Informacje

fot. www.freeimages.com
fot. www.freeimages.com

Mocna zadyszka w wykorzystaniu unijnych funduszy spójności. Przez to w 2016 roku więcej wpłacimy, niż dostaniemy z Brukseli

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 9 grudnia 2015
  • 18:22
  • 3
  • Tagi: Bruksela finanse fundusze fundusze unijne Komisja Europejska Ministerstwo Rozwoju płatnik netto polityka spójności Polska Unia Europejska
  • Powiększ tekst

Ministerstwo Rozwoju przygotowuje plan dotyczący przyspieszenia wydawania pieniędzy UE na lata 2014-2020 - zapowiedział w środę wiceminister rozwoju Jerzy Kwieciński. Obecnie wydatki wynoszą ok. 100 mln zł, a do wykorzystania z unijnej polityki spójności mamy 82,5 mld euro.

"Przygotowujemy plan przyspieszenia (wydawania) pieniędzy unijnych na lata 2014-2020. Wykorzystanie tych środków niestety nie jest zbyt duże. Podpisane umowy dotyczą głównie tzw. projektów fazowanych (część takiego przedsięwzięcia jest zrealizowana z pieniędzy starej perspektywy UE, a pozostała – z nowych funduszy - PAP)" - podkreślił w środę wiceminister rozwoju podczas posiedzenia sejmowej komisji ds. Unii Europejskiej.

Wśród nich wymienił m.in. projekty kolejowe. Jeśli chodzi o pozostałe przedsięwzięcia, to – jak ocenił - nowa perspektywa UE ruszy w 2016 r. Poinformował, że pula przyszłorocznych konkursów to 56,3 mld zł.

"W przyszłym roku niestety nie będzie jeszcze specjalnie widać tych pieniędzy w gospodarce, bo czas od ogłoszenia konkursu do podpisania umowy wynosi zazwyczaj 9-12 miesięcy" - ocenił.

"Efekty (z wydawania pieniędzy UE) z nowej perspektywy finansowej będą faktycznie widoczne pod koniec przyszłego roku. Konsekwencją tego jest również fakt, że w przyszłym roku - pewnie pierwszy raz - będziemy płatnikiem netto, jeśli chodzi o nasze rozliczenia z Komisją Europejską; z tego powodu, że wydatki w ramach nowej perspektywy UE będą niestety stosunkowo nieduże" – zaznaczył. "Mamy podpisane umowy na nieco 13,4 mld zł w ramach nowej perspektywy UE. Wydatki niestety na razie są niewielkie. To jest nieco ponad 100 mln zł, czyli o wiele razy mniej, aniżeli przewidywano" - podkreślił.

Wiceminister rozwoju zauważył, że w nowej perspektywie UE jest wiele warunków, które Polska musi spełnić, by Komisja Europejska zaczęła przekazywać fundusze UE.

"Szeregu warunków niestety nadal nie spełniamy. Nie tylko te związane z samymi instytucjami, (...) ale są to warunki np. dotyczące kwestii prawnych. Nie mamy wdrożonego Prawa wodnego, nie mamy ustawy o OZE. To są warunki, które Komisja Europejska bardzo twardo nam stawia, mówiąc - nie ma tego, nie będzie przekazywania pieniędzy" - zaznaczył.

Opóźnienia w wydawaniu pieniędzy UE na lata 2014-2020 Kwieciński szacuje na osiem do dziesięciu miesięcy. Jego zdaniem wynikają one częściowo z faktu, że negocjacje z KE były trudniejsze niż wpoprzedniej perspektywie UE.

"Uważam również, że te negocjacje były źle prowadzone ze strony polskiej. M.in. dlatego, że była zbyt mała reprezentacja (w rozmowach z Komisją Europejską - PAP) i zbyt słabo wyrażaliśmy swoją opinię. A to niestety w negocjacjach waży. (...) Mieliśmy często reprezentację na poziomie wicedyrektora, albo dyrektora. To nie był partner dla Komisji. Dlatego mamy szereg rzeczy ustawionych przez Komisję w sposób bardzo dla nas niewygodny" - ocenił.

Na lata 2014-2020 Polska ma do wykorzystania 82,5 mld euro z unijnej polityki spójności. To więcej niż w poprzedniej perspektywie - 2007-2013. Wówczas było to ok. 68 mld euro.

Kwieciński poinformował ponadto posłów, że największe zagrożenie w zakresie niewykorzystania środków UE na lata 2007-2013 dotyczy kolei, projektów środowiskowych (w tym wodno-kanalizacyjnych, związanych z gospodarką odpadami, powodziowymi), a także rządowych związanych z sieciami szerokopasmowymi, realizowanych w regionach. "Już wiemy, że nie wykorzystamy wszystkich pieniędzy" - zaznaczył.

"Cały czas jesteśmy w pierwszej dziesiątce wśród krajów członkowskich, jeżeli relatywnie bierzemy pod uwagę środki wykorzystywane przez nasz kraj. Natomiast mamy ze wszystkich krajów członkowskich największą kwotę zagrożoną, czyli pieniądze UE wymagane do certyfikacji (poświadczenia prawidłowości poniesionych wydatków w ramach funduszy UE - PAP)" - wyjaśnił wiceminister. Dlatego - jak podkreślił - priorytetem Ministerstwa Rozwoju - jest zamknięcie starej perspektywy UE.

Do tej pory KE zrefundowała Polsce 57,5 mld euro, czyli ok. 85 proc. funduszy UE z polityki spójności na lata 2007-2013. Do rozliczenia pozostało jeszcze ponad 9 mld euro.

PAP, sek

Komentarze