Informacje

autor: PAP/Tomasz Gzell
autor: PAP/Tomasz Gzell

Zaniedbania PO-PSL odbijają się na finansach belfrów

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 19 kwietnia 2019
  • 12:11
  • 4
  • Tagi: biznes finanse nauczyciele oświata polityka praca prawo wynagrodzenia
  • Powiększ tekst

Gdyby PO i PSL w czasie swoich rządów sukcesywnie podwyższali wynagrodzenia nauczycieli - tak, jak od trzech lat robi to PiS - to sytuacja nauczycieli byłaby znacznie lepsza - oceniła w rozmowie z PAP rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska. Nasz rząd naprawił błędy PO i PSL, m.in. wygaszając gimnazja - dodała.

Kopcińska odniosła się w ten sposób do apelu Koalicji Europejskiej, która zwróciła się w piątek do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego oraz premiera Mateusza Morawieckiego o zrealizowanie postulatów nauczycieli i zakończenie protestu.

Rzeczniczka rządu oceniła, że gdyby „PO i PSL w czasie swoich rządów sukcesywnie podwyższało wynagrodzenia dla nauczycieli - jak od trzech lat robi to PiS - to dziś sytuacja nauczycieli byłaby znacznie lepsza”.

Nasz rząd naprawił błędy PO i PSL - pozwolił decydować rodzicom, czy chcą wysyłać do szkół dzieci 6 czy 7-letnie oraz naprawił strukturę szkolną poprzez wygaszanie gimnazjów - podkreśliła Kopcińska.

W piątek szef PO Grzegorz Schetyna - na wspólnej konferencji prasowej z innymi liderami partii tworzących Koalicję Europejską (PSL, SLD, Nowoczesna, Partia Zieloni) - ocenił, że „trudną sytuację” w polskich szkołach, spowodowała „deforma” systemu edukacji szefowej MEN Anny Zalewskiej.

Koalicja zaapelowała do prezesa PiS oraz premiera o zakończenie protestu nauczycieli.

Aby tak naprawdę (zdecydowali) o podwyżce, której oczekuje środowisko nauczycielskie - dodał szef PO.Schetyna zadeklarował, że Koalicja wspiera nauczycieli i ich postulaty.

Liderzy Koalicji podpisali również deklarację na rzecz polskiej oświaty, w której proponują m.in. podwyżkę wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli o 30 procent, w trzech ratach, pierwsza od 1 stycznia 2020 roku. W myśl deklaracji podwyżka o 30 procent oznacza, że nauczyciel stażysta otrzymałby podwyżkę 725 zł brutto, nauczyciel kontraktowy 746 zł brutto, nauczyciel mianowany 847 zł brutto, a nauczyciel dyplomowany 995 zł brutto.

Ponadto w deklaracji znalazły się zapowiedzi zwiększenia autonomii szkół, zmiany podstawy programowej i dostosowania jej do możliwości młodzieży, rozwijania kluczowych kompetencji uczniów, zmniejszenia biurokracji, zwiększenia wsparcia psychologiczno-pedagogicznego w szkołach i systematycznego wzrostu nakładów na edukację.

Schetyna zapewnił, że jeśli rząd nie spełni postulatów nauczycieli, to Koalicja zrobi to zaraz po jesiennych wyborach do parlamentu.

W czwartek odbyło się kolejne spotkanie strony rządowej z przedstawicielami związków nauczycielskich w CPS „Dialog”. Po rozmowach wicepremier Beata Szydło poinformowała, że rząd przedstawił oświatowym związkom zawodowym nową propozycję.

Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom i chcąc, żeby ten protest konstruktywnie rozwiązać,
przygotowaliśmy nową propozycję dla związków zawodowych. Ta propozycja to rozpoczęcie znacznego wzrostu wynagrodzeń dla nauczycieli, który rozpocząłby się od września 2020 r. Średnio dla nauczyciela dyplomowanego 250 zł za zwiększenie o 90 minut czasu pracy (pensum) w tygodniu. Ten program podwyżek byłby rozłożony w ciągu 2 bądź 3 lat - powiedziała wicepremier. Szef ZNP Sławomir Broniarz podkreślił, że ZNP i FZZ odrzuciły przedstawioną przez rząd propozycję.

Następnie premier Morawiecki wraz z wicepremier Szydło zaprosili reprezentacje rodziców, ekspertów, pedagogów, wychowawców, nauczycieli, związkowców i opozycji na rozmowy na temat oświaty w ramach okrągłego stołu, który ma się odbyć w piątek 26 kwietnia o godz. 12 na Stadionie Narodowym.

Uczestnictwo w rozmowach zapowiedziała na piątkowej konferencji prasowej Koalicji Europejskiej szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer. Udział w okrągłym stole potwierdził też szef ZNP Sławomir Broniarz.

Na pewno będziemy - zadeklarował w TVN24. Dodał jednak, że wątpliwości związkowców budzą „i miejsce, i data”. Sądziliśmy, że panu premierowi na tyle zależy na tej dyskusji, że zrobi to w możliwie najkrótszym terminie - mówił Broniarz.

SzSz (PAP)

Komentarze