Informacje

fot. FreeImages.com/luca ciardelli
fot. FreeImages.com/luca ciardelli

Protest w Brukseli! Przewoźnicy z kilkunastu krajów przeciw płacy minimalnej w Niemczech i Francji

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 14 czerwca 2016
  • 14:28
  • 0
  • Tagi: biznes Francja gospodarka Niemcy płaca minimalna polityka protest przewoźnik towarowy rynek pracy transport Unia Europejska
  • Powiększ tekst

Reprezentanci firm transportowych z kilkunastu krajów europejskich protestowali w Brukseli przeciwko niemieckim i francuskim przepisom o płacy minimalnej, które oznaczają dla nich utrudnienia w dostępie do rynków. Przewoźnicy liczą na pomoc KE.

Na manifestacji na rondzie Schumanna w centrum dzielnicy europejskiej zebrało się kilkadziesiąt osób z firm i zrzeszeń z Polski, Rumunii, Węgier, Litwy, Łotwy, Estonii, Słowacji, Czech, Bułgarii, Hiszpanii, Portugalii oraz Ukrainy i Turcji. Kierowcy i firmy z tych krajów obawiają się, że niemieckie i francuskie regulacje będą oznaczały wykluczenie ich z tych rynków.

"Niektóre państwa chcą wprowadzać ograniczenia i eliminować konkurentów zagranicznych ze swoich rynków. To absolutnie niezgodne z zasadami funkcjonowania UE, traktatami, na podstawie których wchodziliśmy do Unii. Temu się absolutnie sprzeciwiamy" - mówił dziennikarzom w czasie protestu prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych (ZMPD) w Polsce Jan Buczek.

Jak podkreślał, już teraz wiele firm rezygnuje z kursów do Niemiec, a za chwilę będzie rezygnowało z jazdy do Francji w obawie przed obciążeniami administracyjnymi i potencjalnymi idącymi w dziesiątki tysięcy euro karami w razie niedopełnienia nowych obowiązków.

Czytaj także: Niemcy, Francja i inne kraje UE blokują sprzedaż polskiego Ursusa

W przypadku Niemiec chodzi o przepisy MiLoG, które obowiązują od 1 stycznia 2015 roku, a Francji - Loi Macron, które wejdą w życie 1 lipca 2016 roku. Regulacje te poza wprowadzeniem płacy minimalnej obejmującej również kierowców w transporcie międzynarodowym wprowadzają szereg wymogów administracyjnych, jak np. konieczność dokumentacji w miejscowym języku.

"Protestujemy przeciwko stosowaniu tych przepisów wobec firm i obywateli innych niż rezydenci tych dwóch krajów. To nie jest normalne, by rumuńska firma transportowa przewożąca coś do Hiszpanii musiała stosować te zasady, które wprowadza Francja i które są sprzeczne z regulacjami dotyczącymi płacy minimalnej w Rumunii" - powiedział PAP sekretarz generalny związku transportowców UNTRR w Rumunii Radu Dinescu.

Demonstranci otrzymali wsparcie od polskich eurodeputowanych. Jak podkreślał Dariusz Rosati (PO) niemieckie i francuskie regulacje to złamanie zasad jednolitego rynku i swobodnego świadczenia usług. "Polscy przewoźnicy stosują stawki takie, jakie są w Polsce. Kierowcy są z tych stawek zadowoleni, chętnie pracują. Podniesienie ich do poziomu niemieckiego oznaczałoby po prostu wykończenie konkurencji" - mówił PAP Rosati.

Zrzeszenia transportowców z 11 krajów unijnych wystosowały we wtorek pismo do szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude'a Junckera, w którym podkreślają, że praktyki Paryża i Berlina to łamanie zasad unijnych.

"Wpływ tych środków protekcjonistycznych na nasz sektor jest ogromny, powoduje duże obciążenie administracyjne, organizacyjne i finansowe, a w konsekwencji doprowadzi do dramatycznego wzrostu kosztów, utraty konkurencyjności i wykluczenia z rynków" - czytamy we wspólnej uchwale skierowanej do Junckera.

Przemysław Ambrożewicz z działającej na terenie Belgii firmy logistycznej Adampol przyszedł, by protestować, bo - jak mówił - niemieckie i francuskie przepisy to spore utrudnienia. "Mamy wielu kontrahentów z Francji, mamy biuro w porcie w Antwerpii i te rozwiązania prawdopodobnie będą nam blokować dostęp do rynku" - ocenił w rozmowie z PAP.

Według nieoficjalnych informacji KE ma w tym tygodniu upomnieć Francję (wezwać do usunięciach uchybienia), a także zażądać od Niemiec kolejnych wyjaśnień dotyczących stosowania tych przepisów.

Z inicjatywy Polski budzące kontrowersje przepisy były na początku miesiąca tematem dyskusji na spotkaniu ministrów transportu państw UE w Luksemburgu. Nie zapadły wówczas żadne decyzje, ale stanowisko naszego kraju poparło kilkunastu ministrów wysyłając mocny sygnał do KE, by poważnie zajęła się tą sprawą.

(PAP)

Zobacz: Tusk: Niemcy nie powinni udawać męczenników

Komentarze