Informacje

Na mięsnej aferze branża straci setki milionów złotych

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 4 lutego 2019
  • 17:09
  • 13
  • Tagi: biznes branża mięsna finanse prawo rolnictwo
  • Powiększ tekst

W związku z nielegalnym ubojem krów prowadzony jest audyt z Komisji Europejskiej w Głównym Inspektoracie Weterynarii. Policji przekazano materiały od wojewódzkich lekarzy weterynarii z całego kraju dotyczące skupu zwierząt, które nie nadają się do uboju - poinformował w poniedziałek Główny Lekarz Weterynarii Paweł Niemczuk.

Dzisiaj audyt ten jest przeprowadzany w Głównym Inspektoracie Weterynarii. W kolejnych dniach będzie się odbywał w terenie, w wojewódzkim bądź powiatowym inspektoracie weterynarii, to jest do ustalenia. Decyzja należy do osób, które audytują w naszym kraju - powiedział Niemczuk.

Główny Lekarz Weterynarii dodał, że ws. nielegalnego uboju „równolegle prowadzone jest spotkanie z policją”.

Wyjaśnił, że przekazane zostały służbom materiały zebrane przez wojewódzkich lekarzy weterynarii odnośnie skupu pourazowych zwierząt, które nie nadają się do uboju. Dodał, że przekazane zostały również adresy portali, na których zamieszczane ogłoszenia dotyczące skupu tzw. leżaków.

Prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego Jacek Zarzecki poinformował podczas poniedziałkowej konferencji, że po ujawnieniu procederu nielegalnego uboju krów, ceny wołowiny zaczęły spadać i jeśli ten trend się utrzyma, to straty rolników i hodowców mogą w 2019 r. sięgnąć 600 mln zł.

Ceny zaczęły spadać gwałtownie, to jest około 1 zł na kilogramie. Jeżeli ta tendencja by się utrzymała, to strata w tym roku dla hodowców i dla rolników wyniesie około 600 mln zł  - powiedział Zarzecki.

Podkreślił, że nie można mówić o tym, że na rynek trafiło mięso z chorych krów czy też z padliny, ale wizerunek branży mocno ucierpiał.

Główny Lekarz Weterynarii Paweł Niemczuk poinformował, że w związku z prowadzeniem nielegalnego uboju krów w ubojni w Ostrowi Mazowieckiej zwolniony został powiatowy lekarz weterynarii, rozwiązano też umowy z lekarzami nadzorującymi zakład.

Powiatowy lekarz weterynarii oczywiście został zwolniony przez wojewódzkiego lekarza weterynarii - powiedział Główny Lekarz Weterynarii. Dodał, że rozwiązane zostały również umowy z lekarzami, którzy nadzorowali ubojnię.

Toczy się postępowanie prokuratorskie, sprawa trafiła do rzecznika odpowiedzialności zawodowej - zaznaczył.

Zarzecki poinformował, że postulaty branży hodowców wołowiny do ministra rolnictwa to m.in: kary więzienia dla przedsiębiorców odpowiedzialnych za nielegalny ubój zwierząt, zakaz wykonywania zawodu dla lekarzy weterynarii, którzy dopuścili się złamania prawa, 24-godzinny, specjalnie zabezpieczony monitoring w ubojniach, montaż monitoringu w samochodach do transportu zwierząt i zwiększenie kontroli wszystkich pośredników w handlu zwierzętami.

Zarzecki zaproponował także, by z budżetu państwa finansowane były koszty tzw. uboju przymusowego chorych zwierząt. Eutanazja jest kosztem 500-700 zł - wyjaśnił. Kolejny pomysł to dobrowolne ubezpieczenie zwierząt od ryzyka padnięcia i uboju z konieczności.

Jeżeli państwo będzie dotowało taką formę ubezpieczenia, jest szansa, że hodowcy nie będą wodzeni na pokuszenie, żeby takie zwierzę sprzedawać - mówił.

Prezes zaznaczył, że obowiązki leżą także po stronie rolników i hodowców.

Dzisiaj potrzebujemy pełnej edukacji i wiedzy na temat okoliczności, w jakich można dokonać uboju z konieczności i kto może go przeprowadzić. Brak jest bowiem podmiotów, które ten ubój mogą dokonać, a czas oczekiwania jest bardzo długi - mówił, dodając, że branża będzie wnioskować od ministra rolnictwa o zmiany tych przepisów.

W połowie stycznia telewizja TVN24 wyemitowała reportaż o nielegalnym uboju krów, który odbywał się w nocy bez nadzoru weterynaryjnego w rzeźni w powiecie Ostrów Mazowiecka. Po reportażu Główny Inspektorat Weterynarii cofnął zgodę na prowadzenie działalności rzeźni.

Resort rolnictwa przekazał także, że zabezpieczone mięso zostało przebadane.

Nie stwierdzono zagrożeń biologicznych. Jednak na zasadzie ostrożności całe mięso z ubojni jest wycofywane, gdyż prowadzono tam działania niezgodnie z obowiązującymi przepisami prawa - podkreśliło MRiRW.

W piątek rzeczniczka KE Anca Paduraru poinformowała, że mięso z nielegalnego uboju krów w rzeźni w Polsce trafiło do 14 krajów Unii Europejskiej. Oprócz Polski są to: Czechy, Estonia, Finlandia, Francja, Węgry, Litwa, Łotwa, Portugalia, Rumunia, Hiszpania, Szwecja, Niemcy i Słowacja.

Niemczuk poinformował, że mięso z nielegalnego uboju trafiło do ponad 20 punktów w kraju. Łącznie z nielegalnego uboju pochodziło ok. 9,5 tony mięsa.

SzSz (PAP)

Komentarze