Informacje

autor: fot. Wikimedia Commons
autor: fot. Wikimedia Commons

Amber Gold: Brak kontroli przez nadmiar pracy skarbówki

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 4 lipca 2018
  • 13:14
  • 0
  • Tagi: afera Amber Gold Finanse gospodarka korupcja Polityka Prawo
  • Powiększ tekst

Nie wiem czemu b. dyrektor UKS Małgorzata Bogumił odwołała wspólną realizacje z ABW, byłem zaskoczony tą decyzją; wskazane było wspólne zabezpieczenie dokumentacji Amber Gold - zeznał w środę przed komisją śledczą b. wiceszef Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku Artur Korzeniewski.

Sejmowa komisja śledcza ds. Amber Gold w środę kontynuuje przesłuchania gdańskich urzędników skarbowych, najpierw zeznania złożył Korzeniewski. Po południu zeznawać będzie dyrektor Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku Małgorzata Bogumił.

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann (PiS) pytała Korzeniewskiego, kiedy dowiedział się o spółce Amber Gold. Świadek odpowiedział, że dowiedział się o niej 4 czerwca 2012 r. na szkoleniu Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w obecności ówczesnego dyrektora gdańskiej delegatury Adama Gruszki.

B. urzędnik przyznał, że przedmiotem spotkania było ustalenie zakresu współpracy. „Kierownictwo UKS deklarowało przeprowadzenie analiz wobec Amber Gold i spółek kapitałowo, osobowo związanych z panem Marcinem P. w zakresie ewentualnych uszczupleń podatkowych” - mówił Korzeniewski.

Przyznał, że w tamtym czasie „zaczęliśmy uzgadniać kwestie dotyczące wspólnej realizacji, czyli czynności procesowych”. Dodał, że w dalszej części spotkań uzgadniane było przekazywanie informacji z postępowań kontrolnych do prokuratury. Uzgadniana była również treść żądania prokuratura o wszczęcie postępowania w Amber Gold i spółkach związanych z nim kapitałowo i osobowo oraz o tym, jakie dokumenty trzeba zabezpieczyć w czasie przeszukania.

Świadek zeznał, że do 8 sierpnia 2012 r. było ustalone z ABW, że będzie wspólne wejście na przeszukanie. Tego dnia jednak, jak mówił, „na pół godziny przed wyjazdem do ABW z drugą panią wicedyrektor, dostałem od pani dyrektor (Małgorzaty Bogumił) dyspozycję, że nie będziemy wchodzili na czynności realizacyjne z ABW”.

Korzeniewski przyznał, że był zaskoczony decyzją ówczesnej dyrektor i nie wiedział czemu współpraca została odwołana. Jak mówił, już wcześniej miał wątpliwości, czy będą prowadzone czynności realizacyjne.

Wiceprzewodniczący komisji Jarosław Krajewski (PiS) pytał, czy z punktu widzenia „ekonomiki” postępowania i skuteczności działań wskazane było zabezpieczenie dokumentacji w skoordynowanej akcji ABWUKS.

Odpowiedź brzmi tak, dlatego że najważniejszym dokumentem w postępowaniu kontrolnym niestety są dokumenty księgowe. Mówię niestety, bo czasami bardzo trudno o nie, dlatego m.in. było ważne, żeby prokuratura zażądała wszczęcia postępowania kontrolnego przez UKS, dlatego, że w normalnych warunkach wszczynając postępowanie kontrolne np. w Amber Gold musielibyśmy zawiadomić podatnika, wysłać zawiadomienie z siedmiodniowym terminem” - zeznał świadek.

Żądanie wszczęcia postępowania przez organ przygotowawczy eliminował obowiązek zawiadamiania podatnika” - zaznaczył Korzeniewski.

Krajewski dopytywał, czy takie działanie byłoby zatem bardziej skuteczne w celu zabezpieczania dokumentacji. „Tak, dokładnie, oczywiście mieliśmy w tym zakresie doświadczenie przy czym nadal będę uważał, inaczej niż pani przewodnicząca, że inspektorzy kontroli skarbowej, którzy przyszli do Pomorskiego (US) daliby sobie radę, tym bardziej, że te czynności wykonuje się tak naprawdę wespół z funkcjonariuszami ABW” - zeznał świadek.

Krajewski zapytał, jak to jest możliwe, że Marcin P., właściciel Amber Gold, firmy, która została wpisana na listę ostrzeżeń publicznych Komisja Nadzoru Finansowego w 2009 r., nie składała deklaracji podatkowych i nie płaciła podatków, a funkcjonowała przez 3,5 roku w Gdańsku. Korzeniewski odpowiedział, że „ciężko jest mu odpowiedzieć”. Jak dodał, „wydaje mi się, że gdzieś problemy były administracji podatkowej”.

Dopytywany, z czego one wynikały świadek odpowiedział, że „dotyczyło to nadmiaru pracy”.

Przyznał, że osoby, który wpisują dane robią to mechanicznie. „Urząd Kontroli Skarbowej to była fabryka, to było tak dużo czynności, że gdybym miał do niego wrócić na to stanowisko, to bym tego nie zrobił. To była praca przez 12 godzin i to proszę mi wierzyć, że jeżeli nie ma już Amber Gold, to są następne podmioty” - mówił.

Wassermann pytała też, czy UKS kontrolował spółki powiązane z Amber Gold. „24 sierpnia 2012 r. przyszło pismo z Prokuratury Okręgowej ds. przestępczości gospodarczej z załączonym wnioskiem o przeprowadzenie kontroli Ambr Gold i podmiotów powiązanych. Zakładam, ze te postępowania były prowadzone” - zeznał świadek.

Przewodnicząca komisji powiedziała, że ws. pozostałych spółek powiązanych z Amber Gold, czyli m.in. Amber Gold Invest, UKS wszczął postępowania jesienią 2012 r. „czyli bardzo późno” i po 1,5 roku urząd stwierdził, że spółki nie rozpoczęły żadnej działalności.

Wasserman pytała także świadka, co powinien zrobić kontroler, gdy podatnik utrudnia kontrolę; nie wpuszcza kontrolerów, nie udostępnia dokumentów źródłowych. „Nie udostępnianie dokumentów źródłowych jest utrudnianiem kontroli i naczelnik urzędu skarbowego powinien zawiadomić komórkę karno - skarbową, by przeprowadziła postępowania w tym zakresie” - odparł świadek.

Wasserman nawiązała do wtorkowego przesłuchania byłego kierownika II Działu Kontroli Podatkowej Pomorskiego Urzędu Skarbowego w Gdańsku Sławomira Langowskiego. Jak wynika z ujawnionych stenogramów z podsłuchów jednej z rozmów, sekretarka z firmy Marcina P. poinformowała go, że przyszli kontrolerzy i chcieliby się z nim osobiście spotkać, by podpisał kilka dokumentów. P. odpowiedział, że „nie ma takiej możliwości”. Dopiero po długich naleganiach kontrolera, który tłumaczył, że urzędowi „bardzo zależy” na rozmowie z P. szef Amber Gold upoważnił jedną z osób, by odebrała dokumenty.

Według Wassermann kontrola skarbowa w Amber Gold była fikcją, a z podsłuchanych rozmów w śledztwie wynika, że Marcin P. lekceważył kontrolujących.

Amber Gold powstała na początku 2009 r. i miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji. W połowie 2011 r. spółka przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express.

Linie OLT Express upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 r. Z kolei Amber Gold ogłosiła likwidację 13 sierpnia 2012 r., a tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Według ustaleń, w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej firma oszukała w sumie niemal 19 tys. swoich klientów, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.

PAP/ as/

Komentarze