Podzielam zastrzeżenia prezydenta, co do skracania kadencji członków Krajowej Rady Sądownictwa - mówił w piątek wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin. Jak dodał zgłaszał swoje wątpliwości ws. projektu zmian w KRS w trakcie konsultacji międzyresortowych.

Projekt zmian ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa rząd przyjął 7 marca. Przewiduje on m.in. powstanie w KRS dwóch izb oraz wygaszenie, po 30 dniach od wejścia noweli w życie, kadencji jej 15 członków-sędziów, ich następców wybrałby Sejm. Przeciwko tym zmianom protestują środowiska sędziowskie. Wątpliwości dot. projektu ma także prezydent. Jak mówił w niedzielę dyrektor prezydenckiego biura prasowego Marek Magierowski chodzi głównie o wygaszanie mandatów członków KRS.

Wicepremier Gowin pytany w Radiu Zet czy "pomysł zmian w sądownictwie autorstwa Zbigniewa Ziobry właśnie się sypie" odpowiedział, że nie. "Aczkolwiek pan prezydent wysuwa zastrzeżenia, które moim zdaniem są zasadne" - mówił.

Dopytywany, czy zagłosowałby za projektem w jego dzisiejszym kształcie odpowiedział twierdząco. "Zagłosowałbym, mimo że podzielam zastrzeżenia pana prezydenta co do tego, czy można skracać kadencje członków KRS" - zaznaczył.

"Zgłaszałem te wątpliwości podczas konsultacji międzyresortowych, więc jest odpowiedni dokument. To nie jest moja opinii, którą wyrażam w tej chwili, tylko opinia, którą wyraziłem na piśmie wiele tygodni temu" - dodał. Gowin podkreślił, że minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro częściowo uwzględnił jego zastrzeżenia.

"Jako były minister sprawiedliwości, jako obywatel, jako ktoś, kto też parę razy miał osobiście do czynienia z polskimi sądami, że przy całym szacunku dla bardzo wielu niezwykle profesjonalnych, etycznych sędziów, wymiar sprawiedliwości wymaga głębokich reform" - ocenił Gowin.

Sejm przeprowadził pierwsze czytanie rządowego projektu noweli ustawy o KRS na początku kwietnia. Według MS, nowela ma zobiektywizować tryb wyboru kandydatów, bo dotąd o wyborze członków Rady "decydowały w praktyce sędziowskie elity".

Według projektu, jeżeli obie izby będą miały różne opinie o kandydacie na sędziego, wówczas ta, która wydała o nim opinię pozytywną, może wnioskować o decyzję Rady w pełnym składzie. Wówczas za kandydatem musiałoby się opowiedzieć 17 członków Rady: I prezes SN, prezes NSA i członkowie Rady wybrani spośród sędziów.

Resort sprawiedliwości podkreśla, że podobne rozwiązania "z powodzeniem funkcjonują w Europie", np. w Niemczech o powoływaniu sędziów sądów federalnych decyduje minister federalny wraz z komisją złożoną z ministrów krajowych i członków powoływanych przez parlament.

PO, Nowoczesna i PSL wskazywały w debacie, że rządowy projekt jest niekonstytucyjny i mówiły o "kolonizacji sądownictwa przez PiS" i "typowym skoku na instytucję". Rządowy projekt budzi też krytykę m.in. w środowiskach sędziowskich. W marcu przedstawiciele sędziów podkreślili, że projekt zmierza "do upolitycznienia sądów i naruszenia ich niezależności". "Iustitia" apelowała do sędziów, aby w razie uchwalenia noweli nie brali udziału w wyborach do nowej Rady.

W czwartek wieczorem prezydent Andrzej Duda przyjął grupę posłów PiS z sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka - powiedział Marek Magierowski. Tematem rozmowy był m.in. projekt zmian ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa.

PAP/ as/