Informacje

autor: fot. Wikimedia Commons
autor: fot. Wikimedia Commons

Xi Jinping potężniejszy niż przewodniczący Mao

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 26 października 2017
  • 07:18
  • 0
  • Tagi: Chiny gazeta gospodarka historia Polityka Xi Jinping
  • Powiększ tekst

Chiński przywódca Xi Jinping podczas XIX zjazdu Komunistycznej Partii Chin wywalczył uprawnienia i większą władzę niż posiadał założyciel komunistycznych Chin Mao Zedong - uważają komentatorzy i eksperci cytowani w środę w amerykańskich mediach.

Korespondent dziennika „The New York Times” Chris Buckley napisał w środę, że 64-letni Xi stał się niekwestionowaną wyrocznią ideologiczną i przywódcą bez żadnego wyraźnego następcy. Podczas zjazdu chiński przywódca osiągnął eksponowaną pozycję na miarę Mao Zedonga, założyciela Chińskiej Republiki Ludowej a „jego ideologia została wpisana w chińską konstytucję” - stwierdził Buckley.

Korespondent NYT odnotowuje, że do tej pory członkowie elitarnego Stałego Komitetu Biura Politycznego „rządzili na zasadzie konsensusu, jak rada dyrektorów wielkiej korporacji”.

Natomiast „uroczystość zakończenia zjazdu była - jak pisze Buckley - pokazem władzy skupionej przez Xi Jinpinga podczas pięciu lat rządów”. „Żaden z nowych członków Stałego Komitetu Biura Politycznego nie może być uznany za równorzędnego, czy też za potencjalnego rywala obecnego prezydenta Chin. (…) Pan Xi po wyrecytowaniu nazwisk pozostałych 6 członków Stałego Komitetu, mimochodem dodał: + więcej o nich możecie się dowiedzieć z mediów+” - zauważył Buckley.

W podobnym tonie wypowiadają się Chan Hun Want i Jeremy Pager w portalu internetowym konserwatywnego dziennika „The Wall Street Journal”. Podkreślają, że Xi „może obecnie prowadzić politykę i podejmować decyzje personalne bez żadnego sprzeciwu, co oznacza koniec kolektywnego sprawowania władzy w Chinach”. „Pan Xi kalkuluje, że rządy silnej ręki ułatwią Chinom dołączenie do grona bogatych potęg świata i zwiększy globalne znaczenie Chin. Pierwszym sprawdzianem tych rachub będzie zbliżająca się wizyta prezydenta Trumpa w Chinach” - argumentują dziennikarze „The Wall Street Journal”.

Zdaniem cytowanego w portalu WSJ chińskiego historyka i komentatora politycznego Zhanga Lifana „takie skupienie całej władzy w rękach prezydenta Xi stwarza niebezpieczeństwo, że nikt nie odważy się powiedzieć mu prawdy”.-

Zdaniem dziennikarza tygodnika Time Charliego Cambella, brak potencjalnego następcy obecnego prezydenta Chin wśród członków Stałego Komitetu Biura Politycznego KPCh jest „sygnałem, że Xi Jinping zamierza zabiegać o wybór na bezprecedensową trzecią kadencję podczas XX zjazdu KPCh, który ma być zorganizowany w roku 2022”.

Zrywając z tradycją wyznaczenia swojego następcy Xi „umieszcza +tarczę strzelniczą+ na swoich plecach i ryzykuje odwet ze strony innych ambitnych polityków”. „Decydując się na takie ryzyko chiński przywódca pokazał, że w większym stopniu przypomina Mao Zedonga niż pierwotnie myśleliśmy. Demonstruje swoją władzę obalając instytucje” - ostrzega specjalizujące się w problematyce chińskiej prof. Susan L. Shirk z uniwersytetu stanu Kalifornia w San Diego.

Xi chce wokół siebie zespołu, który będzie realizował jego wizję” - podkreśla Evan S. Medeiros doradca ds. azjatyckich Narodowej Rady Bezpieczeństwa byłego demokratycznego prezydenta Baracka Obamy.

W rezultacie tego widocznego wzrostu autokratycznych tendencji na szczytach władzy w Pekinie - jak argumentują Chun Hang Wang i Jeremy Pager - „przyszłość 1,4 miliarda ludzi, drugiej największej gospodarki świata i coraz bardziej znaczącej potęgi militarnej znajduje się w rękach jednego człowieka”.

PAP/ as/

Komentarze