Tu nie chodzi o praworządność, tylko o to, żeby dać po łapach tym państwom, które stają się dużo silniejsze gospodarczo i mogą zagrozić krajom starej Unii - tak wiceszef Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki (PiS) odniósł się w czwartek do rezolucji PE dot. Węgier.

Europarlament wezwał w środę do uruchomienia wobec Węgier art. 7 unijnego traktatu, wskazując, że sytuacja w tym kraju usprawiedliwia rozpoczęcie procedury, która może zakończyć się sankcjami.

Przegłosowane na sesji w Strasburgu rezolucji w tej sprawie to następstwo kwietniowej debaty w PE, podczas której węgierskie władze były krytykowane m.in. za prawo dotyczące szkolnictwa wyższego. PE wezwał też Węgry do uchylenia przepisów zaostrzających zasady traktowania uchodźców. Chodzi o prawo przewidujące obligatoryjne zatrzymywanie osób ubiegających się o azyl.

Odnosząc się do tej rezolucji Czarnecki powiedział w czwartek w TV Republika, że zarówno on, "jak i wszyscy europosłowie z Prawa i Sprawiedliwości" byli przeciwko niej.

Europoseł podkreślił, że deputowani PiS bronili Węgier, kraju, który - jak mówił Czarnecki - "nie wykonuje ślepo poleceń UE". Jak dodał, eurodeputowani PiS bronili Węgier "nie dlatego, że wszystko, co Budapeszt robi jest dobre, bo np. przyklejanie się do Rosji w polityce zagranicznej jest bez sensu".

"Polska, Węgry i Rumunia mają największy wzrost PKB i zaczynają stanowić ekonomiczne zagrożenie. Tu nie chodzi o praworządność, tylko o to, żeby dać po łapach tym państwom, które stają się dużo silniejsze gospodarczo i mogą zagrozić krajom starej Unii" - uważa Czarnecki.

Europoseł odniósł się również do wypowiedzi szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska, który stwierdził, że jeśli polski rząd będzie zdecydowany nie uczestniczyć w solidarnym poddziale obowiązków w sprawie uchodźców - i, jak stwierdził, rząd ma w tej kwestii pewne argumenty - będzie się to jednak wiązało nieuchronnie z pewnymi konsekwencjami, bo takie są zasady.

Zdaniem Czarneckiego, "to były słowa zdradzieckie". "Były premier RP groził, szantażował własny kraj i w 100 proc. przedstawiał unijny punkt widzenia, a mówiąc ściślej - największych państw członkowskich UE, które miały kolonie, a teraz przyszło im płacić odsetki w postaci uchodźców za politykę migracyjną i chcą te koszty przerzucić na kraje takie jak Polska, które prowadziły rozsądną politykę zagraniczną" - powiedział Czarnecki.

PAP/ as/