Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia unieważnił całą umowę kredytu. Wszystko przez bardzo ogólną i nieprecyzyjną klauzulę zmiany oprocentowania.

Wyrok zapadł z powództwa klienta i dotyczył kredytu w mBanku. Sąd zakwestionował zapis umowy, dotyczący zasad zmiany oprocentowania. Klauzula została tak skonstruowana, że bank miał dużą swobodę w kształtowaniu oprocentowania. Nie było bowiem zapisu, który precyzyjnie regulowałby zasadę zmiany odsetek.

Sąd uznał klauzulę zmiennego oprocentowania zawartą w par. 10 ust. 2 umowy kredytu (czasami jest to par. 11 ust. 2) za ewidentnie sprzeczną z prawem bankowym, które nakazuje w umowach kredytu o oprocentowaniu zmiennym określenie warunków zmiany oprocentowania. Wymogu tego nie spełnia z pewnością blankietowa klauzula stosowana przez obecny mBank S.A. w tzw. umowach kredytu starego portfela o treści: „zmiana wysokości oprocentowania kredytu może nastąpić w przypadku zmiany stopy referencyjnej określonej dla danej waluty oraz zmiany parametrów finansowych rynku pieniężnego i kapitałowego w kraju (…), którego waluta jest podstawą waloryzacji”. W efekcie cała umowa z winy banku pozbawiona została postanowienia na tyle istotnego dla istnienia i skuteczności umowy, że sąd uznał ją za nieważną od samego początku i zasądził na rzecz powódki – i to bez opinii biegłego sądowego – zwrot dochodzonej kwoty, uznając że kredytobiorca może dochodzić zwrotu wszystkich dotychczas zapłaconych rat kapitałowo-odsetkowych – czytamy na facebookowym profilu Kancelarii Prawnej Konieczny, Grzybowski, Polak, która prowadziła sprawę w imieniu klienta.

Sąd stwierdził, że nie da się w sposób ważny zawrzeć umowy o zmiennym oprocentowaniu, jeżeli nie sprecyzują w umowie, na czym polegają warunki zmiany oprocentowania i jakie są te kryteria. Sąd stwierdził także, że nie jego zadaniem jest doszukiwać się, czy marża banku jest uczciwa.

Sad uznał, że w prawie bankowym brak jest przecież podstaw do formułowania poglądu o dopuszczalności ogólnego określania warunków zmiany i badania ex post czy bank zachował się zgodnie ze standardami kupieckimi, słusznie, sprawiedliwie itp. – czytamy na profilu kancelarii.

Na dodatek, jak stwierdzili przedstawiciele Kancelarii Prawnej Konieczny, Grzybowski, Polak, sąd rejonowy uznał – po analizie dowodów przedstawionych przez bank – że mBank „w istocie nie znał treści zawartej umowy ani tez nie posiadał żadnego dokumentu określającego parametry zmiany oprocentowania, zaś kształt tej umowy (w zakresie parametrów oprocentowania) był ustalany co miesiąc przez bliżej nieokreśloną grupę analityków banku według niezobiektywizowanych reguł”.

Wyrok zapadł we wrześniu, ale dopiero niedawno sąd przedstawił pisemne uzasadnienie. Wyrok jest nieprawomocny.