Repolonizacja sektora finansowego w Polsce jako sposób na zapewnienie stabilnej akcji kredytowej dla przedsiębiorstw – to temat jednego z paneli, jaki odbył się podczas I Konferencji wGospodarce.pl – „Na drodze zrównoważonego rozwoju”. W dyskusji wzięli udział: Zbigniew Jagiełło – prezes PKO BP, Jarosław Grzywiński – p.o. prezesa GPW, oraz Piotr Osiecki – prezes Altus TFI. Moderatorem panelu był Stanisław Koczot, zastępca redaktora naczelnego Gazety Bankowej.

Dlaczego banki powinien znajdować się w rękach krajowego kapitału? System finansowy jest krwiobiegiem gospodarki, więc warto, by był on kontrolowany przez miejscowy kapitał, by dostarczał finansowania gospodarce i zagospodarowywał w dobry sposób oszczędności obywateli i instytucji – mówił Zbigniew Jagiełło. Według niego, obecnej sytuacji w sektorze nie jesteśmy w stanie zmienić w jednej chwili, trzeba robić to systematycznie i konsekwentnie. Uważa, że proces zmierza w dobrym kierunku. Piotr Osiecki stwierdził, że w 1989 r. uczyliśmy się bankowości od podstaw, a dzisiaj wiele polskich banków jest w dużo lepszej sytuacji finansowej i kompetencyjnej niż instytucje zachodnie. Przez to, że sektor wolniej się rozwijał, nie był aż tak otwarty na innowacje finansowe, które doprowadziły do kryzysu 2008 r. Przypomniał, że banki w wielu krajach zachodnich musiały skorzystać z pomocy publicznej, były wspierane przez lokalne rządy, ponieważ ich kondycja była bardzo trudna. W Polsce takich sytuacji nie było. Według niego, zagraniczne banki są - z najróżniejszych powodów - nadal są pod presją. Obecnie polskie instytucje są w stanie za rozsądną cenę, odkupić akcje zagranicznych banków traktując to jako bardzo dobrą inwestycję, stwierdził Osiecki. Decyzję o odkupieniu akcji Pekao SA od UniCredit nazwał dobrą transakcją dla PZU i PFR.

tytuł

Sprzyjająca koniunktura, więcej kapitału

Według Piotra Osieckiego, znaleźliśmy się teraz w takim momencie, w którym gospodarka – polska i europejska – dynamicznie się rozwija, żyjemy w środowisku niskich stóp procentowych i quasi luzowania monetarnego. Przypomniał swoje rozmowy z prezesami spółek, które jego fundusz miał w portfelu, w 2008 roku. Według nich, w pewnym momencie kurek z pieniędzmi dla firm został zakręcony i na dłuższy czas wstrzymano akcję kredytową. Osiecki uważa, że stało się tak po tym, gdy z zagranicznych central przyszedł sygnał, że należy przyciąć finansowanie, bo być może w trybie ratunkowym trzeba będzie repatriować pieniądze z silnych kapitałowo polskich instytucji finansowych. Obecną sytuację nazwał komfortową, gdyż - trochę korzystając ze słabości akcjonariuszy zagranicznych - jesteśmy w stanie odkupić polskie instytucje. Jarosław Grzywiński zauważył, że coraz częstszym zjawiskiem na polskim rynku jest tzw. nadwyżka pieniądza. Pojawia się więcej polskiego kapitału, także prywatnego, który szuka atrakcyjnych źródeł lokowania. Według niego, trend jest stały i wzrostowy. Giełda to motor napędowym. Uważa, że bohaterem obecnej hossy na GPW są notowane na niej spółki, potem inwestorzy polscy i zagraniczni. Według Jarosława Grzywińskiego, źródłem kryzysów jest zawsze brak etyki biznesu. Wspomniał o gospodarce relacyjnej versus spekulacyjnej i potrzebie budowania związków z przedsiębiorcami na zdrowej etyce biznesu. Według niego, jest to droga do uniknięcia cyklicznych krysów. Zbigniew Jagiełło polemizował z opinią Piotra Osieckiego na temat przykręcania kurka przez zagraniczne banki. Mówił, że polskie instytucje finansowe nie są widoczne w świecie globalnych finansów. Decyzje, które podejmowały światowe firmy, były decyzjami rozpaczliwymi, by ratować to, co się jeszcze da uratować. Dlaczego kryzys nas ominął? Jagiełło stwierdził, że pomysły dotyczące nowych produktów finansowych nie przyszły do Polski, bo nie mieliśmy bankowości inwestycyjnej – i nadal jej nie mamy – w związku z tym uprawialiśmy porządną, „starodawną bankowość” dla firm i obywateli. Nie posiadaliśmy nawisu różnego rodzaju produktów nie mających oparcia w relacji bank-klient. Jagiełło stwierdził, że teraz zadaniem sektora jest skupienie się na tym, by polskie finanse jak najlepiej służyły gospodarce i transmitowały oszczędności do realnego biznesu. Nazwał to byciem pośrednikiem pomiędzy tymi, którzy maja oszczędności, a tymi, którzy chcą je zagospodarować.

Gdzie ryzyka więcej, a gdzie mniej?

Piotr Osiecki mówił, że bank udzielając kredytu musi mieć bardzo duże prawdopodobieństwo, że przedsiębiorca spłaci go w terminie i bez uszczerbku dla pożyczonych pieniędzy. Z tego powodu przedsięwzięcia innowacyjne, start-upy - z definicji bardziej ryzykowne - trafiają raczej nie do banków, ale do funduszy inwestycyjnych. Fundusze – private equity czy venture capital – akceptują z reguły dłuższy horyzont inwestycyjny (3,5,7 lat, a czasami nawet dłuższy), muszą zakładać też to, że część tych przedsięwzięć się nie uda. Fundusz inwestycyjny może pozwolić sobie na takie ryzyko, ponieważ buduje paletę inwestycji, nie inwestuje w jedno przedsięwzięcie, ale w wiele przedsięwzięć. Gra tym, że wprawdzie wiele projektów padnie, ale klika uda się w takim stopniu, że uda się zrealizować ponadprzeciętną stopę zwrotu. Piotr Osiecki mówił o akumulacji i budowaniu kapitału z oszczędności, przeznaczonego na ciekawe przedsięwzięcia o podwyższonym ryzyku. Według niego, jest to rola dla takich instytucji, jak Krajowy Fundusz Kapitałowy czy PFR. Przyznał, że część takich przedsięwzięć realizuje w swoich funduszach. Są one skupione głównie na giełdowych spółkach, część inwestuje w nowe technologie. Czy w tego typu inwestycjach powinien być obecny polski kapitał? Osiecki uważa, że po prostu powinien być kapitał, polski czy zagraniczny. Nie miał wątpliwości, że z punktu widzenia rozwoju gospodarczego, należy znaleźć w Polsce fundusze, by takie przedsięwzięcia realizować (takiego pieniądza jest bardzo dużo, w Polsce i za granicą). Projekty innowacyjne powinny być poddane twardej weryfikacji, czy są opłacalne czy nie.

Zatrzymać innowacje w Polsce

Jarosław Grzywiński podkreślał, że niezależnie od innowacyjności, zawsze trzeba pamiętać o fundamentach. Podał przykład spotkań organizowanych dla polskich emitentów w Nowym Jorku czy w Londynie, podczas których bardzo dużym zainteresowaniem cieszą się firmy z branży gamingowej, nowych technologii oraz biotech. Na przykładzie firm z sektora biotech pokazał, że kapitalizacja takich spółek bardzo szybko może osiągnąć astronomiczną wielkość przy na przykład zerowym wskaźniku sprzedaży lub przy kapitałach ujemnych. Przypominał, że należy być ostrożnym w budowaniu innowacyjności. Zaznaczył, że giełda jest bardzo otwarta na innowacje. Wspólnie z Ministerstwem Rozwoju pracuje nad stworzeniem na giełdzie tzw. indeksu innowacyjności, który zachęcałby spółki do inwestowania w innowacje. Mówił, że NewConnect ma lepszą percepcję za granicą niż w Polsce. Rynek ten jednak – według niego - wymaga modyfikacji. Jak zatrzymać polskie pomysły w Polsce? Jarosław Grzywiński podał przykład aplikacji, która została dostrzeżona na giełdzie w Londynie, ale nie w Polsce. Według niego, musimy inwestować w tzw. działy skautingu, także na rynku kapitałowym. I przywiązywać innowacje w sposób bardziej zorganizowany do warszawskiego parkietu. Mówił o utworzeniu - w ramach trzeciego subparkietu - platformy akceleracyjnej dla start-upów i equity crowdfunding w Polsce.

W czym bank polski jest lepszy od zagranicznego?

Jak zachowa się bank zagraniczny w Polsce, kiedy zwróci się do niego o kredyt firma z kraju jego pochodzenia, do tego mająca już relacje biznesowe z centralą? Czy bank zagraniczny będzie preferował spółkę ze swojego kraju kosztem spółki polskiej? Zbigniew Jagiełło uważa, że są to rzadkie dylematy, ale taki konflikt interesów może się pojawić. Albo sytuacja, kiedy bank ogłasza, że w związku ze swoją globalna strategią, nie będzie wspierał sektora górniczego. Z polskiej perspektywy, tak duży sektor jak górnictwo jest i szansą, i zagrożeniem. Kto go będzie go finansował? Odpowiedzialność polega na tym, żeby powoli i systematycznie przejść - finansując transformację tego przemysłu, a także powiązanych z nim społeczności - do innej rzeczywistości. Podział na bank polski i zagraniczny może mieć w tym przypadku znaczenie. Zbigniew Jagiełło mówił również o odczuciach, z jakimi wiąże się pojęcie „polskiego banku”. Według niego, w świadomości wielu jeszcze osób bank zagraniczny ma lepsze konotacje. Zwrócił uwagę, że każde dobre przedsięwzięcie gospodarcze jest „kredytowalne”, czy będzie to robił bank X czy Y nie ma znaczenia. Banki w tej chwili „zabijają się” za udzieleniem dobrego kredytu, bo przedsięwzięć gospodarczych jest mało, brakuje wielkich projektów. Jagiełło ma nadzieję, że koło zamachowe w postaci PFR ruszy pełną parą w drugiej połowie roku. .

Polskie banki za granicą

Polski firmy wychodzą za granicę, a za nimi ruszają polskie banki. Zbigniew Jagiełło uważa, że brak wsparcie ze strony polskiej bankowości w ekspansji zagranicznych polskich firm był spowodowany tym, że polskich instytucji finansowych które byłyby na tyle silne, by asystować firmie za granicą, w zasadzie nie było. Zwrócił uwagę, że zagraniczne banki w Polsce powstawały zwykle krok po kroku, w sposób organiczny: szły za firmami działającymi w Polsce, otwierały tu biuro, tworzyły zespół ludzi, otwierały przedstawicielstwo, potem oddział, a na końcu kupowały bank.

Giełda z misją czy z dywidendą?

Ważne miejsce w na polskim rynku kapitałowym, także z punktu widzenia finansowania polskich przedsiębiorstw, zajmuje giełda. Czy nie istniej napięcie pomiędzy jej misją a faktem, że jest musi przynosić zysk akcjonariuszom? Według Zbigniewa Jagiełło, przekształcając GPW w spółkę notowaną na rynku, popełniono błąd. Uważa on, że na obecnym etapie rozwoju gospodarki, polska giełda powinna być infrastrukturą do matchowania (łączenia) popytu i podaży na rynku kapitałowym. Jarosław Grzywiński mówił, że w dojrzałych gospodarkach potrzebny jest zarówno sektor bankowy, rynek kapitałowy, jak i fundusze inwestycyjne czy private equty. Jaka powinna być giełdą, czy powinna być spółką dywidendową czy misyjną? Jak znaleźć złoty środek? Grzywiński uważa, że giełda jest elementem państwowotwórczym, sercem polskiej gospodarki. Giełda spełnia pewną misję i ma różne obowiązki, dotyczące na przykład edukacji finansowej. Powiedział, że GPW stara się powrócić do roli misyjnej, a skupianie się na tym, by GPW była jedynie spółką dywidendową, długofalowo może tylko przynieść szkody. Inwestycje w polskie spółki to dobre inwestycje, Polska ma potężne możliwości rozwoju, jest na ścieżce wzrostu gospodarczego, o stabilnym, uregulowanym systemie prawnym, z bardzo mocnym regulatorem rynku finansowego, uważa Piotr Osiecki. Widzi on olbrzymią przestrzeń do wzrostu wartości polskich firm, nie tylko z sektora finansowego. Według niego, im mocniejsza jest polska gospodarka, tym mocniejszy sektor finansowy.

Zbigniew Jagiełło uważa, że potrzebna jest zmiana ustawy o podatku od zysków kapitałowych. Podatek został wprowadzony 16 lat temu i od samego początku twierdzono, że wymaga on pewnej modyfikacji. Do tej pory tego nie zrobiono. To samo z podatkiem od aktywów bankowych, który - jak stwierdził - jest podatkiem antyinwestycjnym, zniechęca do podejmowania decyzji inwestycyjnych przez polskie firmy, ponieważ już na starcie z jego powodu koszt finansowania rośnie o 0,44 proc. brutto w skali roku. Jarosław Grzywiński uważa, że inwestorzy indywidualni powinni w szerszym zakresie wrócić na rynek kapitałowy. Pomogą w tym dwa przedsięwzięcia, które należałoby szybko przygotować: REITy, czyli fundusze nieruchomości, oraz obligatariat obywatelski. Według niego, paradoks rynku kapitałowego polega obecnie na tym , że inwestora instytucjonalnego łatwiej przekonać do inwestycji niż indywidualnego.