Informacje

www.sxc.hu
www.sxc.hu

Pracownice banku zatrzymały oszustwo "na wnuczka"

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 18 maja 2017
  • 12:32
  • 0
  • Tagi: bank banki gospodarka ludzie oszustwo
  • Powiększ tekst

Białostocka policja podziękowała pracownicom banku, dzięki którym nie doszło do kolejnego wyłudzenia pieniędzy tzw. metodą na wnuczka. Starsza kobieta chciała wypłacić 9 tys. zł przeświadczona, że bierze udział w policyjnej akcji.

W tym tygodniu Komenda Miejska Policji w Białymstoku odnotowała falę prób wyłudzenia w ten sposób pieniędzy. Przestępcy dzwonią do wybieranych losowo starszych osób (najczęściej kryterium jest imię z książki telefonicznej), po czym próbują je przekonać, iż są kimś z rodziny w potrzebie finansowej.

W niektórych przypadkach twierdzą, że to akcja policyjna przeciwko oszustwom, do przeprowadzenia której potrzebne są pieniądze. W Białymstoku jedną osobę udało im się przekonać - straciła 50 tys. zł.

Jak się okazało, oszuści byli bliscy wyłudzenia również 9 tys. zł od innej osoby. Starsza kobieta przyszła do oddziału Banku Pekao SA w centrum Białegostoku. Chciała wypłacić pieniądze z konta i z lokaty, w sumie 9 tys. zł. W rozmowie z kasjerką padły jednak słowa, po których pracownica banku nabrała podejrzeń, iż może to być próba wyłudzenia pieniędzy. Zawiadomiono policję, a kobietę udało się odwieść od zamiaru wypłaty oszczędności.

Za to kasjerce i dyrektor oddziału banku dziękowało w czwartek szefostwo Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku. Oszustów na razie nie udało się zatrzymać.

Oficer operacyjny pracujący przy takich sprawach mówił dziennikarzom, że w tym mieście sprawcy działali na dwa sposoby. W pierwszej wersji dzwoniła kobieta podająca się za córkę. Informowała, że jest sprawcą wypadku i grozi jej kara, po czym przekazywała słuchawkę rzekomemu policjantowi. Ten mówił, że jeżeli zostanie zebrana odpowiednia kwota, uda się kary uniknąć.

W drugim scenariuszu oszustwa dzwonił rzekomy policjant, przekonywał iż oszczędności w banku są zagrożone i najlepiej będzie, gdy zostaną przekazane funkcjonariuszowi, który miałby się po nie zgłosić.

"Policja nigdy nie wymaga przekazywania pieniędzy" - podkreślił rzecznik podlaskiej policji Tomasz Krupa. Zaapelował, by w przypadku takich telefonów osoby, do których dzwoniono, rozłączały się i dzwoniły na numer alarmowy. Policja przypomina też, by dzwonić do rodziny i upewniać się, czy rzeczywiście córka, wnuczek czy ktoś inny dzwonił do babci po pieniądze.

PAP/ as/

Komentarze