Informacje

Fot. Freeimages
Fot. Freeimages

Nagrań ciąg dalszy - Sikorski z Rostowskim o polskiej „murzyńskości”

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 22 czerwca 2014, 12:45

    Aktualizacja: 22 czerwca 2014, 14:55

  • 1
  • Powiększ tekst

Skomentujemy sprawę po opublikowaniu całości nagrań - powiedziała w niedzielę PAP rzeczniczka rządu Małgorzata Kidawa-Błońska, odnosząc się do ujawnionych tego dnia fragmentów wypowiedzi m.in. ministrów Radosława Sikorskiego i Jacka Rostowskiego, które mają się ukazać w poniedziałkowym "Wprost".

Fragmenty nagranych rozmów m.in. ministrów Radosława Sikorskiego i Jacka Rostowskiego oraz Sławomira Nowaka, które mają znaleźć się w najbliższym numerze tygodnika, zostały ujawnione w niedzielę w Radiu Zet.

Jeden z fragmentów dotyczy - jak mówiła prowadząca program Monika Olejnik - rozmowy min. Sikorskiego i b. ministra finansów Jacka Rostowskiego. Szef MSZ mówił o relacjach z USA.

"Minister Sikorski mówi tak: wiesz, że polsko-amerykański sojusz to jest nic nie warty, jest wręcz szkodliwy, bo stwarza Polsce fałszywe poczucie bezpieczeństwa - oznajmia Sikorski, jego towarzysz, czyli minister Rostowski, dopytuje się dlaczego" - czytała na antenie dziennikarka. "(...) skonfliktujemy się z Niemcami, z Rosją i będziemy uważali, że wszystko jest super (...), dalej jest o mentalności Polaków. Sikorski: problem w Polsce jest, że mamy bardzo płytką dumę i niską samoocenę; Jacek Rostowski: taki sentymentalizm; Sikorski: taka murzyńskość"

czytała Olejnik.

Obecna w studio posłanka PO Julia Pitera uznała, że nie akceptuje sposobu, w jakim rozmawiają cytowani politycy, ale - mówiła -

"pytanie jest takie, czy ta opinia, czy polityce zagranicznej państwa tego typu opinie mają jakikolwiek (sens), ja tego nie widzę (...)". "Polityka zagraniczna jest prowadzona dobrze, więc mam nadzieję, że były to wygadywane głupoty, a nie polityka rządu. Chciałam zwrócić uwagę, że polityka zagraniczna rządu nie jest polityką osobistą Radosława Sikorskiego"

zaznaczyła Pitera.

Ryszard Czarnecki (PiS), także obecny w studio, ocenił, że przywołany fragment rozmowy ministra może mieć konsekwencje na arenie międzynarodowej.

"O ile ujawnione rozmowy wcześniejsze dotyczyły spraw wewnętrznych, jednak (...) tutaj mogą być poważne reperkusje międzynarodowe, bo minister Sikorski mówi tekstem rasistowskim (...)".

W innym ujawnionym fragmencie pojawia się kwestia wyborów prezydenckich z 2005 r.

"Mam (...) fragment podsłuchanych rozmów, które ukażą się jutro" - mówiła Olejnik. "Sławomir Nowak mówi o kampanii w 2005 r., Donald Tusk kandydował wtedy, kandydował również Zbigniew Religa, w drugiej turze wyborów poparł Tuska, został nawet szefem komitetu honorowego. Sławomir Nowak: w 2005 r., ja pamiętam, zdobyliśmy jego długi, żeby się wycofał, cena była taka, że (...), bo mu narobił ten jego sztab długów strasznych"

kontynuowała dziennikarka.

Julia Pitera podkreślała, że można tę kwestię sprawdzić.

"Myślę, że to jest do sprawdzenia. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy pan Sławomir Nowak żonglował sobie w sposób beznadziejny, mówiąc o jakimś rzekomym pozyskiwaniu czegoś. To jest do sprawdzenia, to nie są rzeczy, których nie można sprawdzić, przecież (jest) ustawa z 2001 r. (...) o finansowaniu (partii). Składa się wszystkie rozliczenia finansowe do Państwowej Komisji Wyborczej, w związku z tym naprawdę jest możliwość sprawdzenia"

powiedziała Pitera.

Praska prokuratura prowadzi śledztwo ws. nielegalnego podsłuchiwania osób pełniących ważne funkcje publiczne. Dwa zarzuty w tej sprawie postawiono Łukaszowi N., który pracował w restauracji, gdzie dokonano podsłuchów.

Redaktor naczelny "Wprost" Sylwester Latkowski zapowiedział w rozmowie z piątkową "Gazetą Wyborczą", że poza opublikowanym już nagraniem rozmowy szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza z prezesem NBP Markiem Belką, tygodnik ujawni nagranie rozmowy Sławomira Nowaka z b. wiceministrem finansów Andrzejem Parafianowiczem. W przesłanym w sobotę mediom oświadczeniu napisał z kolei, że redakcja tygodnika zdecydowała, iż ujawni kulisy pracy nad tekstami dotyczącymi nagrań. Zastrzegł przy tym, że będzie ona chronić swoje źródła informacji.

"Premier Donald Tusk zaapelował do nas o opublikowanie wszystkiego, co mamy. Takie głosy pojawiły się też z innych mediów. Po części jest to oczywiście próba przekierowania na nas odpowiedzialności. Ale traktujemy ten apel poważnie"

napisał Latkowski.

Naczelny "Wprost" poinformował też, że publikowane przez tygodnik kolejne nagrania rozmów nie będą kompletne - nie będzie w nich żadnych wątków dotyczących życia prywatnego bohaterów.

"Nagrania w całości zaś przekażemy organom ścigania, jeśli o to wystąpią"

dodał.

Wedle wcześniejszych deklaracji Latkowskiego, pozostałych nagrań rozmów, o których tygodnik pisał - Bieńkowska-Wojtunik i Kulczyk-Kwiatkowski - "Wprost" nie ma.

PAP, on

Powiązane tematy

Komentarze