Informacje

www.sxc.hu
www.sxc.hu

David Cameron zapyta Brytyjczyków w referendum czy chcą pozostać w Unii Europejskiej

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 23 stycznia 2013
  • 10:31
  • 0
  • Tagi: bezrobocie bieda biurokracja Bruksela David Cameron deficyt euroland gospodarka historia kryzys ludzie Niemcy Parlament Europejski - błąd prawo recesja UE Unia Europejska Wielka brytania - nie używać wydatki
  • Powiększ tekst

David Cameron zamierza w referendum zapytać Brytyjczyków, czy chcą by ich kraj pozostał w Unii Europejskiej, czy też z niej wystąpił - podała w nocy z wtorku na środę brytyjska agencja PA.

Do tej pory Cameron wielokrotnie powtarzał, że on sam chce, by Wielka Brytania pozostała w UE, ale dąży do odebrania części kompetencji Brukseli w obszarach, w których - jak twierdzą konserwatyści - jej wpływ jest zbyt duży i szkodliwy.

"Rozczarowanie Brytyjczyków Unią Europejską jest największe w historii. UE zmierza w kierunku, którego ludzie nie chcą, nakładając bezsensowne regulacje i rozwiązania prawne" - powiedział Cameron podczas przemówienia w wygłaszanego w londyńskiej siedzibie agencji Bloomberg.

"Brytyjczycy widzą, co dzieje się z Europą. Nie ma poparcia dla kierunku zmian w strefie euro. Co będzie oznaczała głębsza integracja w strefie euro dla państw poza tą strefą?" - pytał.

Cameron opowiedział się za referendum ws. pozostania Wielkiej Brytanii w UE, ale uznał, że obecnie nie jest ku temu dobry moment. "Głosowanie dzisiaj pomiędzy pozostaniem w UE a wyjściem byłoby fałszywym rozwiązaniem. Najpierw musimy naprawić sytuację i zapytać, w czym chcemy zostać lub z czego chcemy wyjść. Kryzys strefy euro zmieni ją, musimy dać Unii czas" - stwierdził.

Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz ostro skrytykował brytyjskiego premiera Davida Camerona za jego postawę wobec UE i obarczył Wielką Brytanię odpowiedzialnością za blokowanie reform w ramach Unii.

"To właśnie oni - ci, którzy pokazują Europę palcem - ponoszą główną winę za wstrzymywanie (reform) w Europie" - powiedział Schulz w wywiadzie dla radia Deutschlandfunk, dodając, że nie może zaakceptować takiej postawy Brytyjczyków.

Konieczne reformy, zmierzające do uczynienia UE bardziej wydajną, demokratyczną, przejrzystą i mniej zbiurokratyzowaną, nie doszły do skutku właśnie przez Wielką Brytanię - podkreślił niemiecki polityk. 

"Cameron chciałby zredukować UE tylko i wyłącznie do wspólnego rynku, a nie chce, by Bruksela była odpowiedzialna chociażby za klimat" - powiedział Schulz.

Jednak Cameron wyraźnie wskazuje, iż Unia Europejska zmieniła się, odchodząc od swoich pierwotnych założeń. Cameron wymienił też pięć podstawowych zasad, którymi powinna kierować się Unia. Według niego, podstawowym priorytetem dla UE jest konkurencyjność. "Chciałbym mniej biurokratycznej Unii" - powiedział. Druga, najważniejsza dla niego kwestia, to elastyczność. Dla Camerona oznacza to konieczność rewizji struktur europejskich. "Elementem budującym wspólnotę w UE jest wspólny rynek, a nie wspólna waluta" - uważa. Według niego, ściślejsza współpraca nie jest najważniejszym celem Wielkiej Brytanii.

Trzecią zasadą jest równowaga sił poszczególnych państw w UE, a czwartą - zwiększenie władzy narodowych parlamentów. Ostatnim priorytetem ma być zasada sprawiedliwości na wspólnym unijnym rynku.

Cameron nawiązał też do przeszłości UE. "70 lat temu Europa była rozdarta przez konflikt. To była wojna, która zamieniła w ruinę europejskie miasta. Pamiętamy te wydarzenia, ale musimy mieć na uwadze także działania, które doprowadziły do trwałego pokoju w Europie" - mówił Cameron w przemówieniu.

Według Camerona, uleczenie dziejowych ran to centralny punkt historii Unii Europejskiej. "Mamy wolność. Pierwszym celem UE jest zapewnienie pokoju. Ten cel został zrealizowany. Ale dzisiaj głównym celem Unii jest zapewnienie dobrobytu. Wyzwania przybywają z zewnątrz, gospodarka światowa rośnie, ale nowy, światowy wyścig narodów dzieje się na naszych oczach" - mówił brytyjski premier.

"Unia to środek do celu, a nie cel sam w sobie"

Jak powiedział, wie, że Wielka Brytania postrzegana jest jako kłótliwy członek UE. "Mamy charakter narodu wyspiarskiego, jesteśmy niezależni i pełni emocji w obronie naszej suwerenności. Dlatego podchodzimy do Unii praktycznie: dla nas to środek do osiągnięcia celu, a nie cel sam w sobie" - podkreślił. Przyznał jednak, że Wielka Brytania zawsze była mocarstwem europejskim i takim pozostanie. Przypomniał, że Zjednoczone Królestwo miało swój udział w europejskich przemianach.

"Chcę, aby Unia Europejska odniosła sukces" - podkreślił brytyjski premier, dodając, że właśnie dlatego chce nakreślić, jakie zmiany są według niego potrzebne i w jaki sposób Unia musi się zreformować i rozwiązać swoje problemy.

"Największe niebezpieczeństwo UE pochodzi od tych, którzy uważają nowe, odmienne myślenie za herezję" - uważa. "Dlatego potrzebujemy fundamentalnych zmian" - dodał.


sp/ pap/ DLOS/ AS/ TVN24/

Komentarze