Informacje

Zakaz handlu nie taki straszny

Rafał Zaza

  • 14 stycznia 2018
  • 18:21
  • 8
  • Tagi: biznes handel praca zakaz
  • Powiększ tekst

Stracę ludzie pracę czy nie stracę? To pytanie zadaje sobie z pewnością wielu obserwatorów życia gospodarczego pracowników sklepów. Niektóre sieci uspokajają deklarując, że zakaz nie pogorszy sytuacji ani klientów, ani pracowników

Zakaz handlu w niedzielę stał się faktem. W tym i w przyszłym miesiącu zrobimy jeszcze zakupy zupełnie swobodnie. Pierwsza niedziela bez handlu przypadnie dopiero w marcu. Najpierw będzie ich dwie w miesiącu, a potem stopniowo przybywać coraz więcej. Kluczowe jest tu określenie – „stopniowo”.

Dopiero od przyszłego roku będziemy mogli kupować w jedną niedzielę w miesiącu, po dwóch latach już w żadną, z wyjątkiem tych przedświątecznych. W całym 2018 r. będzie jeszcze 29 niedziel handlowych. Takie stopniowe wprowadzanie ograniczeń daje realną szansę na to, że cała operacja nie dotknie boleśnie konsumentów, a także nie wpłynie niekorzystnie na gospodarkę.

Kiedy zaczęto mówić o zakazie, największe obawy budziło to, że wielu sprzedawców i innych pracowników sektora handlowego straci pracę. Alarm podnieśli eksperci, burzyła się opozycja. Pisano, że mniejsza liczba godzin wpłynie na wysokość płac. Powoływano się na przykład Węgier, które wprowadziły zakaz handlu w niedzielę w 2015 r. a po roku się z niego wycofały. Tam, jednak nie obowiązywał on małych sklepów, które jako jedyne zyskały na zmianach zwiększając swoje obroty o 5,6 proc. Jednak społeczeństwo nie było zadowolone uznając, że nie rolą rządu jest decydowanie o tym, jak mają spędzać wolne od pracy dni. Na dodatek, wynagrodzenia pracowników zmniejszyły się, gdyż odpadły im m.in. 50 proc. dodatki za pracę w niedzielę. W pierwszych kilku miesiącach straciło też zatrudnienie prawie 2,5 tys. osób.

Polska to jednak nie Węgry

Jak czytamy na stronach PulsHR.pl, czarny scenariusz wcale nie musi powtórzyć się w Polsce. Niektóre sieci już informują oficjalnie, że nie przewidują zwolnień pracowników, np. sklepy Netto. Tam nie będzie też wydłużania godzin pracy w inne dni. Lidl Polska również wypowiada się w spokojnych tonach. Sieć ta otwiera nowe placówki, więc potrzebuje dużej liczby pracowników. Chwali się, że stosunkowo wysokie płace, jakie gwarantuje zatrudnionej kadrze, nie spadną.

Co z pozostałymi? Te komentować sytuacji chyba nie chcą albo jeszcze przyglądają się, co będzie i jak pozycjonować swój biznes. Natomiast stacje paliw już zacierają ręce. Ich zakaz handlu w niedziele nie obowiązuje. Wiele zamierza więc rozszerzyć asortyment i np. wypiekać u siebie świeże bułeczki. Tankując auto przy okazji zaopatrzymy się tam nie tylko w warzywa, nabiał, jajka, ryby czy oleje, ale także w towar bardziej luksusowy - skorupiaki i mięczaki itp. Orlen już planuje zmiany w statucie umożliwiające handel na większą skalę. Zamiast do galerii, Polacy udadzą się więc rodzinnie po ropę, czy benzynę, wypiją przy tym kawę i zjedzą hot doga w istniejących już przy stacjach paliw barkach. A przy okazji kupią skarpetki, sandały, jedzenie itp.

Komentarze