Partia La Republique en Marche prezydenta Emmanuela Macrona i koalicyjna partia MoDem zwyciężyły w niedzielę w wyborach parlamentarnych we Francji, zdobywając razem 400-468 miejsc w liczącym 577 miejsc Zgromadzeniu Narodowym - podał belgijski dziennik "Le Soir". Dziennik powołał się na dwie prognozy ośrodków badawczych.

Partia La Republique en Marche prezydenta Emmanuela Macrona i koalicyjna partia MoDem mają większość niewidzianą w Zgromadzeniu Narodowym od 1968 roku, gdy partia Charles'a de Gaulle'a zdobyła ponad 80 proc. miejsc. Większość bezwzględna to 289 mandatów.

We Francji obowiązuje większościowa ordynacja wyborcza, więc procentowe wyniki wyborów nie znajdują odzwierciedlenia w składzie parlamentu.

Wyborcy dali w niedzielę wyraźną większość partii prezydenta Emmanuela Macrona, La Republique en Marche (LREM) - ocenił po zakończeniu drugiej tury głosowania premier Francji Edouard Philippe.

Premier kierujący rządem, który Macron powołał w maju po swoim zwycięstwie w wyborach prezydenckich, oświadczył, że niska frekwencja, szacowana na 43 proc., nie jest dobra dla demokracji, ale tym bardziej zobowiązuje rząd do tego, by odnieść sukces. Zapewnił, że rząd jest "pełen pokory i determinacji".

Philippe powiedział także, że jest gotów pracować "ze wszystkimi ludźmi dobrej woli". Odnosząc się do różnorodności kandydatów wystawionych przez LREM, z których wielu stawia dopiero pierwsze kroki w polityce, premier oznajmił, że "stanowi to szansę dla Francji".

Szefowa Frontu Narodowego Marine Le Pen oświadczyła w niedzielę po zakończeniu II tury wyborów parlamentarnych we Francji, że niska frekwencja, szacowana na 43 proc., podważa mandat nowo wybranego Zgromadzenia Narodowego.

Według częściowych danych przekazanych przez MSW, na FN głosowało 10 proc. wyborców, co oznacza, że w ujęciu procentowym partia ta uplasowała się na trzecim miejscu za partią La Republique en Marche (LREM) prezydenta Emmanuela Macrona (41 proc.) i centroprawicowymi Republikanami (23 proc.).

Le Pen powiedziała, że choć Macron zdobył większość w parlamencie, jego plany "są mniejszością" w społeczeństwie, a FN będzie zwalczał reformy, jakie prezydent zamierza wprowadzić. Oceniła, że LREM z sojusznikami "broni interesów oligarchii".

Przywódca francuskich socjalistów Jean-Christophe Cambadelis ocenił w następstwie drugiej tury wyborów parlamentarnych we Francji, że upadek lewicy nie pozostawia wątpliwości, a pełnię władzy ma prezydent Emmanuel Macron i jego partia La Republique en Marche.

"Dziś wieczorem upadek Partii Socjalistycznej nie pozostawia żadnych wątpliwości. Prezydent Republiki ma pełnię władzy" - oznajmił Cambadelis. Poinformował, że podaje się do dymisji, a jego miejsce ma zająć "zbiorowe przywództwo".

"Triumf Macrona jest niepodważalny" - przyznał Cambadelis. Zaapelował, by jego ugrupowanie zasadniczo się zreformowało. "Lewica musi się radykalnie zmienić" - powiedział.

Według prognoz Partia Socjalistyczna i jej sojusznicy zdobyli 45 mandatów w liczącym 577 miejsc Zgromadzeniu Narodowym. Głosowało na nich 6 proc. wyborców - podało MSW po przeliczeniu 75 proc. oddanych głosów. W dotychczasowym Zgromadzeniu Narodowym Partia Socjalistyczna miała 280 mandatów, co pozwalało jej na samodzielne rządy.

PAP, Sek