"W ostatnim czasie projekcje cen ropy obejmujące horyzont kolejnych kilku lat opierały się na założeniu, że ubytki podaży – wskutek odroczenia projektów wydobywczych na złożach konwencjonalnych – będą istotne i wpłyną na wzrost cen ropy prawdopodobnie już w 2018 r. Niepewność dotyczyła jedynie skali ubytku i presji wzrostowej na ceny ropy. Taką perspektywę cen ropy przedstawiła w końcu ubiegłego roku Międzynarodowa Agencja Energii. Sądzę także, że porozumienie kartelu OPEC i Rosji o redukcji wydobycia było pomyślane jako pomost podtrzymujący ceny ropy do czasu pojawienia się presji rynkowej. Także w naszych scenariuszach cenowych jeszcze w końcu ubiegłego roku spodziewaliśmy się pojawienia rynkowej presji na wzrost cen" - pisze na swoim blogu główny ekonomista PKN Orlen dr. Adam Czyżewski.

Jak wskazuje ekonomista rozwój sytuacji na globalnym rynku ropy w drugim kwartale 2017 zakwestionował oczekiwania:

Kolejne informacje o rynku ropy wzmacniały tezę, że presji na wzrost cen ropy nie widać i ten stan może się utrzymać w horyzoncie wykraczającym poza rok 2018. Jako jego przyczynę, na pierwszym miejscu należy wymienić wydobycie ropy łupkowej (tight oil) w USA, które nadal rośnie bardzo dynamicznie. Na początku roku szacowano, że w 2017 r. będzie to wzrost o 0,4 mbd, a obecnie mówi się o przyroście rzędu 1,0 mb/d. Nadspodziewanie wysokie przyrosty podaży nie są jednak wynikiem wzrostu cen ropy lecz zaskakującej poprawa efektywności wydobycia. Co więcej oczekiwania dotyczące wydobycia w Stanach Zjednoczonych nadal rosną. Na przykład IHS Markit podniósł w końcu czerwca prognozę wzrostu wydobycia na 2018 r (od stycznia do grudnia) na 550 000 bd, z 300 000 bd prognozowanych w maju. Wzrost cen ropy, który nastąpił w oczekiwaniu na porozumienie ograniczające wydobycie przez OPEC i w paru miesiącach po decyzji, sprawił, że opłacalne stało się uwolnienie części amerykańskich zapasów, które zasiliły podaż. Do tego doszły i prawdopodobnie dojdą dalsze wzrosty wydobycia w Libii i Nigerii (krajach OPEC, które nie przystąpiły do porozumienia) oraz w pozostałych krajach eksportujących ropę, bo będą one zmuszone zwiększyć sprzedaż, by utrzymać strumienie przychodów w środowisku niskich cen.

Co dalej? Rynek obecnie dostrzega na horyzoncie kolejne cztery do sześciu kwartałów nadmiaru podaży ropy w stosunku do przyzwoicie wzrastającego popytu:

Argumentem na rzecz tej tezy jest reakcja cen ropy na przedłużenie porozumienia kartelu OPEC i Rosji o ograniczeniu wydobycia. Wzrost cen był tylko przejściowy i wygasł 25 maja, w dniu ogłoszenia porozumienia. W ocenie rynku skala łącznej redukcji wydobycia jest zbyt mała, by zrównoważyć wzrosty podaży poza OPEC.

Więcej informacji na blogu głównego ekonomisty PKN Orlen, dr Adama Czyżewskiego.