Wrześniowa redukcja wydobycia dokonana przez OPEC, jak się zdawało, zaskoczyłą wszystkich. Czyżby? Nie prof. Adama Czyżewskiego - głównego ekonomistę PKN Orlen. Czyżewski na swoim blogu analizuję rynek paliw po tym wydarzeniu. Co się zmieni? Co zostanie po staremu?

Ograniczenie wydobycia miało na celu utrzymanie wzrostowego trendu cen.

Ministrowie ropy OPEC na spotkaniu w Algierze 28 września zapowiedzieli, że kiedy spotkają się ponownie w Wiedniu w listopadzie, zamierzają powrócić do zarządzania podażą. Celem jest wzmocnienie wzrostowego trendu cen poprzez obniżenie łącznego wydobycia z 33,2 milionów baryłek dziennie (mbd) w sierpniu do 32,5-33,0 mbd. Rozkład limitów wydobycia pomiędzy kraje członkowskie zostanie dopiero uzgodniony. To trudne zadanie, bo przydzielanie limitów zawsze było kwestią sporną i nie ma powodu, by tym razem było inaczej. Dlatego analitycy podchodzą do porozumienia z Algieru ze sporą dozą nieufności, przebijającą z tytułów komentarzy, takich jak „wybrakowane porozumienie” czy też „deal to make a deal”.

A jak wygląda obecna sytuacja na rynku ropy?

Obecnie rynek ropy już jest w równowadze i decyzja OPEC, zapowiadająca powrót do (krótkoterminowego) zarządzania ceną już wpisała się w nasz scenariusz dostosowań. Warto zauważyć, że w przypadku dwóch największych i bardzo zantagonizowanych producentów, jakimi są Arabia Saudyjska i Iran, obecnie są warunki sprzyjające osiągnięciu porozumienia. Arabia Saudyjska ma przed sobą sezonowy spadek wydobycia z letniego szczytu, kiedy to następuje wzrost krajowego popytu na energię. W 2015 roku miesięczne wydobycie ropy w Arabii Saudyjskiej w czerwcu było na najwyższym poziomie 10,6 mbd a następnie spadło do 10,1 mbd w grudniu. Zatem zgoda na łączną redukcję wydobycia w granicach miliona baryłek dziennie w niewielkim stopniu wpłynie na wolumeny saudyjskiego eksportu. Iran natomiast wydobywa ropę na granicy potencjału (około 3,9 mbd) i bez inwestycji nie będzie w stanie istotnie zwiększyć wydobycia. Dużym czynnikiem niepewności w ramach OPEC jest Libia oraz Nigeria, gdzie może w miarę szybko dojść do odbudowy wydobycia a także Wenezuela, gdzie kontynuacja spadku wydobycia sprzyjałaby osiągnieciu porozumienia na spotkaniu OPEC w Wiedniu.

Co to oznacza dla POlski i koncernu Orlen? Zapraszamy do lektury bloga prof. Adama Czyżewskiego.