Analizy

Donald Trump ma nowego przeciwnika?

Kamil Cisowski dyrektor zespołu analiz Xelion

  • 9 kwietnia 2019
  • 20:33
  • 0
  • Tagi: biznes finanse giełda gospodarka inwestycje polityka rynek kapitałowy
  • Powiększ tekst

Dzisiejszy dzień został rozpoczęty w dobrych nastrojach, pod które grunt stworzyła wczorajsza sesja w USA, podczas której mimo słabego początku indeksy zdołały się zamknąć na plusach. Osłabienie dolara także dawało wsparcie rynkom wschodzącym i chociaż Shanghai Composite jako jedyny z najważniejszych azjatyckich indeksów spadł o 0,2%, giełdy w Tokio, Hong Kongu, Singapurze i Bombaju zyskiwały, najwięcej ta ostatnia (Sensex wzrósł o 0,6%).

Europa otwierała się w okolicach zera, a przed południem wszystkie indeksy wyszły na plus. Z uwagi na jutrzejszy miks bardzo ważnych wydarzeń (posiedzenie EBC, szczyt UE-Wielka Brytania, „minutki Fed”), a zapewne także potrzebę uspokojenia po poprzednim, rewelacyjnym dla Starego Kontynentu tygodniu, sesja przebiegała dość sennie. Błogi nastrój przerwały deklaracje R.Lighthizera, potwierdzone następnie tweetem prezydenta Trumpa, który zagroził nałożeniem ceł na wart 11 mld USD rocznie import produktów z UE w odpowiedzi na „niedopuszczalne subsydiowanie” Airbusa. Prowadzone przez producenta samolotów indeksy zanurkowały, DAX traci w tym momencie 0,8%, przewodząc stawce. Trudno tego wydarzenia nie rozpatrywać w kategoriach kontynuacji długiej i niechlubnej amerykańskiej tradycji polegającej na atakach na kluczowe europejskie spółki w sytuacji, gdy ich amerykańscy konkurenci wpadają w (często zasłużone) problemy. W tym przypadku chodzi oczywiście o odwoływanie zamówień na Boeingi przez europejskie linie lotnicze po katastrofie samolotu Ethiopian Airlines. Nie wiadomo oczywiście, na ile jest to zwykłe grożenie palcem, a na ile kolejny sygnał, że gdy zostanie podpisana umowa handlowa z Chinami, amerykańska administracja planuje rozpocząć „negocjacje” z Europą.

Dzień nie obfitował w ważne dane makro, ale warto odnotować, że ilość ogłoszeń o pracę w USA spadła z 7,63 mln do 7,09 mln, najniższego poziomu od stycznia. Nastrojom nie pomagało także kolejne obniżenie prognoz wzrostu MFW na ten rok. Przedstawiciele Funduszu poinformowali, że oczekują w tym momencie globalnego wzrostu na poziomie 3,3% w 2019 r., 0,2pp poniżej prognozy ze stycznia. Głównym winowajcą jest Europa, a ciekawostką podwyższenie prognozy wzrostu dla Chin o 0,1pp, do 6,3%. W stymulacji fiskalnej w Państwie Środka analitycy MFW upatrują głównej nadziei na poprawę w drugiej połowie roku.

Zważywszy, że także amerykańskie indeksy otworzyły się na wyraźnych minusach, dzisiejsza sesja na GPW pozostawia mieszane wrażenie. WIG20 zyskał na zamknięciu 0,4%, mWIG40 0,2%, a sWIG80 stracił symboliczne 0,01%. Jest to bardzo przyzwoity wynik, ale w przypadku dużych spółek wyraźnie poniżej intraday’owych wzrostów, więc można go interpretować głównie jako odreagowanie słabości z końcówki ubiegłego tygodnia, szczególnie, że temat amerykańskich ceł dotyczy Polski w bardzo ograniczonym stopniu. Zamknięcie na plusie to przede wszystkim zasługa Orlenu i LPP.

Komentarze