Analizy

Wall Street nadal lekceważy zagrożenia

Piotr Kuczyński Główny Analityk Dom Inwestycyjny Xelion

  • 3 września 2018
  • 09:01
  • 0
  • Tagi: chiny europa finanse gielda gpw trump unia usa
  • Powiększ tekst

Wall Street w piątek musiała pokazać, czy przejmuje się pogróżkami Donalda Trumpa pod adresem Chin i Unii Europejskiej oraz zawirowaniami na rynkach rozwijających się, czy jak zwykle te czynniki lekceważy. Okazało się, że przeważył drugi scenariusz.

Gracze niespecjalnie się przejęli zawirowaniami na rynkach rozwijających się, cłami, które mają już w tym tygodniu być nałożone na produkty chińskie, wątpliwości odnośnie porozumienia w sprawie Brexitu i słabością giełd europejskich. Można określić to znanym (aczkolwiek dość dawnym) powiedzeniem: nasza chata z kraja.

W piątek opublikowano dwa raporty makro - indeks Chicago PMI oraz ostateczny odczyt indeksu nastroju Uniwersytetu Michigan. Rynek zlekceważył te publikacje, ale odnotujmy, że indeks Chicago PMI wyniósł 63,6 pkt. (oczekiwano spadku z 65,5 na 63 pkt.). Indeksu nastroju Uniwersytetu Michigan wyniósł 96,2 pkt. (oczekiwano spadku z 97,9 na 95,3 pkt.).

Wall Street rozpoczęła sesję dość niepewnie. S&P 500 tracił nawet pół procent, ale w drugiej części sesji wyrysował sesyjną formacje podwójnego dna i zakończył dzień neutralnie. NASDAQ zyskał nawet 0,26 proc. praktycznie wyrównując rekord wszech czasów. Rynkowi nie zaszkodził nawet brak porozumienie handlowego USA – Kanada. Wystarczyły zapowiedzi, że rozmowy będą kontynuowane w tym tygodniu.

Powtarzam, że amerykański optymizm zaczyna przypominać ten ze stycznia tego roku i może się skończyć podobnie. Szczególnie niedobrze wygląda oparcie tego optymizmu na spółkach z sektora FAANG. Tak duży rynek nie może opierać się na pięciu spółkach, z których część bije ciągle rekordy wszech czasów. Obóz byków doprasza się o nieszczęście.

GPW w piątek rozpoczęła sesję tak jak rozpoczęły ją inne giełdy europejskie – od spadku indeksów. Przed rozpoczęciem sesji w USA indeks był już bliski testowania poziomu neutralnego, ale końcówka sesji była słaba. Niepewność Wall Street i jednoprocentowe spadki indeksów we Francji i w Niemczech zaszkodziły polskim bykom. WIG20 stracił 0,68 proc.

Dzisiaj nie ma sesji w USA, a to najczęściej w Europie doprowadza do marazmu. Ostatnio jednak brak Citi do takiego marazmu w Warszawie nie doprowadził, więc i dzisiaj może nie być spokojnie. Zostało już tylko 7 pkt. do kluczowego poziomu 2.330 pkt., którego pokonanie było mocnym sygnałem kupna. Byki muszą dzisiaj doprowadzić do oddalenia indeksu od tego poziomu. Powrót pod ten poziom byłby wymazaniem sygnału kupna.

Naprawdę poważny opór jest na poziomie 2.492 pkt. To czy dojdzie do ataku na ten poziom zależy od losów rynków rozwijających się. Ich skompilowany indeks trwającą od stycznia tego roku linię trendu spadkowego (w minionym tygodniu od niej się oddalił). Jej przełamanie sygnalizowałoby, że rozpoczęła się korekta całego tego spadku. Mocniejsze odbicie w dół kazałoby zakładać, że trend spadkowy trwa nadal.

Komentarze