Informacje

autor: fot. PAP/Radek Pietruszka
autor: fot. PAP/Radek Pietruszka

Kuriozalny przebieg komisji VAT

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 24 stycznia 2019
  • 13:15
  • 0
  • Tagi: afera gospodarka komisja VAT Marcin Horała PO podatki Polityka PSL Renata Hayder VAT
  • Powiększ tekst

Choć przesłuchanie Renaty Hayder jest kluczowe dla zrozumienia przyczyn dla których w latach 2007-2015 miał miejsce tak duży wyciek VAT, to samo posiedzenie przybiera coraz bardziej kuriozalny charakter. Ataki na przewodniczącego Horałę i innych członków komisji zdominowały obrady.

Służyłam radą ministrowi, kiedy mnie o to poprosił i minister mógł, ale nie musiał skorzystać z moich opinii i interpretacji. Nie miałam specjalnego gabinetu, nie siedziałam „pod orłem”, nie byłam pracownikiem o specjalnych uprawnieniach, ani superpracownikiem, nie miałam specjalnego dostępu do p. ministra. Przedstawiłam swoje opinie oparte o osobiste doświadczenie i profesjonalną wiedzą i taka była moja rola. Twierdzenie, że było inaczej jest po prostu nieprawdą – mówiła przed komisją śledczą ds. VAT Renata Hayder, była doradczyni społeczna ministra finansów Jacka Rostowskiego w rządzie PO-PSL.

Nagle głos zabrała dr Hanna Gajewska-Kraczkowska, pełnomocnik Renaty Hayder, która zwróciła uwagę, że członek komisji Kazimierz Smoliński podczas posiedzenia 21 listopada 2018 mówił w kontekście Fundacji Ernst & Young o „fundacji zajmującej się dziećmi czy chorymi kotami”.

No wydaje mi się, że to lekceważenie pracy charytatywnej i fundacji i p. Hayder – stwierdziła pełnomocnik.

Odebrałem to inaczej. Pan poseł pokazał, że działalność charytatywna jest nieistotna z punktu widzenia widzenia postępowania i przedmiotu prac komisji (…), bo ona nie bada, czym zajmuje się fundacja – ripostował Marcin Horała.

Moja wypowiedź nie zmierzała do dyskredytowania ani fundacji, ani świadka, ale to było odniesienie się niezależnie od przedmiotu, a każdy z tych przedmiotów jest szczytny (…), to nie miało na celu zdyskredytowanie tej fundacji. Jeśli takie wnioski są wyciągane, to są błędne. Nie było z mojej strony takiego zamiaru, zaprzeczam temu. A jeśli to zostało potraktowane jako naruszenia dobrego imienia, to za to przepraszam, ale absolutnie nie uważam, że to być przedmiotem dywagacji komisji. (…) Temat fundacji jest dla nas jako komisji zamknięty. Świadek jest wezwany w zakresie innego rodzaju działalności – wyjaśnił Kazimierz Smoliński.

Bardzo dziękuję, bo myśmy tu obie przyszły w zamiarze uzyskania od pana posła przeprosin i te przeprosiny zostały przez pana wyrażone dziękujemy – odpowiedziała dr Gajewska-Kraczkowska.

Proszę uprzejmie - wszyscy jesteśmy z tego uradowani – zakończył wątek Marcin Horała.

gah/ wPolityce.pl/ as/

Komentarze