Premier Izraela Benjami Netanjahu został w poniedziałek przesłuchany przez policję w związku z zarzutami przyjęcia "kosztownych podarunków" i innych "korzyści" od niezidentyfikowanych biznesmenów. Netanjahu stanowczo zaprzecza wszelkim zarzutom.

Według dziennika "Jerusalem Post" przesłuchanie trwało trzy godziny i odbyło się w rezydencji premiera w Jerozolimie. Rzecznik policji odmówił podania wszelkich informacji o jego przebiegu.

Przed przesłuchaniem Netanjahu po raz kolejny zaprzeczył wszelkim zarzutom o korupcję i wezwał media oraz rywali o "zaprzestanie gier politycznych". "Nic się wydarzy ponieważ nic nie ma" - powiedział.

Wcześniej Netanjahu powiedział parlamentarzystom z jego partii Likud, że ci, którzy przewidują jego upadek, nie powinni spodziewać się tego w najbliższej przyszłości. "Zaczekajcie z imprezami, nie spieszcie się. Będziecie nadal nadymać balony z gorącym powietrzem, a my będziemy kierować państwem Izrael" - oświadczył premier.

Przeciwnicy Netanjahu wezwali do przeprowadzenia śledztwa dotyczącego jego działalności po serii skandali, z których jednak żaden nie zakończył się wysunięciem formalnych zarzutów.

Jeden z tych skandali dotyczył zakupu nowych okrętów podwodnych od Niemiec kiedy wyszło na jaw, że prawnik Netanjahu reprezentował producenta podczas negocjacji. W inny zamieszany był francuski aferzysta Arnaud Mimran, który twierdził, że przekazał Netanjahu kilkaset tysięcy euro na jego kampanię przed wyborami w 2009 r. Netanjahu stanowczo temu zaprzeczył. Premier oskarżany był także o marnowanie publicznych pieniędzy na kosztowne podróże zagraniczne.

Premier i jego żona Sara byli już bohaterami skandali korupcyjnych w roku 2000.

PAP/ as/

jm/