Informacje

Michel Barnier, główny negocjator UE ws. Brexitu / autor: fot. PAP / EPA /NEIL HALL
Michel Barnier, główny negocjator UE ws. Brexitu / autor: fot. PAP / EPA /NEIL HALL

Co z tym Brexitem?

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 5 lutego 2018
  • 20:17
  • 0
  • Tagi: Brexit Londyn Michel Barnier polityka Theresa May UE Unia Europejska
  • Powiększ tekst

Główny negocjator Unii Europejskiej w sprawie Brexitu Michel Barnier ostrzegł w poniedziałek brytyjski rząd, że „nadszedł czas na dokonanie wyborów”, dotyczących przyszłości relacji Wielkiej Brytanii ze Wspólnotą. „Potrzebujemy jasności” - zaznaczył.

Polityk spotkał się w poniedziałek w Londynie z brytyjską premier Theresą May i ministrem ds. wyjścia z Unii Europejskiej Davidem Davisem. Ich rozmowy poprzedziły wtorkowe wznowienie negocjacji na poziomie urzędników obu stron, a także zaplanowane na środę i czwartek rozmowy wewnątrz brytyjskiego rządu dotyczące preferowanego politycznego wyniku rokowań o przyszłych stosunkach Wielkiej Brytanii z UE.

Jedyne co mogę powiedzieć to, że bez unii celnej i poza wspólnym rynkiem (UE) nie da się uniknąć ograniczeń w handlu dobrami i usługami” - powiedział Barnier.

Zasugerował tym samym trudność w znalezieniu porozumienia, które pozwoli na zachowanie obecnego stanu braku granicy pomiędzy Irlandią a wchodzącą w skład Wielkiej Brytanii Irlandią Północną.

Główny negocjator UE wykluczył także możliwość jakichkolwiek odstępstw od stanu prawnego UE w liczącym ok. dwóch lat okresie przejściowym pomiędzy datą wyjścia Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty a wejściem w życie nowych ustaleń, dotyczących przyszłych relacji pomiędzy stronami. „W tym okresie wszyscy muszą grać według tych samych zasad” - zaznaczył Barnier.

Dyplomata podkreślił, że dla polityków w Londynie „nadszedł czas na dokonanie wyborów”, a unijni negocjatorzy „potrzebują większej jasności dotyczącej brytyjskich propozycji”.

Z kolei Davis powtórzył, że Wielka Brytania liczy na wypracowanie rozbudowanej umowy o wolnym handlu i porozumienia celnego, które pozwoli na handel przy minimalnych ograniczeniach regulacyjno-prawnych. Zastrzegł przy tym, że brytyjski rząd chce uzyskać prawo samodzielnego wypracowywania porozumień w krajami trzecimi, co jest niemożliwe do pogodzenia z członkostwem w unii celnej i wspólnym rynku UE.

Davis wyraził również przekonanie, że obie strony w najbliższych tygodniach dojdą do porozumienia w sprawie okresu przejściowego, co pozwoliłoby na podjęcie ostatecznej decyzji dotyczącej tego tematu podczas szczytu Rady Europejskiej 13 marca.

Pomimo głębokich podziałów w rządzącej Partii Konserwatywnej w tej sprawie, w poniedziałek rzecznik premier May jednoznacznie zapowiedział, że Wielka Brytania planuje opuścić unię celną UE.

W niedzielę minister spraw wewnętrznych Amber Rudd, która w referendum z 2016 roku zagłosowała za dalszym członkostwem Wielkiej Brytanii w UE, opowiadała się za utrzymaniem jakiejś formy współpracy celnej z UE, podczas gdy wiceminister mieszkalnictwa, planowania i samorządu lokalnego Dominic Raab wykluczał takie rozwiązanie.

The Times” zasugerował w poniedziałek, że Downing Street może rozważać kompromisowe rozwiązanie w formie ograniczonego czasowo przedłużenia pewnych elementów unii celnej: opuszczając ją wraz z wyjściem z UE, ale zachowując niektóre z ustaleń na okres potrzebny do przystosowania się do nowej sytuacji.

Wielka Brytania rozpoczęła proces wyjścia z UE 29 marca 2017 roku i powinna opuścić Wspólnotę do 29 marca 2019 roku. Według rządowych planów, następnie zachowa obecne warunki członkostwa - poza prawem głosu - w ramach tzw. okresu przejściowego, który potrwa od 21 do 27 miesięcy, kończąc się najpóźniej w czerwcu 2021 roku.

Agencja Reutera zaznaczyła, że w razie braku porozumienia, które według Komisji Europejskiej powinno zostać osiągnięte najpóźniej do października br., Wielkiej Brytanii grozi chaotyczne wyjście z Unii Europejskiej; może m.in. zagrozić procesowi pokojowemu w Irlandii Północnej, podkopać pozycję Londynu jako światowego centrum finansowego i znacząco osłabić brytyjską gospodarkę.

Z Londynu Jakub Krupa (PAP), sek

Komentarze