Ze względu na uwarunkowania klimatyczne, Polacy nie mogą uniknąć relatywnie wysokich kosztów ogrzewania mieszkań. Poziom temperatur wymusza średnio o 40% dłuższe oraz intensywniejsze ogrzewanie budynków, niż w przypadku Niemiec, Holandii i Wielkiej Brytanii. Wydatki związane z ogrzewaniem są kłopotem dla wielu polskich gospodarstw domowych. Sytuację pogarszają podwyżki cen opału i energii cieplnej, które były widoczne w trakcie ostatnich 10 lat. Trzeba również zdawać sobie sprawę, że wysokie rachunki za ogrzewanie wynikają z energochłonności budynków. Ten problem dotyczy nie tylko nieocieplonych bloków wielkopłytowych. Kolejną kwestią jest uzależnienie polskich rodzin od tradycyjnych nośników energii.

Na tle krajów „starej Unii”, Polska nadal wyróżnia się bardzo dużym zużyciem węgla kamiennego oraz niewielką popularnością gazu wysokometanowego i oleju opałowego jako nośników energii. Najnowsze dostępne dane GUS-u (z 2012 r.) potwierdzają, że w polskich kotłowniach nadal króluje drewno i węgiel kamienny. Cztery lata temu, swoje lokum przy pomocy węgla kamiennego ogrzewało ponad 76% rodzin ze wsi. Analogiczny wynik dotyczący drewna był jeszcze wyższy (80%). Wśród wiejskich gospodarstw domowych, które badał Główny Urząd Statystyczny, bardzo popularne było wykorzystywanie węgla oraz drewna jako dwóch zamiennych nośników energii – tłumaczy Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

W polskich kotłowniach króluje drewno oraz węgiel kamienny

Warto zwrócić uwagę, że w 2012 r. gaz do ogrzewania używało tylko 5,7% wiejskich rodzin. Na terenie miast, ogrzewanie gazowe było nieco bardziej popularne (10,4%). Większy odsetek miejskich rodzin używał do ogrzewania drewna opałowego (20,4%) i węgla kamiennego (23,5%). Te nośniki energii wykorzystywały rodziny zasiedlające domy. W przypadku lokali, najpopularniejsze oczywiście było ogrzewanie sieciowe. Swoje lokum przy pomocy energii cieplnej z sieci, ogrzewało niemal 60% miejskich rodzin (wynik dla 2012 r.). Podobnie jak na wsi, popularność poszczególnych nośników energii niewiele zmieniła się przez trzy lata (2009 - 2012).

Przez 9 lat opał podrożał znacznie bardziej niż sieciowe ciepło

Na podstawie innych danych GUS-u można wywnioskować, że mieszkańcy wsi bardziej odczuli wzrosty kosztów ogrzewania. Ta różnica była związana z dużą podwyżką cen opału. Wyniki analiz Głównego Urzędu Statystycznego wskazują, że w 2015 r. przeciętne polskie gospodarstwo domowe miesięcznie wydawało:

  • 28,85 zł/osobę w ramach kosztów związanych z opałem (wzrost o 43% od 2006 r.)
  • 24,51 zł/osobę z tytułu kupna energii cieplnej (wzrost o 15% od 2006 r.)

Łączny wzrost kosztów ogrzewania (opału i energii cieplnej), pomiędzy 2006 r. i 2015 r. wyniósł 28%. W nawiązaniu do podanych wyników warto wspomnieć, że od października 2006 r. do października 2014 r. przeciętne (medianowe) wynagrodzenie netto polskich pracowników wzrosło o 63% (z 1449 zł/m-c do 2360 zł/m-c). Analogiczna zmiana po uwzględnieniu inflacji CPI była jednak mniejsza (+33%). W badanym okresie (2006 r. - 2014 r.) łączna waloryzacja emerytur wyniosła natomiast 36,8% (9,4% po uwzględnieniu inflacji CPI). Te wyniki udowadniają, że pomimo wzrostu dochodów, podwyżka cen opału była odczuwalna dla Polaków.

Szczegółowe dane GUS-u wskazują grupę społeczną szczególnie narażoną na problemy z ogrzaniem swojego lokum. Zdecydowanie najwyższym kosztem energii cieplnej i opału (47% powyżej średniej w 2015 r.), cechują się gospodarstwa domowe prowadzone przez emerytów i rencistów.

tytuł

Na ocieplenie nadal czeka około 30% polskich lokali i domów

W ramach podsumowania warto przypomnieć, że obciążenie Polaków kosztami ogrzewania pomieszczeń, wynika nie tylko z uwarunkowań klimatycznych oraz wzrostu kosztów opału i energii cieplnej. Spore znaczenie ma także wysoka energochłonność budynków. Według danych GUS-u, w 2012 r. na ocieplenie czekało prawie 38% mieszkań (tzn. lokali i domów). Można przypuszczać, że obecnie ten wynik oscyluje na poziomie zbliżonym do 30% - tłumaczy ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Uwagę zwraca również wysoki udział budynków (ok. 70%), które cechują się rocznym zapotrzebowaniem na nieodnawialną energię pierwotną powyżej 160 kWh/mkw. Dla nowoczesnych budynków, analogiczny wskaźnik roczny nie powinien przekraczać 100 kWh/mkw. - 120 kWh/mkw.

Wbrew pozorom, wysoki poziom energochłonności polskich domów i mieszkań, nie jest tylko kwestią czysto techniczną. Ten problem ma spory wpływ na sferę ekonomiczną oraz społeczną. Relatywnie wysokie koszty ogrzewania, ograniczają wydatki rodzin na inne cele (np. wypoczynek, kształcenie dzieci) i zmniejszają możliwość gromadzenia oszczędności. Dlatego obniżenie energochłonności istniejących zasobów, powinno być jednym z priorytetów polityki mieszkaniowej.