Informacje

Pracownicy pilnie poszukiwani

br

  • 25 października 2017
  • 17:00
  • 6
  • Tagi: biznes finanse inflacja makroekonomia PKO BP płaca praca RPP rynek pracy stopy procentowe strefa euro waluty wynagrodzenia
  • Powiększ tekst

Deficyt podaży pracy jest najpoważniejszym ryzykiem dla polskiej gospodarki – ocenia Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP. Mimom napływu imigrantów i rosnącej aktywności zawodowej nierównowaga na rynku pracy będzie narastać – piszą w kwartalniku ekonomicznym analitycy banku.

Popyt na pracę rośnie mocniej niż podaż pracy i to z uwzględnieniem rosnącej liczby emigrantów z Ukrainy. Nie zauważamy zjawiska jakim jest poszukiwanie lepiej płatnej pracy i może być tak, że program 500 plus powoduje, że gospodarstwa, które korzystają z tego programu nie naciskają na podwyżki – uważa Bujak.

I dodał, że ryzyko krajowe to występujący deficyt podaży pracy, który z każdym kwartałem i rokiem będzie problemem dla utrzymania wzrostu gospodarczego w Polsce. Jego zdaniem presja płacowa rośnie, ale rośnie słabiej niż w innych regionach. Jak twierdzą ekonomiści banku, „w III kwartale narastały napięcia na rynku pracy generowane przez dalszy wzrost popytu pracowników zestawiony z ograniczeniami podażowymi”. 

Nie zgadzamy się z tezą S&P, że nasza gospodarka się przegrzewa. Polska gospodarka, jeśli chodzi o rynek pracy, jest najmniej przegrzana w tej części Europy, a nie ma innych przyczyn, które wskazywałyby na nierównowagi – dodał główny ekonomista PKO BP.

Jak dodają analitycy w swojej bieżącej prognozie, dynamika płac jest w wyraźnym trendzie wzrostowym, potencjał do migracji z Białorusi i Ukrainy powoli się wyczerpuje, wyższe płace zachęcają do wejścia na rynek pracy osoby zawodowo nieaktywne. Jednak już w średnim terminie zwracają uwagę na to, że brak rąk do pracy staje się dla przedsiębiorców dotkliwą przeszkodą. Firmy zaczynają powstrzymywać się od przyjmowania nowych zamówień, a żądania płacowe w większym stopniu zaczną wpływać na ceny towarów i usług.

Jak ocenia Marta Petka-Zagajewska, kierownik zespołu analiz makroekonomicznych PKO BP, wraz ze wzrostem odsetka firm, które mówią o tym, że brakuje rąk do pracy pojawiają się firmy, które rezygnują z zamówień, bo nie mogą ich wykonać, właśnie z tego powodu. „Miękkie” sygnały wskazują, że w niektórych branżach (np. budownictwo, część branż przetwórczych) brak pracowników jest na tyle dotkliwy, że firmy powstrzymują się od powiększania portfela zamówień”.

Analitycy banku szacują, że spadek bezrobocia i wzrost zatrudnienia będą stopniowo spowalniać, a nominalna dynamika płac w gospodarce przyspieszy na koniec tego roku do ok. 7 proc. w ujęciu rocznym (w sektorze przedsiębiorstw do ok. 8 proc.), a w przyszłym roku będzie dalej rosnąć (powyżej ścieżki NBP). Zgodnie z prognozami ekonomistów PKO BP stopa bezrobocia rejestrowanego wyniesie w tym roku 7,1 proc., aby w przyszłym roku spaść do 6,5 proc.

Będzie się utrzymywał trend wzrostu wynagrodzeń, co przełoży się na przyspieszającą inflację. Jest silny popyt i on będzie rósł, koszty produkcji przedsiębiorcy będą przekładać na odbiorców towarów - dodała ekonomistka PKO BP.

Ekonomiści banku prognozują, że inflacja w 2017 r. wyniesie 1,7 proc., a w 2018 r. osiągnie 2,5 proc.

Prognozujemy, że do listopada br. inflacja CPI utrzyma się na poziomie zbliżonym do 2,2 proc., aby na przełomie roku wyraźnie spowolnić za sprawą efektu wysokiej bazy – czytamy w kwartalniku ekonomicznym banku.

Jak dodał Bujak, jeżeli wskaźnik inflacji CPI znajdzie się w II połowie przyszłego roku powyżej 2,5 proc., a cena euro wyniesie 4,30 zł wtedy w RPP znajdzie się większość, która będzie za podwyżkami stóp procentowych.

Naszym zdaniem można spodziewać się podwyżki stóp procentowych przed końcem 2018 r. - dodał Bujak.

I jak ocenia, stopy procentowe, powinny wzrosnąć do końca 2019 r. o 75 pb., co będzie miało pozytywny wpływ na gospodarkę. Przewidujemy, że będą to 3 podwyżki o 25 pb. każda.

Podwyżki stóp NBP w umiarkowanej skali i w umiarkowanym tempie (75pb do końca 2019 r.) pozytywnie wpłyną na pozycję kapitałową banków w Polsce i umożliwią mocniejszy wzrost akcji kredytowej. Koszt kredytów nie będzie dużo wyższy. Jednocześnie wzrośnie oprocentowanie depozytów, co będzie miało pozytywny wpływ na krajowe oszczędności, których wzrost jest niezbędny, aby utrzymać zrównoważony wzrost gospodarczy w Polsce w średnim i długim terminie – uważa główny ekonomista PKO BP.

Prognozy ekonomistów banku wskazują na wzrost PKBIII kw. tego roku na poziomie 4,5 proc. Ich zdaniem, kulminacja ożywienia koniunktury w Polsce przypadnie na drugą połowę 2017 r. i pierwszą 2018 r.. „Głównym motorem napędowym wzrostu gospodarczego będzie popyt wewnętrzny – wciąż silna konsumpcja prywatna i coraz silniej rosnące inwestycje.”

III kw. weszliśmy w szczyt ożywienia koniunktury, pozostajemy na szczycie cyklicznego ożywienia gospodarczego i powinna pozostać na nim dłużej niż inne kraje naszego regionu - twierdzi Bujak.

Tegoroczny wzrost PKB – według prognoz analityków banku – wyniesie 4,2 proc. Na rok 2018 przewidują wzrost gospodarczy w wysokości 4,3 proc.

Trend wzrostowy w gospodarce zostanie utrzymany. Już nie będzie tak dynamiczny, ale jednak utrzyma się – ocenia główny ekonomista banku.

I dodaje, że w II połowie roku dynamika konsumpcji wyniesie ok. 5 proc.

Analitycy PKO BP oceniają, że w III kw. 2017 r. rozpoczęło się ożywienie na rynku inwestycji, która – według nich – będzie się umacniać w kolejnych kwartałach. To z kolei przyczyni się do zmiany struktury PKB właśnie w kierunku inwestycji.

Tempo wzrostu konsumpcji prywatnej będzie nieznacznie wyhamowywać od początku 2018 r. odzwierciedlając wyższą inflację i wygasający efekt impulsów fiskalnych – napisali w kwartalniku ekonomicznym analitycy PKO BP.

Komentując sytuację zewnętrzną, główny ekonomista banku za główne ryzyko dla strefy euro wskazuje sytuację polityczną.

Nadchodzące wybory we Włoszech i związana z nimi niepewność, niosą ze sobą ryzyko dla strefy euro. I to ryzyko jest dużo większe niż w przypadku wyborów we Francji. Do tego można dołożyć nieklarowną sytuację w Niemczech. Relatywnie małe jest wystąpienie zjawisk kryzysowych w Niemczech – uważa Piotr Bujak.

Komentarze