odbić w ostatnich dwóch godzinach handlu i finalnie zamknąć się zaledwie -0,3% niżej niż w piątek. Cały dzień lekko pod kreską jest Europa, chociaż francuski CAC40 walczy na granicy poziomu neutralnego i ma szanse zamknąć się na plusie, o ile w USA utrzymają się przez najbliższe pół godziny widoczne obecnie wzrosty.

Podjęte dotychczas przez Turcję działania mające stabilizować lirę nie przyniosły żadnego efektu. Wprowadzono m.in. limit na swapy walutowe i poluzowano wymogi dotyczące rezerw utrzymywanych przez banki, ale waluta traci względem dolara na chwile obecną -6,2%. Wydaje się, że na tym etapie niewystarczające mogą się okazać nawet radykalne podwyżki stóp procentowych, rozpoczęto proces uruchamiania kontroli kapitałowych.

Widać pierwsze symptomy efektu domina, w godzinach porannych chwilowe załamanie przechodził południowoafrykański rand. Naturalnie pojawia się także pytanie, jak dalej będzie zachowywało się argentyńskie peso, w piątek ponownie bardzo silnie się deprecjonowało. Wiele wskazuje niestety, że tureckie władze nie do końca mają pomysł jak zatrzymać spiralę, podawane dzisiaj plotki o kroku wprzód w relacjach z USA (i uwolnieniu z aresztu domowego pastora Brunsona) okazały się nieprawdziwe.

Na chwilę obecną giełda amerykańska wydaje się odporna na zamieszanie w Turcji. O ile ta sytuacja się utrzyma, temat powinien też szybko przestać być obciążeniem dla Europy. Amerykanie więcej uwagi wydają się poświęcać aferze ws. tweetu Elona Muska, który informował kilka dni temu, że uzyskał finansowanie, by dokonać delistingu Tesli po cenie 420$ za akcję. We wtorek w ubiegłym tygodniu doprowadziło to do zawieszenia akcji spółki (po wzroście o 11%), ale z każdym dniem sprawa wydaje się coraz mniej wiarygodna, niemal pewne jest, że wszczęte zostanie postępowanie w sprawie manipulacji cenami akcji, dziś media informowały, że pojawił się także pierwszy pozew. Sytuacja jest tym bardziej drażliwa, że Tesla to spółka o skrajnie wysokim tzw. short interest, czyli wielkości pozycji krótkich (zarabiających na spadkach). Obecnie 27,44% akcji jest pożyczonych na potrzeby takich transakcji. Ewentualne dementi saudyjskiego funduszu państwowego, który niedawno ujawnił się w akcjonariacie i jest właściwie jedynym podmiotem, który mógłby umożliwić Muskowi całą operację, wywołałoby prawdopodobnie efekt kuli śniegowej (a zatem jest mało prawdopodobne).

WIG20 zamknął się wzrostem o +0,6%, wyglądając bez porównania lepiej niż mWIG40 (-1,0%) i sWIG80 (-0,5%). Taki dysonans to przede wszystkim efekt wyśmienitej kondycji krajowych rafinerii. Lotos zyskał dziś +5,4%, a Orlen +3,6%. Większość piątkowych strat odrobił także CD Projekt (+3,7%). Trudno jednak traktować dzisiejszą sesję jako coś więcej niż odreagowanie po silnych spadkach podczas poprzedniej, szczególnie że obroty nie były przesadnie wysokie.

Komentarze