Euro jest nico słabsze po gigantycznym zastrzyku płynności w sektor bankowy od ECB w ramach finalnego przetargu TLTRO (233,5 mld euro). Dolar odzyskuje nieco siły pod wpływem odbicia dochodowości długu USA. W rezultacie eurodolar oddalił się od kluczowego w krótkim terminie oporu 1,0830. Rynek cały czas czeka na rozstrzygnięcie przyszłości Obamacare. Głosowanie w Izbie Reprezentantów przyćmi cały szereg danych makro.

W szeregach Partii Republikańskiej nie znalazło się wystarczające poparcie było odwołać Obamacare. W rezultacie głosowanie w Izbie Reprezentantów nie odbyło się jeszcze. Trump dąży do głosowania w piątek i stawia ultimatum. Zapowiada że, albo republikanie poprą projekt ustawy w obecnym kształcie, albo Obamacare nadal będzie funkcjonować. Na rynku pojawiają się też spekulacje, że jeśli nie uda się odwołać Obamacare, to priorytetem administracji stanie się obniżenie podatków. Dotychczas Biały Dom utrzymywał natomiast, że jedno będzie warunkować drugie. Sprzedawanie dolara jeśli Trump nie zdoła dokonać demontażu systemu AHCA może więc okazać się ryzykowne: przedstawiciele Białego Domu mogą szybko ogłosić zmianę politycznych planów.

Z kolei pierwsze wygrane starcie Trumpa z Izbą Reprezentantów powinna wywołać korekcyjne umocnienie dolara, wzrost rentowności długu i pomóc w dalszym wymazywaniu wtorkowej przeceny na Wall Street. Impuls powinien być jednak krótkotrwały a obowiązujące przedziały wahań w większości przypadków utrzymane. Jeśli chodzi o EUR/USD, to spadki powinny zostać wygaszone przed 1,0715. Rentowność 10-letnich obligacji USA nie powinna natomiast trwale przekroczyć 2,50 proc. W przypadku USD/JPY absolutnie kluczowe są okolice 111,70. Koniec tygodnia poniżej tego pułapu pozwoli poważnie myśleć o przedłużeniu spadków w kierunku 109,00. EUR/PLN cofnął się ponownie do 4,26. W tych okolicach podaż złotego powinna się jednak aktywizować i spodziewamy się powrotu kursu nad 4,30, przede wszystkim pod wpływem większej zmienności i nerwowości na rynkach globalnych.

W razie powodzenia Trumpa, w przyszłym tygodniu projekt trafi pod obrady Senatu. A tam opór jest jeszcze większy i szanse na zebranie poparcia dla demontażu Obamacare wręcz iluzoryczne. Dlatego też rosną szanse, że Biały Dom zda sobie sprawę, że na tym polu przegrał i pomimo fiaska przyśpieszy cięcia podatków. Tak naprawdę dla inwestorów głosowanie nad Obamacare ważne jest przecież tylko z dwóch powodów. Po pierwsze, miało otwierać drogę do stymulacji fiskalnej, której wizja napędzała hossę. Po drugie, jest swoistym testem politycznej skuteczności Trumpa. Na razie nie wypada on zbyt pomyślnie.

Wydarzenia na scenie politycznej USA przyćmią cały szereg danych makro. W Europie światło dzienne ujrzy seria wstępnych odczytów indeksów PMI. Po wystrzale wskaźników w poprzednim miesiącu oczekiwana jest stabilizacja na wysokim pułapie. W USA kluczowe dane to zamówienia na dobra trwałe. Warto zwrócić uwagę, że poprawa nastrojów w biznesie nie przekłada się na nasilenie wydatków inwestycyjnych. W tym świetle słaby odczyt będzie potęgować narastający niepokój, że Trumpflacja jest mniej realna niż zakładano. Warto też zwrócić uwagę na wystąpienie publiczne wiceprezesa Fed Williama Dudleya.