Wydaje się, iż OPEC przekonał inwestorów, że cięcia produkcji będą przebiegały zgodnie z planem.

W styczniu członkowie OPEC najprawdopodobniej zmniejszyli produkcję ropy o 900 tys. baryłek dziennie. To 75 proc. cięć uzgodnionych przez grupę w listopadzie zeszłego roku. Państwa, takie jak Arabia Saudyjska, Kuwejt i Algieria twierdzą, iż obcięłi swoją produkcję o więcej niż wymagało to z porozumienia. Arabia Saudyjska twierdzi wręcz, że 80 proc. planowanych cięć produkcji zostało już wdrożonych w życie. Dodatkowe cięcia ma zapewnić 11 krajów spoza OPEC, w tym Rosja, która również twierdzi, iż tnie produkcję szybciej niż to wcześniej zapowiadała.

Z drugiej strony mocno wzrasta wydobycie ropy ze złóż łupkowych w USA. Liczba otwartych wiertni w zeszłym tygodniu wzrosła o 15 do 566. Jest to najwyższy poziom od listopada 2015 roku. Przy tym tempie otwierania nowych wiertni produkcja z amerykańskich złóż wzrośnie o milion baryłek dziennie w 2017 roku. Mimo tego rynek wciąż bardziej reaguje na wyjątkowo sprawnie wdrażane w życie cięcia produkcji ze strony członków OPEC niż na szybki powrót do produkcji zawieszonych amerykańskich wiertni. Fundusze hedgingowe są nastawione najbardziej optymistycznie od dekady co do dalszych wzrostów cen ropy. Dlatego też zwiększyły one długie pozycje netto na ropę naftową WTI w zeszłym tygodniu aż o 6,1 proc.

W dniu dzisiejszym ropa naftowa nieznacznie traci na wartości. Za baryłkę ropy WTI należy obecnie płacić 52,80 dolarów, czyli 0,6 proc. mniej niż pod koniec zeszłego tygodnia. Za baryłkę ropy Brent należy zapłacić 55,40 dolarów, czyli 0,2 proc. mniej niż pod koniec zeszłego tygodnia.