Wyjątkowo długi sezon grzewczy, niskie wydobycie spowodowane brakiem inwestycji w nowe ściany , kilka tąpnięć w kopalniach wszystkie te czynniki sprawiły, że w składach opałowych kończą się zapasy.

Węgiel w składach opału może zdrożeć od 7 do 10 proc. - prognozuje Łukasz Horbacz prezes Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla. Same składy opałowe z racji mniejszego wydobycia kopalń nie mają zbyt dużych zapasów i tak naprawdę węgiel w składach jest na wyczerpaniu – dodaje Horbacz.

Tymczasem szczyt zakupowy węgla przypada na sierpień – październik. Kopalnie ponieważ nie inwestują w nowe wyrobiska, nie mając zapasów mogą nie nadążyć za popytem.

Obecnie w Polsce średnia cena węgla w składzie opałowym to 700 – 800 zł za tonę. Dokładna cena zależy od kopalni, z której pochodzi węgiel oraz jego jakości: czyli zawartości popiołu, wilgotności i kaloryczności.

Branży, która jest od dawna w tarapatach finansowych nie pomaga także importowanie tańszego węgla, głównie z kierunku wschodniego osiągającego w ub.r. blisko 15 mln ton. Izba Gospodarcza Sprzedawców Polskiego Węgla szacuje że blisko 40 proc. węgla opałowego, wykorzystywanego przez gospodarstwa domowe w Polsce, pochodzi właśnie z importu.

Węgiel kamienny do celów opałowych w Polsce jest produkowany, przede wszystkim, przez kopalnie pozostające pod kontrolą skarbu państwa. Oprócz nich w ostatnich latach powstały kopalnie prywatne lub sprywatyzowane byłe spółki SP (Bogdanka), których udział w rynku, chociaż nieznaczny, stale się powiększa.

SzSz