O ile wykorzystanie pieniędzy unijnych w krajowych programach operacyjnych wygląda nieźle, to w województwach jest źle. Już w tym roku możemy stracić część środków unijnych, które przepadają na województwa dolnośląskie i kujawsko-pomorskie. To ryzyko jeszcze wzrośnie w przyszłym roku i będzie dotyczyć większej liczby województw. Przy czym lenistwo samorządów może sprawić, że Polska dostanie mniej pieniędzy po 2020 r.

W perspektywie finansowej, przypadającej na lata 2014-2020, Polska ma otrzymać przeszło 300 mld zł jako wsparcie unijne. Te pieniądze zostały podzielone na programy operacyjne – 6 krajowych, zarządzanych przez instytucje rządowe, oraz 16 samorządowych, zarządzanych przez województwa. Z tymi ostatnimi jest – niestety – źle.

W poprzedniej perspektywie finansowej sytuacja wyglądała tak, że na analogicznym etapie realizacja programów operacyjnych, zarządzanych przez samorządy wojewódzkie, była dwukrotnie wyższa pod względem wydatków niż w programach krajowych. Teraz jest odwrotnie – wydatki w programach krajowych to 10 proc. zaplanowanych na nie kwoty, w programach operacyjnych – zaledwie 5 proc. – powiedział Jerzy Kwieciński, wiceminister rozwoju regionalnego.

Najgorzej jest pod tym względem w województwach podlaskim, lubelskim, warmińsko-mazurskim i świętokrzyskim, gdzie do tej pory wypłacono zaledwie 3 proc. kwot przypadających na program operacyjny. Dla porównania w najlepszym pod tym względem województwie opolskim jest to 11 proc.

Jest tak źle, że samorządy wojewódzkie poinformowały Komisję Europejską – do czego są zobowiązane – że w tym roku wykorzystają mniej środków niż wcześniej zaplanowały. Mało tego, pojawiło się ryzyko, że już w tym roku nasz kraj straci część środków unijnych.

Pewne zagrożenie dla zwrotu pieniędzy istnieje w przypadku województwa kujawsko-pomorskiego i dolnośląskiego – powiedział Kwieciński.

W ich przypadku mogą zadziałać reguły unijne. Chodzi o to, że jeśli program zostanie zatwierdzony, to najpóźniej po trzech latach muszą ruszyć zapisane w planie działania. Jeśli tych działań nie ma, Komisja Europejska może odebrać pieniądze.

Wydaje się, że z tym problemem sobie poradzimy w obu województwach, ale ryzyko kilkakrotnie rośnie w roku przyszłym, kiedy zaawansowanie wydatków powinno być już znacznie większe – powiedział Kwieciński.

Nie chciał powiedzieć, jakie kwoty możemy stracić, ale przyznał, że mogą być to dziesiątki, jeśli nie setki milionów złotych. Na dodatek, lenistwo samorządów może spowodować, że utracimy pieniądze w przyszłej perspektywie finansowej, zaczynającej się po 2020 roku.

Poziom wykorzystania środków mają wpływ na toczące się negocjacje na temat budżetu w przyszłej perspektywie – a więc po 2020. I te negocjacje mogą przez to zostać utrudnione – przyznał Kwieciński.

Jak powiedział, jest duże zainteresowanie środkami unijnymi, co widać po wnioskach o dofinansowanie. Wprawdzie w najgorszym pod tym względem województwie kujawsko-pomorskim wartość dofinansowania, o które proszą zainteresowani, to zaledwie 32 proc. całej kwoty, ale w kolejnych województwach jest to już 50 proc. Tyle jest w warmińsko-mazurskim, w lubelskim to 64 proc., w podlaskim – 73 proc., a w świętokrzyskim – 74 proc. Problem w tym, że urzędy marszałkowskie nie radzą sobie z rozpatrywaniem wniosków. Umów jest już znacznie mniej – zaledwie 20 proc. w woj. świętokrzyskim, 22 proc. w warmińsko-mazurskim, 24 proc. w podlaskim i 34 proc. w lubelskim. Co ciekawe, te samorządy niczego nie nauczyły się w poprzedniej perspektywie. Te same samorządy, które nie dawały sobie rady w latach 2007-2014, nie radzą sobie i teraz.

Przyczyny się nie zmieniły i zależy to od sprawności instytucjonalnej, a więc od instytucji i ludzi, którzy tam pracują. Nie można zrzucać na otoczenie, bo jest ono takie same dla wszystkich województw – powiedział Kwieciński.

Te cztery województwa, w których wykorzystanie środków unijnych jest najniższe, łączy fakt, że wszystkie mają marszałków z PSL. Z kolei w woj. dolnośląskim i kujawsko-pomorskim marszałkowie są z PO.

Kiedy wcześniej pojawiały się informacje, że samorządy wojewódzkie ociągają się z wykorzystaniem środków unijnych, aby utrudnić działanie rządowi Beaty Szydło, politycy PSL i PO protestowali. Jak widać jednak, nadal nie są w stanie efektywnie wykorzystywać środków unijnych. Na dodatek, jak powiedział Kwieciński, ich działania pogarszają pozycję Polski w negocjacjach na temat pieniędzy dla naszego kraju po 2020 r.