Główna para

Na eurodolarze mamy dziś rano ok. 1,0650. Wczoraj opisywaliśmy, nie po raz pierwszy i pewnie nie ostatni, linię spadkową, którą można poprowadzić np. przez 26 września, 3 listopada i 2 lutego. Była ona właśnie testowana i na razie chyba zwyciężyła, przynajmniej wstępnie. Jest to oczywiście linia umacniająca dolara.

W zasadzie dolar ma rzeczywiście fundamentalne podstawy do umocnienia, bo jednak zasadniczy kurs Rezerwy Federalnej jest jastrzębi, być może nawet na rzecz trzech podwyżek w tym roku. Takimi zagadnieniami, a przynajmniej ich odbiorem, rządzą jednak niuanse. Na przykład: czy rynek dostatecznie mocno wyceni określone scenariusze (jeśli tak, to ich realizacja nie wywoła naturalnego skutku, a może nawet poskutkuje odwrotnym). Mocnym testem będzie jutrzejszy wieczór, czyli posiedzenie FOMC. Prawdopodobnie zostanie ogłoszona podwyżka stóp, pytanie tylko, jaka będzie wymowa komunikatu Rezerwy. W dalszej przyszłości istotne będą również szczegóły planu podatkowego Trumpa.

Dziś o 11:00 poznamy dynamikę produkcji przemysłowej w Strefie Euro, a także niemiecki indeks ZEW. O 13:30 podana zostanie inflacja PPI za luty, zaś o 14:00 inflacja CPI dla Polski i tutejsza podaż pieniądza M3.

Czynnikiem niepokoju są jutrzejsze wybory w Holandii i ew. szanse Partii Wolności, która prezentuje kurs euro-sceptyczny (czy też unio-sceptyczny). Jej potencjalny dobry wynik może osłabić euro.

Zerknijmy na złotego

Mamy 4,0645 na dolarze – nadal poruszamy się w pięciogroszowej konsolidacji, raczej w jej dolnej połowie. Nie ma tu wielkich zmian.

EUR/PLN pozycjonuje się przy 4,3280. Wczoraj wykres wyskoczył ponad poziom 4,35. Teraz mamy korektę na rzecz PLN, związaną głównie ze wzmocnieniem euro na głównej parze. Trzecia para, która nas ciekawi, to funt – tam widzimy 4,94. Z perspektywy liczących na mocniejszego złotego to korzystny obraz, bo jesteśmy w zasadzie poniżej konsolidacji albo na jej pograniczu, są więc problemy z powrotem wyżej i osłabieniem PLN.