Informacje

Spółdzielnie będą budować tanie mieszkania

Ewa Wesołowska

Ewa Wesołowska

Dziennikarka tygodnika Sieci

  • 16 kwietnia 2018
  • 16:14
  • 3
  • Tagi: BGK mieszkania. spóldzielnie wynajem
  • Powiększ tekst

Na każdym metrze deweloperzy w Warszawie zarabiają co najmniej 1,6 -1,7 tys. zł - mówi Jerzy Jankowski, prezes Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP

W ubiegłym roku spółdzielnie mieszkaniowe oddały do użytku tylko 2,3 tys. mieszkań, podczas gdy deweloperzy prawie 100 tys. Dlaczego spółdzielnie wolą sprzedawać grunty deweloperom niż budować nowe domy?

Jerzy Jankowski: Bo do tej pory nie mieliśmy za co budować. Spółdzielcy, w większości ludzie starsi, nie zgadzali się na zaciąganie kredytów na budowę. Wyjątek stanowi kilka spółdzielni, które zdecydowały się budować w systemie deweloperskim. Ale z ideą spółdzielczości, której celem jest stawianie tanich mieszkań to nie miało nic wspólnego. Teraz to się zmieni.

To znaczy?

J.J:W sierpniu ubiegłego roku weszła w życie ustawa, która umożliwia spółdzielniom zaciąganie preferencyjnych kredytów z Banku Gospodarstwa Krajowego oprocentowanego rocznie na 1,8 proc. To jeden z elementów rządowego programu wsparcia gospodarki mieszkaniowej. Te kredyty umożliwią nam budowę tanich mieszkań lokatorskich na własnych gruntach. Zainteresowanie jest ogromne: jesteśmy właśnie po pierwszym spotkaniu informacyjnym z przedstawicielami BGK i spółdzielniami z województwa mazowieckiego. Następne będą kolejno w Toruniu, Wrocławiu, Krakowie. Potem w całej Polsce. Np. jedna ze spółdzielni zrzeszona w ZRSM RP opracowała projekt budowy 600 lokatorskich mieszkań. Z kalkulacji wynika, że jesteśmy w stanie wybudować metr kwadratowy za 3-3,5 tys. zł, a np. poza dużymi aglomeracjami nawet za 2,5 tys. zł. Co więcej, spółdzielca będzie płacił miesięcznie nie więcej niż 700-800 zł czynszu, z czego spłata kredytu nie przekroczy 400-500 zł. Opłata za administrowanie nie powinna przekroczyć 3 – 3,5 zł za metr kwadratowy.

Więc możecie być tańsi niż deweloperzy, których rząd stara się ściągnąć do programu Mieszkanie Plus. Jakim cudem?

J.J:Bo nie będziemy na budowie zarabiać. Nie wolno nam tego robić, gdyż zabrania nam tego ustawa o niektórych formach popierania budownictwa mieszkaniowego. Ta sama, dzięki której możemy wziąć kredyt z BGK.

Czym to się różni od programu Mieszkanie Plus?

J.J:Na przykład tym, że lokator nigdy nie zostanie właścicielem mieszkania. Poza tym dla nas nie liczy się zdolność kredytowa czy liczba dzieci przyszłych lokatorów – spółdzielców. To oznacza, że udział w spółdzielni może dostać też signiel czy osoba, która pracuje na umowę zlecenie. Nie będzie też żadnych punków dodatkowych.

To jakie będą zasady naboru?

J.J:Np. kolejność wpłat. Osoby, które w pierwszej kolejności wpłacą 20 proc. wkładu spółdzielczego , będą pierwsi w kolejce do nowych mieszkań.

Przypomina mi to trochę system, który funkcjonował w PRL: ludzie wpłacali wkład do spółdzielni a potem czekali latami na mieszkanie.

J.J:To zupełnie inny system. Przede wszystkim nie będzie wspólnego worka jak w PRL-u. Każda spółdzielnia napisze swój biznesplan, robi projekt, wystąpi o kredyt. Potem sama zarządza budynkami, terenem wspólnym. Na pewno nie będzie tak, że spółdzielnia nazbiera wkładów dwa razy więcej niż będzie w stanie wybudować mieszkań. Ma to kontrolować m.in. BGK. Powiem też więcej, jeżeli ktoś zechce się wycofać, to dostanie swój wkład spółdzielczy zrewaloryzowany o wartość inflacji. Czyli jeśli ktoś np. po 10 latach już jako spółdzielca-lokator odziedziczy np. mieszkanie po dziadku, to spółdzielnia zwróci mu zrewaloryzowany wkład a także zrewaloryzowaną część kredytu, którą spłacił w czynszu.

Brzmi bardzo dobrze, tylko że skąd na to spółdzielnie wezmą pieniądze, jeżeli nie będą zarabiały na sprzedaży mieszkań i oferują tak niskie czynsze?

J.J:Jeśli uruchomimy tę maszynę to będziemy działać jak spółdzielnie w Niemczech czy Szwecji, utrzymując się z wynajmu długookresowego. Przecież każdy nowy lokator-spółdzielca będzie musiał wpłacić 20 proc. wkładu. Poza tym spółdzielczość ma bardzo duże doświadczenie w administrowaniu. W Polsce naprawdę można budować znacznie taniej niż robią to deweloperzy. Czy pani wie, że w Warszawie na metrze kwadratowym zarabiają oni po 1,6 – 1,7 tys. zł? Chcemy to zmienić.

Komentarze