Niczego nie naciągając, można założyć, że w 2017 r. wartość publicznych emisji przeprowadzanych na podstawie prospektów wyniesie ok. 1,5 mld zł, co wyrówna rekord z 2016 r. Jednak przy odrobinie dobrej woli rekord zostanie pobity o 50 proc.

Pierwsze emisje publiczne przeprowadzane na podstawie prospektu emisyjnego w 2017 r. już się rozpoczęły – zapisy na 40 mln zł zbiera Getin Noble Bank, którego prospekt (750 mln zł) pozwala na pozyskanie jeszcze 590 mln zł do września tego roku, a o pozyskanie 60 mln zł od inwestorów indywidualnych stara się warszawska Giełda. Emisja Giełdy, ma charakter jednorazowy, ale jeśli bank będzie równie regularnie emitował obligacje co dotychczas (co miesiąc 40 mln zł) i zdecyduje się na jednorazowe podwojenie oferty, w tym roku pozyska w sumie 400 mln zł.

Chętnych nie zabraknie

Za progiem 2017 r. ośmiu emitentów dysponuje ważnymi prospektami emisyjnymi, na podstawie których mogą przeprowadzać publiczne emisje obligacji. Poza Getin Noble Bankiem regularnych emisji należy oczekiwać ze strony firm windykacyjnych – Bestu i Kruka, które łącznie mogą pozyskać 610 mln zł, a kolejnych 450 mln zł mogą zaoferować GetBack i Kredyt Inkaso.

Ten pierwszy czeka na zatwierdzenie prospektu emisyjnego – wniosek został złożony pod koniec października, spółka jest już po czterech rundach uzupełnień. Z kolei Kredyt Inkaso od dobrze ponad roku deklaruje zamiar przeprowadzenia emisji publicznych, ale wygląda na to, że w tym roku deklaracje zamienią się w czyny. Pozwala na to ustabilizowanie akcjonariatu (większościowym jest fundusz Waterland, mniejszościowym Best). Kredyt Inkaso przyjął też na pokład osoby, które wcześniej odpowiadały za wybór oferującego obligacje w GetBack, a proces wyboru potencjalnego oferującego już się rozpoczął.

Na zatwierdzenie czekają też prospekty Victorii Dom oraz jednego z funduszy kontrolowanych przez MCI (na stronie KNF napisano, że wnioskodawcą jest MCI.PrivateVentures). Wniosek stołecznego dewelopera jest w miarę świeży, złożony w końcówce listopada i doczekał się pierwszej odpowiedzi ze strony KNF. Prospekt funduszu MCI trafił do Komisji we wrześniu i od października czeka na uzupełnienie wnioskodawcy. Wygląda to tak, jakby fundusz stracił motywację do dalszych działań. Nie bez znaczenia jest także zmiana prezesa Private Equity Managers, który zarządza funduszami MCI – Cezarego Smorszczewskiego zastąpił Tomasz Czechowicz. Nowy zarząd może mieć inne pomysły na organizowanie finansowania (sam MCI uaktywnił się na polu emisji w ostatnim czasie).

Również zmianą zarządu można tłumaczyć brak kolejnych ofert ze strony Banku Pocztowego. Sam program obliczony jest na 1 mld złotych, a bank wykorzystał prospekt tylko raz – wiosną ubiegłego roku pozyskując 50 mln zł. Z informacji umieszczonych na stronie banku wynika, że w listopadzie był bardzo bliski podjęcia decyzji o kolejnej emisji (opublikowano nawet daty przyjmowania zapisów, które miały być prowadzone od 3 do 14 listopada), ale ostatecznie oferta nie została przeprowadzona i nie wiadomo, czy pojawią się kolejne oferty. Dlatego zarówno w przypadku Banku Pocztowego jak i MCI założyliśmy, że oferty nie będą przeprowadzane, aby prognoza wartości emisji na cały rok była możliwie konserwatywna. Również po M.W. Trade nie spodziewamy się emisji – prospekt traci ważność w marcu, a spółka jak dotąd nie zdecydowała się na jego uruchomienie.

Nie można być też pewnym ofert ze strony PCC Rokita i PCC Exol. W obydwu wypadkach prospekty pozwalają na emisje obligacji o stałym oprocentowaniu, na które inwestorzy patrzą ostatnio mniej życzliwie. Świadczy o tym listopadowa emisja PCC Rokita, w której chemiczna grupa pozyskała 55 proc. wartości oferty, mimo rozszerzenia grona oferujących o DM Alior Banku i DM mBanku. Większe szanse na przynajmniej jedno podejście do rynku dajemy PCC Exol, który oferował dotąd papiery o wyższym niż Rokita oprocentowaniu (5,5 proc. vs 5 proc.) i krótszym okresie do wykupu (cztery lata vs. siedem lat). Ponieważ w maju wygasają notowane na Catalyst obligacje Rokity warte 25 mln zł, a sama spółka będzie się zapewne przygotowywała wówczas do wypłaty dywidendy oraz nie zamierza zmniejszać tempa inwestycji, zakładamy, że Rokita mimo wszystko przeprowadzi jeszcze jedną emisję, być może – jeśli okaże się to niezbędne – zmieniając warunki oferty.

tytuł

Wielki znak zapytania

W 2017 r. zapadają cztery publiczne emisje Orlenu, które płocki koncern oferował w 2013 roku. Refinansowanie tego rodzaju emisji jest rodzącą się praktyką rynkową (celuje w niej PCC Rokita, ale także i GPW; większość pozostałych emisji publicznych notowana jest zbyt krótko, by mówić, że jest to zwyczaj powszechny), dlatego można ostrożnie zakładać, że koncern ponowi ofertę skierowaną do inwestorów indywidualnych. Kwota potrzebna na wykup zapadających papierów to 700 mln zł – jeśli Orlen przeprowadzi publiczne emisje o tej wartości, wszystkie przewidywane na ten rok (a właściwie jego trzy pierwsze kwartały) oferty osiągną wartość 2,3 mld zł. Bez emisji Orlenu byłoby to 1,465 mld zł wobec 1,52 mld zł pozyskanych z prospektowych emisji publicznych w 2016 r.

Oczywiście mogą się również pojawić nowi emitenci, których nie uwzględniliśmy w zestawieniu. Warto pod tym kątem obserwować ofertę Victoria Dom – jeśli okaże się, że koszty przeprowadzenia programu publicznych emisji wartego 50 mln zł są rozsądne, wówczas większa liczba emitentów, pragnących pozyskać mniej niż 100 mln zł może pojawić się na rynku.

Małych emisji też nie zabraknie

O ile w przypadku emisji przeprowadzanych na podstawie prospektów, można przygotować mniej lub bardziej realne szacunki wartości oferty, o tyle w przypadku tzw. małych emisji publicznych jest to niemożliwe. W tej konstrukcji KNF zatwierdza bowiem tylko materiały reklamowe, emitenci nie muszą więc „zapowiadać” zamiaru przeprowadzenia oferty, tak jak dzieje się to w przypadku ofert prospektowych (złożenie prospektu jest swego rodzaju awizo samych emisji).

Niemniej, po sukcesach tego rodzaju ofert, zwłaszcza w drugiej połowie roku, można wnosić, że liczba emitentów zainteresowanych pozyskaniem do 2,5 mln euro, czy raczej ich równowartości w złotych (to górna granica wartości tzw. małych ofert publicznych) może wzrosnąć. W 2016 r. było ich dziewięć, na łączną kwotę prawie 70 mln zł.