Cztery działki w Warszawie warte w sumie 100 mln zł, przez nieprawidłowości w działaniach miasta zostały przejęte za 852 tys. zł - wynika z raportu Centralnego Biura Antykorupcyjnego z kontroli nieprawidłowości przy reprywatyzacji, do którego dotarli dziennikarze.

Kontrolerzy CBA, którzy zbadali 50 konkretnych spraw w Warszawie, wykryli 12 przypadków nieprawidłowości dotyczących reprywatyzacji działek i kamienic. W trakcie kontroli skierowano trzy zawiadomienia do prokuratury, gdzie trafił też cały materiał.

Łącznie od stycznia 2010 r., do marca 2016 r. prezydent miasta wydał 1201 decyzji dotyczących reprywatyzacji. 50 przypadków do kontroli wybrano ze względu na lokalizację w samym centrum Warszawy - na placu Defilad i jego otoczeniu oraz poprzez powiązania osobowe - właściciela, pełnomocnika, czy kuratora, a także na podstawie informacji własnych CBA.

Według CBA w czterech z 12 wykrytych przypadków nieprawidłowości miasto Warszawa nie nabyło praw własności (i ewentualnych roszczeń) bo nie uczestniczyło w postępowaniach sądowych - a powinno, jako ustawowy spadkobierca. W wyniku tych zaniechań te cztery działki, w tym jedna, której warunki zabudowy pozwalają na budowę wysokościowca, o łącznej wartości 100 mln zł, zostały zbyte na rzecz skupujących za kwotę przeszło stukrotnie mniejszą - 852 tys. zł - wskazało CBA w raporcie.

Oprócz wniosków do prokuratury w jednym przypadku już podczas kontroli CBA skierowało wniosek do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. W raporcie CBA zaznaczyło też, że z całej sprawy wynikają wnioski systemowe, których zastosowanie w prawie pozwoliłoby w przyszłości utrudnić taki proceder.

Prawie 150-stronicowy raport wylicza wszystkie skontrolowane adresy, w tym wiele nowych, niewymienianych dotąd w mediach. Opisuje ich sytuację prawną i decyzje podjęte przez prezydenta Warszawy. Kontrola obejmowała m.in. działki przy Marszałkowskiej, Siennej, Twardej, Chmielnej, Krochmalnej, Śliskiej, Królewskiej, Pańskiej, Widok, Grzybowskiej, czy Smulikowskiego.

Zakres wykrytych przez CBA nieprawidłowości - wynika z raportu - dotyczy także kilku przypadków zwrotu praw do nieruchomości, w których nie uwzględniono, że dawni właściciele zostali objęci układami międzypaństwowymi dotyczącymi utraty mienia - jak w przypadku opisywanej w szeroko mediach sprawy działki na Placu Defilad (d. Chmielna 70).

Nieprawidłowości ze strony miasta dotyczyły też niesprawdzenia od formalnej strony złożonych pełnomocnictw - a okazało się, że np. złożyła je osoba, która nie miała do tego prawa, lub pełnomocnictwo wcale nie zostało przedstawione w urzędzie. W jednej ze spraw nie sprawdzono, że w latach 50. nie usunięto braków formalnych, co nie pozwalało na wydanie decyzji reprywatyzacyjnej - mimo to w wydanej współcześnie przez miasto, a w kilku innych przypadkach ujawniono, że minął termin na złożenie wniosku o odzyskanie działki po przejęciu gruntu przez miasto.

Raport wymienia konkretne osoby kierujące stołecznym Biurem Gospodarowania Nieruchomościami, odpowiedzialne za nieprawidłowe decyzje reprywatyzacyjne. CBA negatywnie ocenia też działania prezydent miasta w tych sprawach.

W ocenie kontrolerów CBA nieprawidłowości wynikały z braku procedur w BGN, które skutecznie służyłyby zabezpieczeniu interesów Skarbu Państwa i miasta w konkretnych sprawach. BGN nie przekazywało do Biura Prawnego ratusza informacji o takich sprawach dotyczących nieobjętych spadków. Działo się tak nawet, gdy sąd wzywał przedstawiciela miasta na rozprawę - podkreślili w raporcie kontrolujący sprawę.

Według Biura prezydent m.in. za mało zrobiła, by ustalić, które nieruchomości zostały objęte międzypaństwowymi układami odszkodowawczymi, co wyłączało takie działki spod reprywatyzacji. CBA przypomina np. że w przypadku znanego adresu Chmielna 70 BGN wiedziało, że przedwojenny właściciel nieruchomości znajduje się na liście polsko-duńskiego układu odszkodowawczego. Nie sprawdzono też w kilku przypadkach roszczeń załatwionych już w polsko-amerykańskiej umowie odszkodowawczej.

BGN nie miało do 2015 r. formalnych procedur - obowiązku sprawdzenia czy nieruchomości nie są już objęte międzynarodowymi układami odszkodowawczymi, a po 2015 r. nie gwarantowały, że takie sprawdzenie będzie skuteczne - wylicza CBA.

Przekazany miastu protokół pokontrolny nie został podpisany przez przedstawiciela ratusza. W poniedziałek wiceprezydent Warszawy Witold Pahl powiedział, że nie zgadza się z zarzutem niedociągnięć przy sprawowaniu nadzoru nad polityką reprywatyzacyjną.

Wyjaśnił, że miasto nie zgadza się z tezą - stawianą w oparciu o kilka spraw skontrolowanych przez CBA - że przyjęte w ratuszu procedury kontrolne stanowiły o braku właściwego nadzoru ze strony prezydenta miasta.

Wokół procesów reprywatyzacyjnych zrobiło się głośno, gdy pod koniec sierpnia 2016 r. w "Gazecie Wyborczej" ukazał się artykuł nt. okoliczności reprywatyzacji działki obok Pałacu Kultury i Nauki, pod dawnym adresem Chmielna 70. Miasto zwróciło ją w 2012 r. w prywatne ręce - trzech osób, które nabyły roszczenia od spadkobierców - mimo że wcześniej b. współwłaścicielowi nieruchomości, obywatelowi Danii, przyznano za nią odszkodowanie na podstawie umowy międzynarodowej.

W związku ze sprawą Chmielnej 70 i reprywatyzacji zlikwidowano Biuro Gospodarki Nieruchomościami w warszawskim ratuszu. Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz dyscyplinarnie zwolniła urzędników, którzy zajmowali się reprywatyzacją działki przy Chmielnej 70. Odwołani zostali też wiceprezydent Jarosław Jóźwiak, któremu podlegało Biuro Gospodarki Nieruchomościami oraz wiceprezydent Jacek Wojciechowicz, który zajmował się inwestycjami w mieście.

Na początku września ub.r. na polecenie ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego powołano łącznie trzy zespoły prokuratorskie do spraw warszawskiej reprywatyzacji: w prokuraturach regionalnych - wrocławskiej i warszawskiej oraz w Prokuraturze Krajowej. Ponadto 10 lutego Sejm uchwalił ustawę na mocy której powołana ma zostać komisja weryfikacyjna ds. reprywatyzacji. Na początku marca poprawki do ustawy zaproponował Senat, i w związku z tym ustawą ponownie zajmie się Sejm.

PAP/ as/