Informacje

Wyrastajacy na lidera opozycji senator Chuck Schemer na wiecu w Nowym Jorku, fot.PAP/EPA/ Peter Foley (2)
Wyrastajacy na lidera opozycji senator Chuck Schemer na wiecu w Nowym Jorku, fot.PAP/EPA/ Peter Foley (2)

AKTUALIZACJA: Po fali gwałtownych reakcji na dekret ws. ograniczeń imigracji z krajów islamu prezydent Trump zapewnia, że normalny ruch wizowy wróci za trzy miesiące

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 30 stycznia 2017
  • 07:22
  • 0
  • Tagi: Donald Trump imigracja imigrant islamscy fundamentaliści polityka USA
  • Powiększ tekst

AKTUALIZACJA 30 stycznia 8:00:

Podpisany przez prezydenta Trumpa dekret o czasowym wstrzymaniu wydawania wiz obywatelom siedmiu krajów muzułmańskich i zawieszeniu przyjmowania uchodźców, skrytykowało w niedzielę kilku wpływowych republikańskich senatorów,

Bob Corker, republikański przewodniczący komisji spraw zagranicznych Senatu, wyraził w niedzielę opinię, że prezydencki dekret o czasowym wstrzymaniu przyjmowania uchodźców został źle wprowadzony w życie, zwłaszcza w odniesieniu do posiadaczy tzw. zielonych kart. Umożliwiają one legalny pobyt i pracę w USA.

"Administracja powinna niezwłocznie podjąć odpowiednie środki zaradcze i mam nadzieję, że po dogłębnej analizie i wzmocnieniu środków bezpieczeństwa, wiele programów zostanie poprawionych i przywróconych" - powiedział Corker. Senator zalicza się do zdecydowanych zwolenników Trumpa.

Dekret Trumpa skrytykowali także dwaj inni wpływowi republikańscy senatorzy, John McCain i Lindsey Graham. Wyrazili oni obawę, że może on raczej pomóc terrorystom niż wzmocnić bezpieczeństwo USA.

"Obawiamy się, że w ostatecznym rozrachunku tym dekretem sami zadamy sobie cios w walce z terroryzmem"- napisali senatorzy we wspólnym oświadczeniu dodając, że Stany Zjednoczone nie powinny powstrzymywać posiadaczy zielonych kart "przed powrotem do kraju, który nazywają domem". "Ten dekret wysyła sygnał, zamierzony, lub nie, że Ameryka nie chce aby muzułmanie przyjeżdżali do naszego kraju" - dodali.

Trump odpowiedział im na Twitterze zarzucając im, że są "przygnębiająco słabi w kwestii imigracji". Wcześniej napisał, że "Stany Zjednoczone potrzebują silnych granic i dokładnego sprawdzania, TERAZ".

Z kolei szef personelu Białego Domu Reince Priebus powiedział, że osoby z siedmiu muzułmańskich krajów objętych dekretem, które posiadają zielone karty, będą mogły powrócić do Stanów Zjednoczonych. Dodał, że osoby te będą jedynie dokładniej badane przy przekraczaniu granicy "do czasu uruchomienia lepszego programu w ciągu najbliższych miesięcy".

AKTUALIZACJA: 23:45:

Prezydent Donald Trump zapewnił w niedzielę, że USA zaczną wydawać wizy obywatelom wszystkich krajów w ciągu najbliższych 90 dni, po tym jak wprowadzone zostaną posunięcia zapewniające bezpieczeństwo Stanom Zjednoczonym. Dodał, że jego dekret nie jest wymierzony przeciwko muzułmanom.

"Żeby było jasne, to nie jest zakaz wymierzony w muzułmanów, jak fałszywie donoszą media" - powiedział Trump. "Tu nie chodzi o religię, chodzi o terroryzm i zapewnienie naszemu krajowi bezpieczeństwa. Jest ponad 40 różnych krajów na świecie, w większości muzułmańskich, których nie dotknął ten dekret" - dodał.

"Zaczniemy ponownie wydawać wizy (obywatelom) wszystkich krajów po tym jak będziemy pewni, że przejrzeliśmy i wprowadziliśmy w życie w ciągu najbliższych 90 dni najskuteczniejsze środki bezpieczeństwa" - powiedział prezydent.

xxx

Prokuratorzy generalni z 16 stanów, w tym Kalifornii, Pensylawnii i Nowego Jorku, wydali w niedzielę wspólne oświadczenie, w którym potępili dekret prezydenta USA Donalda Trumpa ograniczający imigrację z siedmiu krajów z większością muzułmańską. Antyimigracyjny dekret Donalda Trumpa wzbudził krytykę ze strony siedmiu krajów muzułmańskich i poważne zastrzeżenia wielu sojuszników USA na świecie.

Uznając dekret za niekonstytucyjny, sygnatariusze oświadczenia wyrazili oczekiwanie, że zostanie on obalony, a do tego czasu "będą oni pracowali w celu zapewnienia, aby możliwie najmniej ludzi ucierpiało z powodu chaotycznej sytuacji, jaką dekret stworzył".

Stanowi prokuratorzy generalni uznali również, że wolność religijna jest fundamentalną zasadą Stanów Zjednoczonych i żaden prezydent nie może zmienić tej prawdy.

tytuł

Wiec Noym Jorku krytyków polityki imigracyjnej Białego Domu

Sekretarz generalny Ligi Arabskiej Ahmed Ali Abul Gheit oświadczył w niedzielę, że jest "bardzo zaniepokojony" pierwszymi przykładami zastosowania dekretu prezydenta Donalda Trumpa.

Wypowiedział się też przeciwko "tym nieuzasadnionym restrykcjom" i potępił obowiązujący obecnie zakaz przyjmowania w USA syryjskich uchodźców.

Teheran postanowił odwzajemnić się Waszyngtonowi takim samym zakazem wjazdu dla obywateli USA i przesłał notę protestacyjną do ambasady szwajcarskiej w stolicy Iranu, która reprezentuje amerykańskie interesy w Iranie.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Sudanu potępiło dekret oraz wcześniej ogłoszone amerykańskie sankcje gospodarcze.

Irak, Somalia, Syria i Libia do godzin popołudniowych w niedzielę nie zareagowały oficjalnie na akt prawny nowego prezydenta USA. Licząca się jako czynnik militarny koalicja sił paramilitarnych uczestniczącą w bitwie o Mosul przeciwko Państwu Islamskiemu zaapelowała do rządu, aby zakazał wjazdu do Iraku obywatelom amerykańskim. Również deputowani do parlamentu irackiego wezwali rząd, aby odwzajemnił się Stanom Zjednoczonym takim samym dekretem.

Indonezja, której ludność to największa populacja muzułmanów na świecie, ogłosiła, że jest dekretem prezydenta Trumpa "głęboko oburzona".

Przywódcy W.Brytanii i Niemiec przyłączyli się w niedzielę do wielu innych sojuszników Stanów Zjednoczonych w krytyce dekretu antyimigracyjnego Donalda Trumpa. Premier Teresa May powiedziała, że "nie zgadza się" z tym aktem prawnym i zwraca rządowi USA uwagę na negatywne skutki, jakie będzie on miał dla Brytyjczyków o podwójnym obywatelstwie - poinformował rzecznik rządu w Londynie.

Kancelaria premiera Kanady Justina Trudeau wydała komunikat, z którego wynika, że dekret Trumpa nie będzie dotyczył Kanadyjczykow posiadających podwójne obywatelstwo. Sam Trudeau napisał zaś na Twitterze: "Zapewniam, że Kanada będzie przyjmowała was, którzy uciekacie przed prześladowaniami i grozą wojny niezależnie od waszej wiary".

Rzecznik kanclerz Niemiec Angeli Merkel, Steffen Seibert, powiedział: "Pani kanclerz jest przekonana, że nawet nieodzowna zdecydowana walka przeciwko terroryzmowi nie uzasadnia poddawania ludzi konkretnego pochodzenia lub określonej wiary uogólnionym podejrzeniom".

Pani Merkel - powiedział rzecznik - poruszyła tę kwestię podczas sobotniej rozmowy telefonicznej z Trumpem, przypominając o genewskiej konwencji w sprawie uchodźców z 1951 roku, która zobowiązywała jej sygnatariuszy do przyjmowania ludzi uciekających przed wojną.

"Rząd Niemiec zbada obecnie konsekwencje środków zastosowanych przez rząd USA dla niemieckich obywateli posiadających podwójne obywatelstwo i, jeśli okaże się to potrzebne, wystąpi jako reprezentant ich interesów wobec naszych amerykańskich partnerów" - dodał Seibert.

Skrajnie prawicowa Narodowo-Demokratyczna Partia Niemiec (NPD) powitała w niedzielę z zadowoleniem to, co określiła jako "masowe restrykcje dotyczące wjazdu pseudouchodźców i muzułmanów do Stanów Zjednoczonych".

Przywódca holenderskich, antyislamskich populistów (Partii na Rzecz Wolności) Geert Wilders, napisał w niedzielę na swoim Twitterze, witając dekret Trumpa: "Dobrze zrobione! To jedyna droga, abyśmy byli bezpieczni i wolni. Zrobiłbym to samo. Mam nadzieję, że włączy pan wkrótce więcej krajów islamskich, jak na przykład Arabia Saudyjska".

Szef holenderskiej dyplomacji Bert Koenders oświadczył, że "jest zaniepokojony aspektami prawnymi i praktycznymi konsekwencjami" decyzji Trumpa, która może oznaczać dyskryminację.

Rząd Szwajcarii wyraził zaniepokojenie decyzją Trumpa. "Jesteśmy przeciwni dyskryminacji istnień ludzkich z powodu ich religii lub ich pochodzenia. Z tego punktu widzenia amerykański dekret zmierza w oczywisty sposób w złym kierunku" i jest sprzeczny z genewską konwencją w sprawie praw człowieka oraz "generalnie rzecz biorąc ma zahamować przyjmowanie osób przybywających z Syrii".

Prezydent Czech Milosz Zeman osobiście nie wypowiedział się w sprawie dekretu Trumpa. Według tego, co napisał na Twitterze jego rzecznik, pogratulował on w sobotę prezydentowi USA decyzji w sprawie uchodźców z niektórych krajów muzułmańskich, ponieważ "chroni ona kraj i zapewnia bezpieczeństwo jego obywatelom".

"To jest dokładnie to, czego my, elity europejskie, nie robimy" - dodał rzecznik.

Wśród przywódców politycznych, którzy jako pierwsi wystąpili z krytyką amerykańskiego dekretu antyimigracyjnego był prezydent Francji Francois Hollande.

Każde suwerenne państwo ma prawo decydować o polityce imigracyjnej; prezydent USA Donald Trump ma prawo do takiej decyzji - w ten sposób szef MSZ Witold Waszczykowski skomentował w niedzielę antyimigracyjny dekret prezydenta Trumpa.

Waszczykowski był pytany w niedzielę w Polsat News o dekret podpisany przez prezydenta USA Donalda Trumpa.

"Donald Trump nie zamknął Ameryki dla uchodźców, zamknął (Amerykę) dla imigrantów z siedmiu krajów muzułmańskich. Uprawnienia prezydenta amerykańskiego są bardzo rozległe, on ma do tego prawo, jest wybrany prezydentem, po drugie - skala tego zjawiska jest tak duża, że w wielu krajach w tej chwili kwestia imigracyjna jest polityką rządową i powinna być polityką rządową. Żadne państwo nie ma dziś obowiązku przyjmować imigrantów, państwa mają obowiązek - zgodnie z konwencjami międzynarodowymi - przyjmować uchodźców, jeśli oni dotrą" - powiedział szef MSZ.

Jak dodał, przyjmowanie imigrantów jest zależne przede wszystkim od rynku pracy, bądź od wymogów demograficznych. "To jest przywilej każdego rządu, aby decydować o tej polityce, czy ten gorset imigracyjny jest luźniejszy, czy bardziej przyciśnięty" - podkreślił Waszczykowski.

Szef MSZ dodał, że prezydent Trump ma prawo do takiej decyzji. "To nie jest kwestia podobania się, to jest kwestia suwerennego państwa (...) ja nie jestem od tego, żeby oceniać, czy mi się to podoba czy nie. To jest prawo każdego suwerennego państwa, aby decydować o polityce imigracyjnej" - przekonywał.

Przypomniał, że Polska w ubiegłym roku nie zgodziła się z polityką europejską, która nakazywała przyjmowanie imigrantów. "Myśmy uznali, że jest to niezgodne z normami, standardami XXI wieku, aby siłą przesiedlać ludzi z obozów uchodźczych, czy imigracyjnych, do innych krajów, do których oni nie chcą (być przesiedlani)" - zaznaczył szef MSZ.

PAP, sek

Komentarze