Kiedy rozpoczęliśmy naszą pracę, zastaliśmy sytuację, w której na sprzedaż było wystawionych praktycznie większość fabryk i zakładów zbrojeniowych, nierzadko znajdujących się w stanie upadłości -mówi Arkadiusz Siwko, prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej

Jaki Pan zastał stan polskiego przemysłu zbrojeniowego obejmując stanowisko szefa Polskiej Grupy Zbrojeniowej?

Arkadiusz Siwko, prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej Ze smutkiem muszę przyznać, że zastaliśmy sytuację rozbrajanej i redukowanej armii, sytuację, w której polski przemysł obronny był wygaszany i wyprzedawany.

Mam wrażenie, że nastąpiło przyspieszenie w polskim przemyśle zbrojeniowym. Umowy o kooperacji z Francuzami w sprawie budowy okrętów, międzynarodową grupą MBDA w sprawie unowocześniania polskiego systemu obrony przeciwlotniczej…

To prawda. Nastąpiła radykalna zmiana sytuacji. Przede wszystkim należy podkreślić, że ministrem obrony narodowej w rządzie Pani Premier Beaty Szydło, został Antoni Macierewicz, który jest człowiekiem mającym jasny pogląd na odbudowę polskiej armii. Powierzono mu także nadzór na przemysłem obronnym, co ma fundamentalne znaczenie, zarówno dla wojska, jak i dla przemysłu, słowem, dla bezpieczeństwa kraju. Dzisiaj mamy do czynienia z konkretną wizją dotyczącą podstaw bezpieczeństwa państwa, które musi opierać się na silnym i doskonale wyposażonym wojsku. A także na funkcjonującym na odpowiednim poziomie technologicznym rodzimym przemyśle obronnym, tak by na bieżąco mógł on realizować różne kontrakty, w pierwszej kolejności produkować broń i sprzęt dla polskiego wojska.

Czyli musimy nadrabiać czas stracony przez poprzednią koalicję PO-PSL?

Właściwym i kluczowym określeniem sytuacji w armii i przemyśle zbrojeniowym jest słowo „odbudowa”. Musimy odbudować zdolności polskiej armii do odparcia ewentualnego zagrożenia, a także zrekonstruować polski system obronny. Kiedy rozpoczęliśmy naszą pracę, zastaliśmy sytuację, w której na sprzedaż było wystawionych praktycznie większość fabryk i zakładów zbrojeniowych, nierzadko znajdujących się w stanie upadłości . Z punktu widzenia managerskiego uważaliśmy, że należy tą degradację powstrzymać. I to właśnie zrobiliśmy. Uważamy, że do naszych kompetencji należy znalezienie miejsca na rynku dla zakładów przemysłu obronnego oraz utrzymanie i rozwinięcie mocy produkcyjnych, które w przypadku napiętej sytuacji międzynarodowej mogą okazać się niezbędne państwu polskiemu. Chodzi też, oczywiście, o utrzymanie i tworzenie nowych miejsc pracy, nie wspominając o szeregu innych korzyści gospodarczych dla państwa, armii, społeczeństwa.

Jeśli likwiduje się polski przemysł zbrojeniowy, polska armia jest źle wyposażona, sprzedaje się zagranicznym inwestorom zakłady zbrojeniowe to Pańskim zdaniem jak można określić , nazwać działanie i osoby które odpowiadają, a jednocześnie pozwalają na taki stan. Warto podkreślić, że chodzi tu o kwestie bezpieczeństwa narodowego. Politycy PO-PSL świadomie obniżali zdolności obronne kraju. To indolencja, brak kompetencji, wyobraźni…

Cóż, mogę jedynie domniemywać, że ta indolencja brała się z całkowicie błędnego przekonania, że Polsce i Europie nie grozi żaden konflikt zbrojny. Tymczasem sytuacja na Ukrainie uświadomiła wszystkim, że nie możemy czuć się bezpieczni, jeśli nie posiadamy własnych zdolności obronnych.

Równie powszechne i równie błędne było przekonanie, że niepotrzebne jest rozwijanie polskiej infrastruktury przemysłowej. Dzisiaj widać, jak duży to był błąd. I właśnie jednym z zadań Polskiej Grupy Zbrojeniowej jest naprawienie tego błędu. Ale kiedy dzisiaj pozyskujemy, konsolidujemy, odbudowujemy polski przemysł stoczniowy, stajemy się obiektem krytyki i słyszmy głosy mówiące, że przecież to zbyteczne, niepotrzebne. To jest myślenie, które wychodzi z założenia, że w Polsce powinno być jak najgorzej, a im gorzej, tym lepiej. Na przestrzeni kilku poprzednich lat mieliśmy do czynienia z wieloma aberracjami tego rodzaju.

No tak, ale nadal nie rozumiem: jest minister odpowiedzialny za obronność kraju, są komisje sejmowe, urzędnicy, rząd, chyba wszyscy powinni działać na korzyść kraju, dla którego się pracuje, a nie mu szkodzić i działać przeciwko i wbrew obronności i interesom państwa…

Mieliśmy do czynienia z utożsamieniem przez pewne osoby interesu prywatnego z interesem państwa polskiego. Niektórzy ludzie uważali, że pomyślne losy ich osobistych karier są polską racją stanu. To nie do przyjęcia.

To jest jakaś patologia… Obawiam się, że ma Pan rację.

Wróćmy do Stoczni Marynarki Wojennej PGZ wygrał przetarg na zakup tej stoczni. Jak będzie wyglądała struktura kapitałowa, czy Polska Grupa Zbrojeniowa będzie jedynym właścicielem?

Powołaliśmy do życia integratora, który w pierwszej kolejności dokonuje nabycia tej stoczni i ma za zadanie zintegrowanie działalności Stoczni Marynarki Wojennej ze stocznią „Nauta”. To jest spółka celowa PGZ Stocznia Wojenna. Właśnie poprzez ten podmiot oraz fundusz MARS dokonamy integracji przemysłu stoczniowego. Przyświeca nam przy tym jeden główny, konkretny cel: musimy zabezpieczyć kompetencje w zakresie budowania okrętów, zwłaszcza dla Marynarki Wojennej.

A co słychać w sprawie zawiadomienia do prokuratury przy nieprawidłowościach, przy zawieraniu umowy na budowę statku Oceanograf dla jednej z uczelni wyższych?

Prokuratura potwierdziła zasadność. Spodziewamy się śledztwa w tej sprawie.

Czy w najbliższym czasie zamierzacie występować do prokuratury w podobnych sprawach?

Tak. Większość tych spraw, obrazujących nieprawidłowości w polskim sektorze zbrojeniowym, została przedstawiona przez kierownictwo MON podczas posiedzenia sejmowej komisji obrony narodowej pod koniec 2016 r. Dziś mogę jedynie powiedzieć, że zawiadomienia do prokuratury są przygotowywane.

Czy dużo tych spraw jest przygotowywanych?

Nie w ilości jest problem. Zapewniam, że nikt z nas nie przyszedł do Polskiej Grupy Zbrojeniowej, żeby szukać nieprawidłowości, ale jeżeli one są i mamy o tym wiedzę, to naszym obowiązkiem jest w odpowiedni sposób zareagować. Produkcja niewłaściwej amunicji, budowa artyleryjskiego systemu „Rak” i zaniechanie zamówienia amunicji do tego moździerza – podobnych przykładów jest mnóstwo. Takie sprawy pokazują stan aberracji w przemyśle obronnym czy też stan osób, które nim zarządzały. Obserwując ich zachowanie, można odnieść wrażenie, że funkcjonowali jakby w oparach opium. Jak można zamówić sprzęt artyleryjski bez amunicji? To rzecz absolutnie niezrozumiała. Chociażby tylko ta sprawa wskazuje, że na przestrzeni wielu lat nikomu nie zależało na realnej, rzetelnej pracy na rzecz polskiej obronności.

To czym się zajmowały tak naprawdę te osoby, sprawując wtedy odpowiedzialne funkcje rządowe?

Tego nie wiem. Wiem jedynie, że dzisiaj te osoby krytykują wszystko, co dzieje się w polskiej armii i polskim przemyśle obronnym. Należy postawić zatem pytanie, jakie oni mają i czy w ogóle mają jakieś kompetencje? Czy ludzie dokonujący zamówienia artylerii bez amunicji mają jakiekolwiek kompetencje do oceniania naszych działań w sprawie polskiej armii i przemysłu obronnego?

Mamy podpisane listy intencyjne o kooperacji z firmą: amerykańską, francuską czy wielonarodową jak MBDA, udało się skonsolidować polski przemysł stoczniowy, wiemy już dziś, że na pewno polskie zakłady zbrojeniowe mają dzięki tym umową zapewnioną ciągłość zamówień. Jakie plany zatem ma Polska Grupa Zbrojeniowa?

Te umowy to zwieńczenie wielomiesięcznych rozmów. Teraz czas na wdrożenie ich w życie. Ten rok będzie więc rokiem realizacji kontraktów międzynarodowych, wdrażania do polskich fabryk najnowocześniejszych technologii. Już wkrótce będziemy mogli to obserwować.

Dziękuję za rozmowę