Informacje

GAZETA BANKOWA: Totalna Strefa Specjalna

Gazeta Bankowa

Gazeta Bankowa

Najstarszy magazyn ekonomiczny w Polsce.

  • 16 maja 2018
  • 20:57
  • 4
  • Tagi: bezrobocie biznes firmy Gazeta Bankowa gospodarka kapitał miejsca pracy prawo specjalne strefy ekonomiczne SSE
  • Powiększ tekst

Koncepcja nadania całemu terytorium Polski statusu jednej, wielkiej specjalnej strefy ekonomicznej ma nie tylko stymulować równomierny rozwój kraju, ale przede wszystkim zachęcić nasze małe i średnie firmy do inwestycji - stwierdza Ewa Wesołowska w „Gazecie Bankowej”

Ma to być swoistego rodzaju antidotum na obecnie działające Specjalne Strefy Ekonomiczne, w których ok. 80 proc. działających przedsiębiorstw ma kapitał zagraniczny. To właśnie w tzw. rajach podatkowych zainwestowały takie potęgi, jak Volkswagen, LG, Fiat Auto Poland, General Motors, czy Michelin. Wszystkie otrzymały zwolnienia i ulgi podatkowe, pomoc w załatwieniu formalności, a co najważniejsze, dostęp do wykwalifikowanej i taniej siły roboczej.

To dobrze, że tak się stało, bo w połowie lat 90., gdy powstawały pierwsze SSE kluczową sprawą dla rozruszania gospodarki było przyciągnięcie zagranicznego kapitału (polskiego nie było) i stworzenie jak najwięcej miejsc pracy. Przypomnijmy, że tuż po transformacji ustrojowej, średnia stopa bezrobocia sięgała 18–20 proc., a były rejony, że przekraczała 40 proc. Dużo by można pisać o tym, jak zagraniczne korporacje wpłynęły na poprawę wydajności i efektywność pracy, jak przyczyniały się do wzrostu jakości produktów itd.

Ale czasy się zmieniły. Po ponad 20 latach (pierwsza SSE powstała w Mielcu w 1995 r.) jest coraz bardziej oczywiste, że utrzymywanie lokalnych „rajów podatkowych” mija się z celem. Przede wszystkim nie sprzyja to idei równomiernego rozwoju kraju, a poza tym jest swoistym wypaczeniem zasad wolnej konkurencji. Bo jak mogą małe i średnie lokalne firmy, które nie mają ulg podatkowych konkurować z dużymi koncernami, otrzymującymi od państwa wsparcie? Nie mogą. W efekcie wielu drobnych przedsiębiorców wypadło z rynku, część najbardziej przedsiębiorczych średniaków przeniosło swoje siedziby i zakłady do SSE. Nie wszystkich na to było stać, bo przypomnijmy, że minimalna wartość nakładów inwestycyjnych w SSE to 100 tys. euro, a udział środków własnych przedsiębiorcy musi stanowić co najmniej 25 proc całkowitych kosztów kwalifikowanych inwestycji.

W efekcie opustoszały i podupadły małe i średnie miasta. Po pierwsze dlatego, że znacząco spadły ich wpływy z podatków (lokalnych, od nieruchomości z podatków dochodowych do firm). Po drugie, zanotowały one wielką falę migracji ludzi młodych, którzy w poszukiwaniu pracy i wyższych wynagrodzeń przenosili się do dużych miast. Bo, nie oszukujmy się, większość firm działających w strefach zwykle płaciły pensje minimalne, wstrzymując przez lata wzrost płac i zwiększając różnice majątkowe oraz dochodowe między aglomeracjami i tzw. prowincją.

Potwierdza to raport podsumowujący wpływ SSE na polską gospodarkę przygotowany przez zespół ekonomistów i socjologów z Akademii Leona Koźmińskiego. Wynika z niego, że w latach 2004–2014 SSE miały znikomy wpływ na spadek lokalnego bezrobocia i wynagrodzenia. W gminach z wolnymi strefami udział zarejestrowanych bezrobotnych spadł o 5,9 pp., czyli dokładnie o tyle samo, co w badanych gminach bez SSE.

Nie da się natomiast ukryć, że firmy działające w strefach zarobiły krocie na sprzedaży swoich towarów, zwłaszcza za granicę. A warto zauważyć, że ponad 70-proc. udział w polskim eksporcie mają firmy z kapitałem zagranicznym. Autorzy raportu nazywają to efektem spijania śmietanki. Ich zdaniem poprawa sytuacji ekonomicznej w gminach/miastach ze SSE wynika wyłącznie z wewnętrznego potencjału tych obszarów. „Identyczna poprawa sytuacji w zakresie redukcji bezrobocia wystąpiłaby również w przypadku braku SSE na ich terenie” – czytamy w raporcie. Zmiana systemu działania systemu SSE jest więc konieczna.

Cały tekst o SSE w Polsce oraz więcej informacji i komentarzy o polskiej gospodarce i sektorze finansowym znajdziesz w bieżącym wydaniu „Gazety Bankowej” do kupienia w kioskach i salonach prasowych

Gazeta Bankowa” dostępna jest także jako e-wydanie, także na iOS i Android – szczegóły na http://www.gb.pl/e-wydanie-gb.html

Komentarze