Nasza gospodarka ma się dobrze – to najważniejsze co możemy na chwilę obecną o niej powiedzieć. Oczywiście wzrost PKB nie jest wymarzony, ponieważ we wcześniejszych latach wzrost wynosił 6-7% w skali roku.

Taki wynik jest już przeszłością, ponieważ Europa i świat rozwijają się wolniej. Przez wiele lat mieliśmy przyzwoite 3%, a w tym roku następuje spowolnienie. Z wyjątkiem dużej części usług, koniunktura nie jest zła i mamy dobre widoki na 2017 rok. Osiągnięcie – w postaci utrzymania wzrostu – należy zaliczyć zarówno poprzedniemu rządowi, jak i obecnemu. Przy wykonaniu budżetu cieszy, że luka budżetowa będzie niższa niż w ustawie budżetowej na 2016 rok. Oszczędności wynikają z opóźnień w wydawaniu unijnych pieniędzy, które wymagają współfinansowania przez budżety centralne i wojewódzkie. Jest to dobra oznaka pewnej oszczędności i nierozrzutności – musimy o tym myśleć ze względu na rosnące obsługiwane zadłużenie, które trzeba będzie w przyszłości oddać.

– Chciałbym, aby w 2017 roku luka budżetowa nie była mniejsza od zaplanowanej – powiedział Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej – Ważną kwestią jest plan ministra Morawieckiego, który nie został jeszcze rozpisany detalicznie na ustawy. Dobrze, że w rządzie jest ośrodek gdzie kształtuje się wizja nowoczesnej i innowacyjnej Polski. Dopiero w 2017 roku zobaczymy, na ile powiodą się te plany. Dobrze, że w 2016 roku pomyślano o przedsiębiorcach i nie skończyło się to wyłącznie na słowach. „Konstytucja dla przedsiębiorców” jest ważną rzeczą konsumującą wiele wniosków zgłaszanych przez wszystkie organizacje biznesu w Polsce. Za największy sukces mijającego roku można uznać brak podatku liniowego. To była absolutnie chora koncepcja, która spowodowałaby bardzo wiele szkód i nic pozytywnego by nie wniosła. Z dużym lękiem patrzyłem na próbę pozbawienia przedsiębiorców prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą, możliwości rozliczania się podatkiem liniowym. Specjaliści obliczyli, że wzrost obciążeń mógłby wynosić nawet 40%. Spowodowałoby to zamykanie bardzo dużej liczby małych przedsiębiorstw lub przejście do szarej strefy, gdzie w ogóle nie płaci się podatków – ocenia Arendarski.

eNewsroom.pl/ as/