Polska branża transportowa postuluje, by kierowca w międzynarodowym transporcie drogowym dopiero po 15 dniach pracy na terenie danego kraju zaczął podlegać lokalnym przepisom - poinformował we wtorek Jan Buczek prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych (ZMPD)

Obecnie w niektórych państwach obowiązują takie zasady, że wjeżdżając na teren takiego kraju, powinniśmy zgłosić obecność naszego kierowcy i zastosować się do przepisów wewnętrznych narzuconych przez takie czy inne państwo. Tu dostrzegamy cały szereg nieprawidłowości, bo przykładowo stosując się do niemieckich, francuskich, czy włoskich przepisów jesteśmy zmuszani do łamania polskich regulacji. Z tym się zgodzić nie jesteśmy w stanie - powiedział Buczek dziennikarzom.

Komisja Europejska dostrzegła to i obecnie jedynym spornym elementem jest kwestia liczby dni, w czasie których, w międzynarodowym transporcie drogowym kierowca nie podlegałby tym przepisom. Obecnie mówi się o propozycji od pięciu do dziewięciu dni. Naszym zdaniem dopiero po 15 dniach kierowca powinien podlegać wewnętrznym regulacjom obowiązującym na terenie poszczególnych państw - dodał.

Buczek poinformował, że 31 maja tego roku powinien zostać opublikowany przez Komisję Europejską projekt Pakietu Mobilności, czyli zestaw różnego rodzaju dokumentów, w którym między innymi będą regulowane zasady pracy kierowców zatrudnionych w międzynarodowym transporcie drogowym.

Prezes powiedział, że ZMPD zgadza się z propozycją dotyczącą możliwości kumulowania czasu, jaki kierowca musi spędzić poza kabiną samochodu, aby dłużej odpocząć.

Udało się poprzez wielomiesięczne niełatwe negocjacje doprowadzić do takiej możliwości, że po tygodniu pracy i odpoczynku spędzanym w kabinie, kierowca może pracę kontynuować, ale po powrocie do bazy (...) można byłoby taki odpoczynek z kilku tygodni komasować. Chodzi o to, żeby nie było sytuacji, że po dwóch tygodniach kierowca musi opuszczać kabinę i szukać przygodnego miejsca do spania - wyjaśnił.

Buczek poinformował, że kolejną kwestią, którą KE chce uregulować, jest likwidacja tak zwanych letter boxów.

To są miejsca (...) które powstały jako specyficzna forma pozyskiwania kadr do pracy w transporcie. Zachodnie duże koncerny transportowe otwierają takie przedstawicielstwa, które są niczym innym jak skrzynką kontaktową, poprzez którą zatrudniają masowo kierowców. Taka firma nie wykonuje żadnej działalności i nie generuje żadnych korzyści gospodarczych w kraju, w którym jest zarejestrowana. KE uznała, że jest to działanie szkodliwe - powiedział.

Piotr Szymański, stały przedstawiciel Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych przy Unii Europejskiej powiedział, że po przyjęciu propozycji pakietu przez KE, regulacje muszą zostać jeszcze zaakceptowane przez Parlament Europejski, a sam proces akceptacji może potrwać od dwóch do trzech lat.

SzSz (PAP)