Analizy

giełda / autor: pixabay
giełda / autor: pixabay

Wall Street naprawdę się skorygowała

Piotr Kuczyński Główny Analityk Dom Inwestycyjny Xelion

  • 13 listopada 2018
  • 08:53
  • 0
  • Tagi: 11.11 azja biznes chiny europa finanse giełda gpw trump wall street
  • Powiększ tekst

Wall Street w piątek miała jedno zadanie: pokazać, że czwartkowy, mały spadek indeksów był tylko niewinną realizacją zysków. Ta sztuka bykom się nie udała. Przed sesją w USA słabe nastroje tworzyły spadki indeksów w Azji i w Europie, ale Amerykanie najczęściej to po prostu lekceważą.

W piątek dowiedzieliśmy się, że w USA w październiku inflacja w cenach producenta (PPI) wyniosła 0,6% m/m i 2,9% r/r (oczekiwano 0,2/2,3%). Zapasy w hurtowniach we wrześniu wzrosły o 0,4% m/m (oczekiwano 0,3%). Wstępny odczyt indeksu nastroju Uniwersytetu Michigan w listopadzie wyniósł 98,3 pkt. (98 pkt.).

Na rynku akcji od początku dnia rozpoczęła się w piątek prawdziwa korekta. Oczywiście znajdowano jakieś do niej preteksty (np. najdłuższy w historii spadek ceny baryłki ropy – 10. kolejnych spadków), czy jakie słabsze dane z Chin, ale tak naprawdę to korekta powstała „z niczego”. Po prostu korygowany był około wyborczy wzrost. Zresztą słusznie, bo skutki tych wyborów nie są przewidywalne.

W poniedziałek sesja była dość specyficzna, bo trwał Dzień Weterana i nie działał rynek obligacji, a to znacznie obniżała aktywność inwestorów na rynku akcji. Kolejny dzień umocnienie dolara szkodził eksporterom, ale nie uzasadniało to bardzo słabego początku sesji.

W zasadzie trudno było znaleźć powody, dla których akurat w ten poniedziałek akcje miałyby tanieć. Owszem w Europie martwiono się problemami premier May, której przeciwnicy zdecydowanie nie chcą zatwierdzenie warunków Brexitu. Włosi mieli we wtorek termin na złożenie poprawionego budżetu, a odgrażali się, że tego nie zrobią, co groziło poważnym konfliktem z Komisja Europejską.

Ale to wszystko przecież Amerykanom nie szkodziło, a jednak akcje od początku sesji mocno taniały, a najmocniej spadał indeks NASDAQ. Sesja zakończyła się prawdziwą przeceną – indeks S&P 500 stracił 1,97%, a NASDAQ 2,78%. Znowu pojawiła się oszałamiająca zmienność.

GPW w piątek przed przedłużonym weekendem ze świętem Niepodległości w środku z założenia powinna zachowywać się dość ostrożnie. Nie dziwiło więc to, że od początku sesji na rynku panował obóz niedźwiedzi. Mocny dolar szkodził rynkom rozwijającym się, a w Europie indeksy spadały, więc i WIG20 do rana nurkował. Strach przed pusty poniedziałkiem i korektą w USA doprowadził do przeceny. WIG20 stracił 1,35%, ale sygnały kupna nie znikły.

W nadchodzących dniach zacznie się czekanie na szczyt G-20 (30.11- 1.12) i na planowaną w tym czasie rozmowę Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem. Każda wypowiedź będzie dyskontowana przez rynki. Można się obawiać, że przygrywką do tej rozgrywki będą wojenne okrzyki, co może giełdom szkodzić.

Pomagać powinien sezon – w końcu roku indeksy rzadko spadają. Amerykańscy statystycy twierdzą też, że od 1946 roku po wyborach w środku kadencji prezydenta, zawsze indeks S&P 500 po 12 miesiącach od wyborów odnotowywał wzrost. Trzeci rok prezydenta jest też najczęściej korzystny dla akcji. To prosta statystyka, która w dowolnym momencie może zostać zaburzona, ale warto o tym pamiętać.

Dzisiaj GPW powinna rozpocząć sesję spadkami indeksów, ale w dowolnej chwili powinno pojawić się polowanie na odbicie w USA. Sprawa Czarnecki – Chrzanowski opisana przez „Gazetę Wyborczą” też z pewnością nie poprawi nastrojów na giełdzie.

Komentarze