Informacje

Johnson chce ratować brexit

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 18 lipca 2018
  • 19:18
  • 0
  • Tagi: brexit dyplomacja polityka Wielka Brytania
  • Powiększ tekst

Były brytyjski minister spraw zagranicznych Boris Johnson skrytykował w środę rządową strategię negocjacji w sprawie Brexitu, mówiąc, że „cień zwątpienia w siebie” osłabił plany Londynu. -Jeszcze nie jest za późno, by uratować Brexit - zastrzegł.

9 lipca Johnson ustąpił ze stanowiska szefa dyplomacji w ramach protestu przeciwko tzw. porozumieniu z Chequers, czyli proponowanemu przez premier Theresę May modelowi przyszłych relacji Wielkiej Brytanii z Unią Europejską.

Polityk tłumaczył w pożegnalnym oświadczeniu w Izbie Gmin, że jego zdaniem wypracowaną w pierwszych miesiącach po referendum z czerwca 2016 roku rządową wizję „globalnej Wielkiej Brytanii”, zaprezentowaną przez premier May podczas przemówienia w Lancaster House w styczniu 2017 roku, „spowił cień zwątpienia (rządu) w siebie”.

Zaznaczył, że choć „unijni przyjaciele i partnerzy”, komentatorzy oraz rynek „polubili wizję z Lancaster House”, rozumieli ją i tego „spodziewali się od ambitnego partnera”, to rząd „nigdy nie poszedł z nią do Brukseli i nie przekuł jej w ofertę negocjacyjną”.

Zamiast tego mieliśmy rozterki i spaliliśmy kapitał negocjacyjny - ocenił Johnson. - W ramach stopniowego wycofywania się przesunęliśmy się od jasności z Lancaster House do porozumienia w Chequers - podkreślił Johnson, mówiąc o rządzie May.

Porównajmy je ze sobą: w Lancaster House mówiliśmy, że prawodawstwo będzie ponownie tworzone w Westminsterze, a Chequers zobowiązało się do ciągłej harmonizacji ze wspólnymi zasadami UE; w Lancaster House twierdziliśmy, że byłoby niewłaściwym przestrzeganie zasad i regulacji UE bez prawa głosu nad tym, jakie są, a w Chequers zgadzamy się na przyjmowanie unijnych zasad - wyliczał Johnson. - Po dekadach, w których brytyjscy ministrowie jeździli do Brukseli i stanowczo protestowali przeciwko kosztownym unijnym regulacjom, teraz twierdzimy, że musimy zaakceptować wszystko w imię zdrowia naszej gospodarki, nie mając żadnego prawa głosu ani sposobu ochrony naszych firm i przedsiębiorców - argumentował były minister spraw zagranicznych.

Polityk w szczególności skrytykował fakt, że w toku negocjacji kwestia przyszłego statusu Irlandii Północnej i granicy z Irlandią „stała się tak ciężka politycznie, że zdominowała całą debatę”. Jednocześnie narzekał, że przedstawiane przez niego propozycje rozwiązania tego problemu „nie były nawet rozważane”; nawet sama dyskusja na ich temat była traktowana jako „temat tabu” - dodał.

Johnson także ocenił ostro, że przedstawiona przez May propozycja przyszłych relacji z UE, której szczegóły zaprezentowano w opublikowanej w ubiegłym tygodniu białej księdze - stawia Wielką Brytanię w roli „wasala gospodarczego” Wspólnoty.

Były szef MSZ zastrzegł jednak, że „jeszcze nie jest za późno, żeby uratować Brexit”.

Mamy jeszcze czas w tych negocjacjach i zmieniliśmy naszą strategię już raz, więc możemy to zrobić ponownie - stwierdził Johnson. - Musimy spróbować teraz, bo nie będziemy mieli kolejnej szansy na to, aby to zrobić odpowiednio – dodał.

Johnson przekonywał ponadto, że rząd powinien „ponownie celować w realizację wspaniałej wizji z Lancaster House: silnej, niezależnej i samorządnej Wielkiej Brytanii, która jest naprawdę otwarta na świat, a nie nędzny, ciągły stan zawieszenia jak z Chequers i demokratyczną katastrofę +ciągłej harmonizacji+ bez szansy wyjścia ani możliwości zabrania głosu”.

54-letni polityk był jedną z wiodących postaci w trakcie kampanii za wyjściem Zjednoczonego Królestwa z UE przed referendum w czerwcu 2016 roku. Po zwycięstwie zwolenników Brexitu był jednym z wymienianych kandydatów na nowego premiera, ale ostatecznie nie zdecydował się ubiegać o to stanowisko.

Pomimo zajmowania stanowiska szefa MSZ w rządzie May od początku jej premierostwa Johnson wielokrotnie publicznie spierał się z premier w sprawie strategii negocjacyjnej i sugerował, że popełnia ona błędy taktyczne w dyskusjach z Brukselą.

Po ubiegłotygodniowej rezygnacji ze stanowiska polityk ponownie stał się jednym z faworytów do zastąpienia May jako potencjalny kandydat bardziej eurosceptycznego skrzydła Partii Konserwatywnej.

PAP, MS

Komentarze