Dobre nastroje zagościły na rynkach finansowych w reakcji na wczorajsze posiedzenie Fed i wyniki wyborów w Holandii. Korzysta na tym warszawska giełda i złoty.

Od mocnych wzrostów rozpoczęła się czwartkowa sesji na giełdzie w Warszawie. Pięć minut po otwarciu indeks WIG20 zyskiwał 1,66 proc. i testował poziom 2266,9 pkt., po tym jak w środę spadł on o 0,4 proc. W tym samym czasie za euro trzeba było zapłacić 4,3076 zł, dolar kosztował 4,0180 zł, a szwajcarski frank 4,0160 zł. Wczoraj wieczorem złoty umocnił się do wszystkich trzech walut.

Wzrosty na GPW i mocniejszy złoty to efekt globalnej poprawy nastrojów i związanego z tym wzrostu apetytu na ryzyko, jaki można obserwować w reakcji na środowe wyniki posiedzenia amerykańskiej Rezerwy Federalnej (Fed) oraz wyniki wyborów parlamentarnych w Holandii.

Zgodnie z oczekiwaniami Fed zdecydował o podwyżce stóp procentowych o 25 punktów bazowych, podnosząc tym samym przedział wahań dla stopy funduszy federalnych do 0,75-1,00 proc. Jednocześnie bank zasugerował, że w dalszym ciągu oczekuje w sumie 3. podwyżek stóp procentowych w 2017 roku, a korekta w górę prognoz makroekonomicznych przez Fed była tylko nieznaczna. Ten brak przyspieszenia w zaostrzaniu polityki monetarnej w USA został przyjęty pozytywnie. Dolar zaczął mocno tracić na wartości, amerykańskie indeksy poszybowały w górę, a na świecie wzrósł apetyt na ryzyko, na czym obecnie korzysta złoty i GPW.

Fed to nie był jedyny pozytywny impuls. Inwestorzy z uczuciem ulgi i nadzieją przyjęli też wyniki wyborów parlamentarnych w Holandii. Wyższe niż wskazywały przedwyborcze sondaże zwycięstwo partii premiera Marka Ruttego i gorszy wynik partii Geerta Wildersa sugerują, że również w zbliżających się wyborach prezydenckich i parlamentarnych we Francji (w mniejszym stopniu w jesiennych wyborach w Niemczech) siły skrajne i populistyczne osiągną gorszy wynik niż wskazują na badania opinii społecznej. Stąd też w Europie nie dojdzie do politycznej niespodzianki na miarę BREXIT-u.

Dla polityków, ale też i dla rynków finansowych, wniosek z holenderskich wyborów jest jeszcze jeden. Mianowicie, zaostrzenie przedwyborczej retoryki przez partie umiarkowane (vide zdecydowane stanowisko premiera Ruttego wobec Turcji), odbiera głosy siłom skrajnym. Jeżeli zauważą to francuscy politycy to Marine Le Pen, której prezydentury tak obawiają się inwestorzy, nie tylko nie zdoła wygrać w drugiej turze wyborów prezydenckich we Francji, ale nawet do tej drugiej tury się nie dostanie.

Rynki finansowe pozytywnie zareagowały na wyniki wyborów w Holandii, traktując je jako dobry sygnał i zmniejszenie się ryzyka politycznego w Europie. Wczoraj kurs EUR/USD, który już wcześniej rósł w reakcji na wyniki posiedzenia Fed, przyspieszył ruch do góry po publikacji wyników exit polls. Poprawę widać też na rynku akcji i obligacjach.

Czwartkowe przedpołudnie na rynkach finansowych będzie upływać pod znakiem Fed-u i Holandii. Później ten wpływ wciąż będzie obecny, ale jego siła już się zmniejszy. Stąd też na drugim planie znalazła się dzisiejsza nocna decyzja Banku Japonii ws. polityki monetarnej (brak zmian). Większych emocji nie powinny również wywołać wyniki posiedzenia Narodowego Banku Szwajcarii (SNB) i Banku Anglii (BoE), dane o inflacji w strefie euro, czy popołudniowe raporty z amerykańskiego rynku nieruchomości, pracy oraz indeks Fed z Filadelfii.

W kraju wydarzeniem dnia będą dane o płacach i zatrudnieniu w lutym. Jednak również ten raport nie sprowokuje większej reakcji na giełdzie, złotym, czy rynku długu. Takich emocji dostarczą dopiero publikowane w piątek dane o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej za miesiąc luty.