Ministerstwo finansów nie wyklucza przygotowania poprawki rządowej dotyczącej zakazu łączenia usług audytorskich i doradczych - poinformował PAP wiceminister finansów Wiesław Janczyk.

Jego zdaniem dyskusja na ten temat będzie możliwa podczas posiedzenia sejmowej komisji finansów, która pracuje nad projektem ustawy o biegłych rewidentach, firmach audytorskich oraz o nadzorze publicznym.

PAP: Projekt ustawy o biegłych rewidentach, firmach audytorskich oraz o nadzorze publicznym wprowadza ważne zmiany dla podmiotów świadczących takie usługi, ale także dla podmiotów korzystających z tego typu usług. Jaki jest cel zmian?

Wiceminister finansów Wiesław Janczyk: Zmiany przewidziane w projekcie mają wdrożyć przepisy unijne określające nowe zasady wykonywania audytu w spółkach, które przygotowano w odpowiedzi na wyzwania ujawnione w trakcie kryzysu finansowego. Zdecydowano, że konieczne jest zobiektywizowanie procesu audytu i doradztwa finansowego świadczonego dla istotnych systemowo spółek, czyli tzw. jednostek zainteresowania publicznego. W Polsce jest ponad 1900 takich firm. Chodzi o to, żeby udziałowcy spółek, czy potencjalni nabywcy akcji w tych podmiotach mieli pewność, że dane, które wynikają ze sprawozdań biegłego rewidenta są rzetelne, bezstronne i obiektywne.

PAP: Jednocześnie z projektem wiążą się kontrowersje.

W.J.: Podczas prac nad projektem podniesiony został zarzut, że nasz rynek usług audytorskich i doradztwa finansowego został zdominowany przez kilka dużych podmiotów, a mniejszym jest bardzo trudno wejść na ten rynek i utrzymać się na nim. Nie jesteśmy wyjątkiem, podobna sytuacja ma miejsce w wielu krajach. Niemniej UOKiK stwierdził, po przeprowadzeniu badania naszego rynku - badań sprawozdań finansowych, doradztwa i usług konsultingowych w latach 2008-2013, że rynek audytu ustawowego w spółkach giełdowych ma cechy oligopolu.

Zgodnie ze sprawozdaniem Komisji Nadzoru Audytowego za 2015 r. (Janczyk jest jej przewodniczącym - PAP), firmy z tzw. wielkiej czwórki uzyskały 55,5 proc. wszystkich przychodów z tytułu wykonywanych rewizji finansowej uzyskanych przez polskie firmy audytorskie. Projekt, nad którym pracuje Sejm ma to zmienić.

PAP: Jakie rozwiązania zaproponowano?

W.J.: Podstawowy element to wprowadzenie rotacji, czyli obowiązkowej zmiany firmy audytorskiej, która wykonuje badanie i przygotowuje opinię. Zaproponowaliśmy, aby maksymalny okres badania sprawozdań finansowych jednostek zainteresowania publicznego, prowadzonego przez jeden podmiot, wynosił 5 lat. A więc, jeśli ktoś badał spółkę przez ostatnie pięć lat i nie mają do niego zastosowania przepisy przejściowe wynikające bezpośrednio z rozporządzenia 537/2014, to po wejściu w życie ustawy będzie musiał od tego badania odstąpić, zostanie wyznaczona inna firma audytorska. Podobnie zrobiono w Grecji w przypadku banków i ubezpieczycieli, ale w wielu krajach przyjęto 10-letni okres rotacji.

PAP: Nie wyklucza to jednak sytuacji, w której ta sama firma doradza spółce, a potem bada wyniki tego doradztwa. Czy w takim wypadku można mówić o ryzyku konfliktu interesów?

W.J.: Uważam, że przy zachowaniu najwyższych standardów etycznych ryzyka konfliktu interesów nie ma. Choć podnoszony jest zarzut, że czasami doradca podatkowy w sposób daleko idący interpretuje prawo podatkowe, a z drugiej strony audytor - z tej samej firmy - nie widzi w tym żadnego problemu. Dokumenty unijne wyszły jednak naprzeciw takim obawom. Ograniczono możliwość świadczenia usług doradczych przy wykonywaniu usług audytowych dla jednostek zainteresowania publicznego, stworzono też tzw. czarną listę usług doradczych, których nie wolno wykonywać firmie audytorskiej na rzecz badanej jednostki zainteresowania publicznego. W rządowym projekcie zdecydowaliśmy, że firma audytorska może warunkowo świadczyć niektóre usługi doradcze i wyceny na rzecz badanej jednostki zainteresowania publicznego, jeśli przychody z tych usług nie stanowią ponad 50 proc. wynagrodzenia za badanie. W regulacjach unijnych jest mowa o 70 proc.

PAP: Czy nie obawia się Pan, że firmy audytorskie po prostu zmienią kwoty na wystawianych fakturach, aby dostosować się do limitów ustawowych. Audyt byłby droższy, a usługi doradcze tańsze. Jednocześnie pojawił się postulat, aby po prostu zakazać świadczenia usług audytowych i doradczych jednemu podmiotowi przez jedną firmę. Jak pan go ocenia?

W.J.: Decyzja, czy łączenie tych usług nie powinno zostać zakazane musi zostać podjęta, choć niektórzy nie wyobrażają sobie wprowadzenia takiej regulacji. Trudno jednak tę sprawę rozstrzygnąć w sposób zerojedynkowy.

PAP: Kiedy możemy się spodziewać tej decyzji?

W.J.: Mamy gotowe sprawozdanie podkomisji, które trafi na posiedzenie sejmowej komisji finansów publicznych. Sprawa ewentualnego zakazu łączenia obu rodzajów usług będzie zapewne jednym z parametrów, który na posiedzeniu komisji będzie dyskutowany.

PAP: Gdyby została złożona poprawka, która taki zakaz wprowadza to resort finansów pozytywnie by ją zaopiniował?

W.J.: Nie wykluczam przygotowania poprawki rządowej. To jest projekt rządowy, a parametr, o którym mówimy jest na tyle istotny, że powinien być korygowany poprawką rządową, która zostałaby przedłożona do rozstrzygnięcia Sejmowi. Gdyby tak się stało i zostałby wprowadzony stuprocentowy zakaz łączenia obu usług, to Polska byłaby krajem o najbardziej surowych i restrykcyjnych standardach dotyczących tej sfery.

PAP: Jakie ewentualne skutki dla rynku miałaby taka zmiana, gdyby została wprowadzona?

W.J: Mogłaby wpłynąć na zmniejszenie koncentracji rynku badań i zwiększenie konkurencyjności rynku usług konsultingowych. Może też doprowadzić do ograniczenia skali działania firm audytorskich przeprowadzających badania sprawozdań finansowych, może wymuszać reorganizację rynku tego typu usług, prowadzić do tworzenia odrębnych firm, przejęć, fuzji, podziałów. Niewykluczone, że ingerencja w kształt rynku usług audytorsko-konsultingowych wpłynęłaby na zmianę cen usług w związku z koniecznością rozdzielenia ofert kompleksowych. Przewidujemy, że niektóre firmy odeszłyby od badania sprawozdań finansowych niektórych dużych spółek na rzecz świadczenia dla nich usług doradczych, które przynoszą większy zysk.

Zmiana dałaby też małym podmiotom nadzieję wejścia na rynek usług audytowych i doradczych dla większych firm. Z drugiej strony konieczne jest otwarcie zarządów badanych spółek i ich komitetów audytu na nowe podmioty. Przepisami tego nie zmienimy. Niemniej zależy nam, aby mniejsze podmioty, które dziś czują się na tyle mocne, by świadczyć usługi dla dużych firm, jednostek zainteresowania publicznego, mogły wchodzić w ten segment usług adekwatnie do swoich kompetencji i możliwości.

PAP: Jakie zmiany już wprowadzono do projektu podczas prac podkomisji?

W.J.: Wykreślono z katalogu jednostek zainteresowania publicznego Kasę Krajową SKOK oraz Kasę Stefczyka, z uwagi na to, że przepisy unijne nie przewidują obowiązkowego włączenia tego typu podmiotów. Zmieniono także nazwę samorządu biegłych rewidentów, zgodnie z wnioskiem środowiska. Wykreślono przepisy umożliwiające warunkowe świadczenie na rzecz badanej jednostki zainteresowania publicznego usług obejmujących obliczanie podatku bezpośredniego i pośredniego oraz odroczonego podatku dochodowego oraz usług w zakresie wyceny. Już dziś podmiot, który świadczy usługę audytu nie ma możliwości wykonania praktycznie żadnych innych usług oprócz czynności rewizji finansowej.

Na podst. PAP