Informacje

góra cukru / autor: Pixabay
góra cukru / autor: Pixabay

Rolnicy powinni łączyć się w spółdzielnie

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 21 maja 2019
  • 07:13
  • 0
  • Tagi: Ardanowski biznes cukier Polski Cukier rolnictwo spółdzielnia spółdzielnie
  • Powiększ tekst

Proces uspółdzielczania powinny przejść kolejne branże polskiego rolnictwa - mówił w poniedziałek w Toruniu minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. Dodał, że w pierwszej kolejności musi on dotyczyć m.in. sektora produkującego warzywa i owoce

Ardanowski uczestniczył w Toruniu w spotkaniu poświęconym upamiętnieniu ruchów na rzecz powstania „Polskiego Cukru”, które odbyło się przed siedzibą Krajowej Spółki Cukrowej pod tablicą poświęconą pamięci rolników regionu toruńskiego.

Krajowa Spółka Cukrowa odgrywa ogromną rolę na rynku przetwórstwa buraków cukrowych i jeszcze innych dziedzin, którymi się zajmuje. Ubolewam, że tak wiele polskich cukrowni trafiło w przeszłości w obce ręce. Dziś w Toruniu zebrali się ci, którzy walczyli o utworzenie Krajowej Spółki Cukrowej - ówcześni mądrzy politycy, ale także przedstawiciele rolniczej +Solidarności+. Cały sektor cukrowy miał być sprzedany w obce ręce i tylko determinacja tych osób sprawiła, że ta spółka powstała. Nikt nie dawał jej wówczas szans. Mówiono, że sobie nie poradzi, a ona ma się dobrze, przynosi dochody - nie tylko, jako spółka, ale i dla rolników, którzy zajmują się produkcją buraków, a także ziemniaków skrobiowych - mówił Ardanowski.

Szef resortu rolnictwa dodał, że siła rolnictwa w Europie Zachodniej jest oparta na dobrze zorganizowanym sektorze rolnym opartym na działaniu w grupach w myśl idei spółdzielczości.

Gdybym miał wskazywać te sektory, które w Polsce najszybciej powinny przejść proces uspółdzielczenia na rynku, to na pewno wskazałbym na produkcję owoców i warzyw. Wzorem może być sektor mleczarski - oparty o spółdzielczość. Taki proces potrzebny jest także sektorowi produkcji mięsa drobiowego, wieprzowego, a także wołowego. Państwo może dużo pomóc, ale nie jest w stanie wyręczyć we wszystkich sprawach. Może wspierać procesy rozwojowe i inwestycyjne, ale to sami rolnicy muszą brać swoje sprawy w swoje ręce - ocenił Ardanowski podczas briefingu prasowego.

Prezes zarządu KSC Krzysztof Kowa podkreślił, że spółka działa dziś w zupełnie innych realiach niż jeszcze dwa lata temu.

W tej chwili cukrownictwo działa w innych regułach niż dwa lata temu. Komisja Europejska zniosła tzw. ceny minimalne, regulacje rynku cukru. Działamy więc na rynku otwartym. Spowodowało to, że w ostatnich dwóch latach ceny cukru na rynku drastycznie spadły. Można to zobaczyć w sklepach. Na pewno odbija się to na wynikach spółek cukrowych - nie tylko naszej, ale także w całej Europie. Nasza spółka się jednak na to przygotowywała i negatywne zjawiska w branży cukrowej nie powinny mieć, mimo wszystko, większego wpływu na naszą stabilność finansową - dodał Kowa.

W spotkaniu w Toruniu uczestniczyli także m.in. byli ministrowie rolnictwa Gabriel Janowski oraz Stanisław Kalemba.

O powstanie tej spółki były twarde boje. Ubolewam, że w Sejmie jednej, drugiej czy kolejnej kadencji brakowało ludzi takich jak ci, którzy są tutaj zgromadzeni. Bo udałoby się ocalić nie jedną branżę, ale wiele. Ludzie rolniczej „Solidarności” już w latach 90. XX wieku przeciwstawili się narzucanym nam z zewnątrz nurtom neoliberalnym. To dzięki nim udało nam się ocalić polskie mleczarstwo - przypominał Janowski.

Dodał, że restrukturyzacja, która miała miejsce w KSC jest wielkim osiągnięciem wszystkich zarządów.

KSC miała szczęście do zarządów. Spółka z 200-milionowego zadłużenia na początku wyszła na szerokie wody. Spółka, której nie miało być, przyniosła grubo ponad 1 miliard czystego zysku od początku swojej istnienia. Bądźmy dumni z tego, co osiągnęliśmy. Wspieram w działaniu obecnego ministra Ardanowskiego, bo wiem, że nie ma on łatwo - wskazał Janowski.

Krajowa Spółka Cukrowa powstała 2002 roku. Zlokalizowane na terenie pięciu województw zakłady KSC przerabiają rocznie około 6 milionów ton buraków uprawianych na areale ponad 100 tysięcy hektarów i dostarczanych przez około 16 tysięcy plantatorów.

PAP, mw

Komentarze