Informacje

Fot. Freeimages/Jurek Gburek
Fot. Freeimages/Jurek Gburek

Obniżka ratingu Polski przez agencję Moody’s bardzo prawdopodobna

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 21 kwietnia 2016
  • 09:39
  • 1
  • Tagi: biznes gospodarka Moody’s rating Polski
  • Powiększ tekst

13 maja agencja Moody's zrewiduje rating Polski. Rynki spodziewają się obniżki o jeden stopień w związku z wciąż nierozwiązanym kryzysem wokół Trybunału Konstytucyjnego. Równie groźne dla złotego poza przewidywanym cięciem oceny kredytowej jest widmo wprowadzenia ustawy frankowej.

– II kw. może być okresem przejściowego osłabienia złotego. Złoży się na to kilka istotnych wydarzeń. Najbardziej negatywnym będzie możliwa obniżka ratingu przez agencję Moody’s. Do niedawna zakładaliśmy, że Moody’s będzie mniej wrażliwy na zmiany instytucjonalne niż S&P. Metodologia wskazuje jednak na to, że bardziej koncentruje się na fundamentach gospodarczych, a te są w Polsce wciąż bardzo solidne – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. – Niemniej jednak najnowsze komentarze Moody’s wskazują, że zmiany wokół Trybunału Konstytucyjnego są bardzo negatywnie oceniane. W związku z tym możliwa jest ekspercka korekta tego, co pokazują modele Moody’s.

Polska ma obecnie w trzech najważniejszych agencjach ratingowych Moody’s, Fitch i Standard & Poor’s odpowiednio oceny inwestycyjne na poziomach A2, A- i BBB+. Ten ostatni od 15 stycznia bieżącego roku, gdy S&P obniżył rating naszego kraju, co wówczas było zaskoczeniem dla rynków, gdyż wcześniej perspektywa była pozytywna. Teraz, jak podkreśla Benecki, cięcie nie zaskoczy nikogo.

– Uważamy, że obniżka ratingu jest bardzo prawdopodobna. Tym bardziej że mamy powrót do dyskusji o ustawie frankowej w jednej z bardziej kosztownych wersji łącznie z próbą innej interpretacji przepisów o rachunkowości. Dlatego majowy przegląd ratingu dla Polski może się skończyć jego obniżką o jeden stopień – uważa Benecki.

Euro, które po samej decyzji S&P skoczyło do niemal 4,5 zł, następnie zaczęło się osłabiać (głównie na skutek polityki EBC) i na początku kwietnia wróciło do niewiele ponad 4,20 zł. Od kilku tygodni znów jednak złoty słabnie i – jak zaznacza ekonomista– nie widać przesłanek do jego dalszego umocnienia.

– Inne istotne wydarzenia to dyskusja o ustawie frankowej. Propozycja ma być w podobnej wersji jak w styczniu, z próbą amortyzacji kosztów przez jakiś okres. Takie rozwiązanie oznacza konieczność zakupu na rynku ponad 30 mld franków, co jest nie do wykonania z uwagi na ryzyko dużego osłabienia waluty. Teoretycznie można się posłużyć wsparciem z banku centralnego, który mógłby pomóc dokonać takiej operacji z użyciem rezerw walutowych, ale one zostałyby wówczas zredukowane o 1/3, co ponownie byłoby negatywne dla ratingu. W związku z tym to kolejne ryzyko dla złotego – przekonuje główny ekonomista ING Banku Śląskiego.

Z wyliczeń Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że w przypadku wprowadzenia ustawy o przewalutowaniu kredytów frankowych w zaproponowanej przez prezydenta formie banki poniosą koszt minimum 44 mld zł, a w skrajnym przypadku nawet ponad 100 mld zł. Mogłoby to zachwiać podstawami polskiego systemu bankowego, bo cały ubiegłoroczny zysk banków wyniósł 11,5 mld zł.

– Poza Polską także będziemy mieli do czynienia z dwoma ważnymi wydarzeniami. Pierwsze to głosowanie nad wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. W naszym podstawowym scenariuszu zakładamy, że to się nie wydarzy. Możemy mieć jednak do czynienia z awersją do ryzyka. Podobnie dyskusja o podwyżce stóp procentowych w USA na czerwcowym posiedzeniu może teoretycznie negatywnie wypłynąć na rynki wschodzące – wyjaśnia Benecki. – Dlatego II kw. jest okresem, w którym możemy zobaczyć przejściowe osłabienie złotego związane z czynnikami zewnętrznymi i krajowymi.

Zdaniem głównego ekonomisty ING Banku Śląskiego osłabienie nie będzie jednak duże i złoty powinien oscylować wokół 4,35 zł.

(Newseria)

Komentarze