Ostatnia doba była dla nas tragiczna, wyjeżdżaliśmy 10 tys. razy; ale najtragiczniejsze jest to, że zginęło pięć osób w tym dwoje dzieci - harcerzy - mówił komendant główny PSP Leszek Suski, składając meldunek premier Beacie Szydło i szefowi MSWiA Mariuszowi Błaszczakowi

W sobotę w Komendzie Głównej Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie szef MSWiA Mariusz Błaszczak podczas telekonferencji odebrał meldunki dotyczące sytuacji w województwach dotkniętych nawałnicami. W telekonferencji, z Gdańska, wzięła też udział premier Beata Szydło.

Dzisiaj najważniejsze jest to, by zabezpieczyć wszystkich, którzy potrzebują pomocy, żeby dzieci wróciły bezpiecznie do rodzin, żeby rodzice mogli być spokojni - powiedziała w sobotę na spotkaniu w Wojewódzkim Zespole Zarządzania Kryzysowego w Gdańsku premier Beata Szydło.

W spotkaniu w Wojewódzkim Zespole Zarządzania Kryzysowego w Gdańsku wzięli udział między innymi przedstawiciele straży pożarnej, policji i wojska. W czasie spotkania przewidziano połączenie z ministrem Błaszczakiem oraz przedstawicielami władz innych województw, przez które także w nocy z piątku na sobotę przechodziły nawałnice.

Jesteśmy tu po to, żeby pomóc tym wszystkim, którzy tej pomocy potrzebują" - powiedziała otwierając spotkanie premier Beata Szydło. Zapowiedziała, że po posiedzeniu sztabu spotka się z mediami i poinformuje o "wyciągniętych w trakcie spotkania wniosków i podjętych działaniach.

Ale dzisiaj na pewno najważniejsze jest to, aby zabezpieczyć wszystkich tych, którzy tej pomocy potrzebują, żeby dzieci wróciły bezpiecznie do swoich rodzin, żeby rodzice, którzy mają w tej chwili swoje pociechy w różnych miejscach w Polsce na wypoczynku wakacyjnym mogli być spokojni (...). A więc też apel do wszystkich organizatorów wypoczynku letniego dla dzieci i młodzieży, aby zwracali uwagę na to, w jakich warunkach te dzieci przebywają, jakie warunki pogodowe w najbliższych godzinach będą miały miejsce - powiedziała też premier

Ostatnia doba była dla nas tragiczna, wyjeżdżaliśmy 10 tys. razy, udział w zdarzeniach brało prawie 28 tys. strażaków, 4 tys. samochodów. Ale najtragiczniejsze jest to (...), że zginęli ludzie - zginęło pięć osób w tym dwoje dzieci, dwoje harcerzy, zginęli w Borach Tucholskich - mówił, składając meldunek jako pierwszy, towarzyszący Błaszczakowi gen. brygadier Leszek Suski, komendant główny Państwowej Straży Pożarnej.

Według niego generalnie największe zagrożenie tej nocy występowało w województwie pomorskim, dolnośląskim, śląskim, kujawsko-pomorskim, a w województwie łódzkim "było to jakby zakończenie działań z czwartku".

SzSz PAP